Kryzys w UE przypomina kryzys Bizancjum z 1070 roku

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 marca 2013, 06:26
Wnętrze Kościoła Mądrości Bożej w Stambule (dawny Konstantynopol). Ta monumentalna świątynia bizantyjska uważana jest za wybitny obiekt architektury i budownictwa pierwszego tysiąclecia naszej ery
Wnętrze Kościoła Mądrości Bożej w Stambule (dawny Konstantynopol). Ta monumentalna świątynia bizantyjska uważana jest za wybitny obiekt architektury i budownictwa pierwszego tysiąclecia naszej ery. /ShutterStock
Luzowanie ilościowe, niemieckie bailouty – podobieństwa pomiędzy Imperium Bizantyjskim z 1070 roku a dzisiejszą Europą mogą być pouczające, pisze Peter Frankopan na łamach serwisu guardian.co.uk.

Bizancjum, które jako jedno z niewielu imperiów przetrwało ponad tysiąc lat (330-1453), podobnie jak dzisiejsza UE była wielojęzykowym, wieloetnicznym tworem politycznym, rozciągającym się na olbrzymim terytorium, obejmującym zarówno wielkie miasta jak i rozległe tereny wiejskie. Co więcej, Bizancjum miało swoją własną walutę, której wartość nie ulegała radykalnym zmianom przez wieki – pisze Frankopan.

Wbrew powszechnej opinii, rząd w Bizancjum, w przeciwieństwie do tego w Brukseli, był prosty i działał w efektywny sposób. Choć różne regiony rządziły się innymi reżimami podatkowymi, to istniała unia polityczna, fiskalna i gospodarcza. Wszystkie regiony płaciły daniny na rzecz centrum, zaś centrum redystrybuowało pieniądze do regionów mniej zasobnych.

>>> Czytaj też: Buchanan: Biologia podpowiada, jak rozwiązać kryzys finansowy

Jednak w 1070 roku wpływy z podatków załamały się, natomiast wydatki Imperium rosły. Powszechny spadek standardu życia mieszkańców był odczuwalny, a skarbiec szybko opustoszał. Zastosowano wówczas środki, które jeszcze bardziej zaszkodziły sytuacji, a mianowicie bito dodatkowe ilości monet, sprawiając, że realna wartość pieniądza spadała – relacjonuje Frankopan w felietonie zamieszczonym na guardian.co.uk. Budzi to skojarzenie z dzisiejszą polityką luzowania ilościowego.

Z czasem sytuacja uległa pogorszeniu, mieszkańcy zaczęli odczuwać braki żywności, zaczęły się pojawiać nowe polityczne idee. Niezbędne było szybkie działanie. Aby ratować sytuację, w Bizancjum wprowadzono trzy rozwiązania.

Po pierwsze, zmniejszono cyrkulację pieniądza oraz dokonano denominacji – w taki sposób, aby waluta odzwierciedlała realną wartość pieniądza.

Po drugie, przemodelowano system podatkowy. Sprawdzono, kto co realnie posiada oraz wprowadzono adekwatne stawki podatkowe. Ci, który posiadali największe aktywa w całym Imperium, stali się głównym źródłem wpływów podatkowych.

Po trzecie wreszcie, obniżono bariery handlowe, aby kapitał z zewnątrz Imperium mógł taniej i łatwiej inwestować na terenie Bizancjum. Przy czym nie chodziło tu o przejęcia aktywów Bizancjum przez podmioty spoza Imperium, ale o ułatwienia w handlu.

Autorem tych zmian był cesarz Aleksy I Komnen. Reformy wydźwignęły Imperium z gospodarczego kryzysu, jednak cesarz został zapomniany przez historię.

Peter Frankopan jest związany z Worcester College na Uniwersytecie w Oxford, jest też dyrektorem Center for Byzantine Research.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj