Zagrożenie radioaktywnym promieniowaniem z płonących japońskich elektrowni atomowych przygniotło azjatyckie giełdy. Nikkei stracił ponad 10 proc., w Hong Kongu i na Tajwanie spadki przekroczyły 3 proc.

Giełdowy świat, który dość obojętnie przyjmował informacje o trzęsieniu ziemi w Japonii i tsunami, dostrzegalnym od Sachalina po Hawaje, spanikował po tym gdy realne stało się zagrożenie katastrofy nuklearnej. Strach przed niewidzialnym promieniowaniem jest silniejszy niż przed gigantycznymi falami wody i zniszczeniami. Indeks na japońskiej giełdzie w ciągu dnia tracił ponad 14 proc. Na wszystkich azjatyckich parkietach spadki były pokaźne. Nawet w Szanghaju sięgały 1,5 proc. Bez wpływu na Europę się nie obejdzie.

Bardzo dobrze trzymająca się w piątek Wall Street w poniedziałek spuściła z tonu. Indeksy od początku handlu spadały, a w najgorszym momencie S&P500 tracił 1,3 proc. I nie było w tym winy złych danych makroekonomicznych, bo żadnych danych nie publikowano. Trudno też ten spadek tłumaczyć jedynie doniesieniami z Japonii. W drugiej części sesji sporą część strat udało się odrobić, ale S&P500 kończył dzień 0,6 proc. pod kreską i poniżej 1300 punktów. Rozpoczęta 22 lutego korekta rozwija się więc coraz mocniej i sięga już 3,5 proc. Dramatu jeszcze nie ma, ale krótkoterminowa tendencja jest jasno określona. Kreślone w jej ramach ruchy powrotne są niewielkie i nie trwają na ogół dłużej niż jeden dzień.

Rynek surowcowy wciąż jest mocno rozchwiany. Ropa i kontrakty na miedź spadały w poniedziałek w ciągu dnia po 1,5 proc., by wieczorem wyraźnie poprawić notowania. Hity ostatnich miesięcy, z bawełną i cukrem na czele lecą w dół po 3-4 proc. We wtorek rano widać było pogłębienie zapaści na wszystkich rynkach surowcowych. Miedź i ropa idą w dół po kolejne 1,5 proc.

Nasz rynek, w poniedziałek przez większą część dnia był mocny na tle większości europejskich parkietów i niewrażliwy na sięgającą 1,5 proc. przecenę DAX-a. Tę siłę zawdzięczał jednak jedynie surowcowej trójce Lotosu, KGHM i PKN Orlen, dziwnie idącej wbrew sytuacji na rynkach odpowiadającym im surowców. Gdy w końcówce ten ostatni osłabł, rolę rycerza na białym koniu przejęły akcje Telekomunikacji Polskiej, ratując na fixingu nasz indeks blue chipów przed zejściem pod kreskę. Takie cuda mają jednak często krótkie nogi. Dziś rano cudu raczej nie będzie. Nastroje w Azji i na rynku surowców muszą się przełożyć i na nasze notowania. Tym bardziej, że strach na świecie nie słabnie. Kontrakty na amerykańskie indeksy zniżkują po ponad 2 proc., a na Nikkei o 8 proc.

Reklama