Rachman: Burzliwe korzenie arabskiej wiosny

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
11 maja 2011, 03:30
Gideon Rachman: Największym osiągnięciem Białego Domu jest poprawa w stosunkach z Rosją
Gideon Rachman: Największym osiągnięciem Białego Domu jest poprawa w stosunkach z Rosją/DGP
W dłuższej perspektywie przemiany w świecie arabskim są dobre. Ale w niedalekiej – bardzo groźne

Rozmawiając z zachodnimi politykami, można jednocześnie usłyszeć, że arabska wiosna to w tamtym regionie najlepsze, co mogło się zdarzyć, i że to najniebezpieczniejszy moment, jaki od dziesięcioleci tam nastąpił. Można wierzyć w obie te rzeczy jednocześnie. To starcie długo- i krótkoterminowej perspektywy.

To dobrze, że nastąpiły przemiany. Świat arabski był opanowany przez dyktatury i ubóstwo. Pleniły się w nim wsteczne poglądy i brutalne ideologie. A jednak załamanie starego porządku grozi tu i teraz wybuchem wojen, rozpadem państw i stworzeniem nowych możliwości dla zbrojnych islamistów. Sytuacja w świecie arabskim przypomina wykwintne wino – za 20 lat będzie smakowało wybornie, ale dziś nie jest gotowe do konsumpcji.

Wydaje się absurdem, że Amerykanie i Europejczycy niepokoją się o destabilizację w Syrii. Rząd Assada to brutalna dyktatura, która blisko współpracuje z Iranem i odgrywa szkodliwą rolę w Libanie. Krzyżyk na drogę, ale czy na pewno? Syria jest etnicznie podzielonym, słabym państwem, jej rozpad to perspektywa chaosu, rozlewu krwi i ucieczki fali uchodźców. Jak kiedyś w Jugosławii.

>>> Czytaj też: Kryzys władzy w Pakistanie po zabiciu bin Ladena?

Libijski konflikt może się natomiast przerodzić w impas. Niektórzy argumentują, że to nawet lepsze niż ryzyko masakry w Benghazi. Jednak Libia znalazła się na początku długiej drogi, której koniec wcale nie jest pewny.

Polityczna zmiana w Egipcie otwiera z kolei możliwości dla zbrojnej przemocy. Po upadku Mubaraka wielu byłych terrorystów zostało wypuszczonych z więzienia, a inni eksdżihadziści powrócili do kraju. Egipskie służby bezpieczeństwa pogrążone są w chaosie. Jednocześnie egipska polityka zagraniczna zmienia się w sposób, który nie podoba się Zachodowi. Ociepliły się stosunki Egiptu z Iranem, a Bractwo Muzułmańskie, które będzie prawdopodobnie największą partią w nowym parlamencie, twierdzi, że chce anulować traktat pokojowy z Izraelem.

Coraz większe obawy budzi także Arabia Saudyjska. Saudyjczycy postrzegają USA jako potencjalne zagrożenie dla własnego reżimu. Już ostrzegają, że mogą rozważyć budowę nowych specjalnych relacji z Chinami, znacznie większym odbiorcą saudyjskiej ropy niż USA.

Tak więc w dłuższej perspektywie większość zachodnich rządów jest przekonana, że arabska wiosna jest historycznym i pozytywnym wydarzeniem. Problem w tym, że – jak powiedział Keynes – kiedyś wszyscy będziemy martwi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj