Gospodarki Chin i Indii kwitną, ale to Brazylia jest prawdziwym zwycięzcą

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
26 lipca 2011, 06:04
Rio de Janeiro
Rio de Janeiro. Fot. Shutterstock. /ShutterStock
Rozmawiając z Melissą Beeby, typową przedstawicielką tzw. tradycyjnej klasy średniej, nie sposób zauważyć, że Brazylia  przeżywa teraz jeden z największych skoków gospodarczych od czasu ostatniego cudu ekonomicznego z późnych lat sześćdziesiątych.

Zarówno Beeby, która prowadzi restaurację Bridge w Centrum Brytyjskim w Sao Paulo, jak i inni członkowie starej klasy średniej odczuwają jednak coraz więcej obciążeń.

Ceny mięsa oraz ropy podwoiły się, opłaty za autostrady się podniosły, a jedzenie w restauracjach czy kupowanie nieruchomości stało się  niesamowicie drogie.
Klasa średnia tonie w długach.

Historia brazylijskiego sukcesu, który wyciągnął z biedy miliony ludzi w ubiegłej dekadzie, była naprawdę bajką dwóch klas średnich. Mimo, że wzrost gospodarczy na poziomie średnio 4 procent w latach 2003 i 2010 nie był tak spektakularny jak w Chinach czy Indiach, równowaga w podziale dochodów pojawiła się szybciej w największej gospodarce Ameryki Łacińskiej niż w którymkolwiek innym z rynków wschodzących.

>>> Czytaj też: Brazylia: zbliża się bańka kredytowa?

Szacuje się, że po stronie wygranych jest 105,5 mln grupa ludzi (ze 190-milionowej populacji), wywodzących się z tzw. nowej klasy średniej. Ich dochody znajdują się w przedziale od 1200 do 5174 realów na gospodarstwo domowe miesięcznie (ok. 10 tys. zł). Dobrze mają się też bogaci, którzy najbardziej skorzystali na boomie konsumpcyjnym i towarowym czy też grając na giełdzie.

Jak mówią socjologowie, na straconej pozycji jest grupa około 20 mln Brazylijczyków należących do tradycyjnej klasy średniej, która zarabia więcej niż 5,174 realów na gospodarstwo domowe. Inaczej niż w Indiach, gdzie stara klasa średnia odniosła korzyści z powstania nowych przemysłów takich jak technologie informacyjne czy outsourcing, wielu z brazylijskiej klasy średniej narzeka na wzrost cen, przeciążoną infrastrukturę oraz zwiększoną rywalizację o miejsca pracy. 

W ubiegłych dziesięciu latach dochód najbiedniejszych obywateli wzrósł o 68 procent, podczas gdy  zarobki wąskiej 10-procentowej grupy najbogatszych wzrosły jedynie o 10 procent. Taki stan rzeczy jest częściowo spowodowany zwiększającym się dostępem do edukacji. Nowa klasa średnia studiuje na prywatnych uczelniach i politechnikach, a także walczy o miejsca pracy ze starą klasą średnią

>>> Czytaj też: Brazylia, a nie Chiny, jest największą konkurencją ideową dla Zachodu

Wielu narzeka, że rząd  podnosi pensje biednych, a bogatym daje pożyczki z rządową dopłatą na prowadzenie ich firm. To z kolei prowadzi do inflacji, którą banki centralne starają się ukrócić, zwiększając stopy procentowe, co uderza w klasę średnią. Melissa Beeby mówi, że czuje presje po obu stronach, wysokie ceny mięsa zmusiły ją do podwyższenia cen w jej restauracji. Ludzie, którzy jadają w jej restauracji, widzą różnicę na niekorzyść - skarży się Beeby.

sao_paulo_308277.jpg
Brazylijske Sao Paulo należy do największych miast Ameryki Południowej. Aglomerację zamieszkuje niemal 21 mln. ludzi. Fot. Shutterstock.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj