Kiepas: Strach o Grecję wrócił, złoty traci na wartości

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
23 maja 2012, 13:05
Marcin Kiepas, analityk X-Trade Brokers
Marcin Kiepas, analityk X-Trade Brokers/Media
Wczoraj, szukając wytłumaczenia dla bardzo słabego zachowania złotego, co stało w kontrze do wzrostów na europejskich giełdach, doszliśmy do wniosku, że inwestorzy potraktowali poprawę nastrojów na giełdach tylko i wyłącznie w kategoriach zwykłego odreagowania.

 Za taką interpretacją przemawiał fakt, że czynniki leżące u źródeł majowej ucieczki od ryzyka, a więc obawy o konsekwencje ewentualnego wyjścia Grecji ze strefy euro oraz strach przed recesją w Europie, w dalszym ciągu pozostają aktualne. Brakowało nam też wiarygodnych przesłanek mogących sugerować, że na horyzoncie pojawia się szansa na neutralizację tych źródeł ryzyka. Uznaliśmy bowiem, że wprawdzie rynki mogą mieć nadzieję, że w czerwcowych wyborach w Grecji zwyciężą siły proreformatorskie, a w strefie euro podjęte zostaną działania wspierające wzrost gospodarczy, ale póki co to nie wystarczy do trwałej zmiany nastrojów.

Weryfikacja powyższej tezy nastąpiła jeszcze tego samego dnia. Wypowiedzieć byłego premiera Grecji Lukasa Papademosa, że perspektywa opuszczenia przez Grecję strefy euro jest wprawdzie mało prawdopodobna, ale realna, zachwiała we wtorek wieczorem notowaniami na Wall Street, dając jednocześnie impuls do wyprzedaży EUR/USD. Dziś obawy o Grecję wróciły ze zdwojoną siłą, stając się pretekstem do spadków na giełdach w Azji i Europie, wyprzedaży surowców i dalszej przeceny EUR/USD. Na wartości traci też złoty. O godzinie 12:46 kurs EUR/PLN testował poziom 4,36 zł, a USD/PLN 3,4466 zł. Tymczasem jeszcze w poniedziałek na koniec dnia było to odpowiednio 4,31 zł i 3,3660 zł.

Do końca dnia polska waluta będzie pozostawała pod wyłącznym wpływem nastrojów na rynkach globalnych. Te zaś będą kształtowane w mniejszym stopniu przez publikowane dane makroekonomiczne (m.in. sprzedaż nowych domów w USA), a w większym przez wypowiedzi europejskich polityków przed i po nieformalnym szczycie przywódców Unii Europejskiej, który to szczyt zostanie zdominowany przez kryzys w strefie euro. Inwestorów szczególnie będzie interesował, forsowany przez prezydenta Francji, temat euroobligacji. Od zawsze emisji wspólnych obligacji sprzeciwia się Berlin. Jeżeli Hollande przekona Merkel do swojej propozycji, wówczas należy liczyć się z pozytywną reakcją rynków. Jeżeli nie, a to póki co bardziej prawdopodobny scenariusz, nastroje na rynkach mogą się jeszcze pogorszyć.

Sytuacja techniczna na wykresach EUR/PLN i USD/PLN sugeruje, że maksima z poprzedniego tygodnia (odpowiednio 4,3991 zł i 3,4676 zł) mogą być testowane. Ich trwałe przełamanie będzie możliwe dopiero wówczas, gdy kurs EUR/USD w sposób trwały pokona styczniowy dołek na 1,2623 dolara. Trzeba też pamiętać, że wyraźne wybicie powyżej ubiegłotygodniowych maksimów zwiększa ryzyko interwencji na rynku walutowym. Głównie ze strony BGK.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: X-Trade Brokers
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj