Na rynku srebra co prawda nie widać jeszcze tak dużego odpływu środków z funduszy ETF jak na rynku złota, lecz od początku 2013 r. popyt na srebro ze strony inwestorów nie rośnie, a popyt „realny” (przemysł+jubilerzy+branża fotograficzna+zastawy stołowe) lekko spada. Czynniki te przekładają się nie tylko spadające ceny, ale także cały czas rosnący poziom zapasów srebra na giełdzie w Nowym Jorku. 

Niestety perspektywy fundamentów rynku srebra zaczynają być coraz mniej sprzyjające dla właścicieli kruszcu. Od kilku lat popyt realny znajduje w stagnacji na poziomie ok. 750 mln uncji. W świetle prognoz The Silver Insitute w kolejnych latach powinien wzrosnąć do jedynie do ok. 800 mln uncji w 2015 r. Rosnący popyt ze strony branży motoryzacyjnej oraz producentów elektroniki będzie w dużej części amortyzowany mniejszym popytem ze strony branży fotograficznej i przemysłu jubilerskiego. Co więcej na stabilnym poziomie powinna utrzymywać się produkcja kruszcu - ok.1050 mln uncji. To zaś pozostawia lukę 250-300 mln uncji, którą od kilku lat wypełniał popyt inwestycyjny, dzięki któremu notowania surowca w ostatnich latach utrzymywały się na bardzo wysokim poziomie. Naszym zadaniem właśnie słabość popytu inwestycyjnego w kolejnych latach powinna być czynnikiem, który będzie sprzyjał spadkom cen srebra.

Ogromna ilość kruszcu w rękach inwestorów (ponad 600 mln uncji w ETF-ach i 160 mln uncji na COMEX-ie) oraz coraz mniej argumentów za dalszym kupowaniem kruszców sprawiają, że szanse utrzymywania się tak dużego jak w ostatnich latach popytu ze strony inwestorów są bardzo małe. 

Wnioski

Teoretycznie osłabienie dolara, gorsze danych o zatrudnieniu w USA i komentarze Bena Bernanke powinny sprzyjać odbiciu cen srebra i złota. Tak się jednak nie dzieje, gdyż coraz większa ilość graczy zdaje sobie sprawę z wątpliwych fundamentów rynku srebra. W tej sytuacji dalsza przecena z powodu braku szans na utrzymanie się tak dużego popytu inwestycyjnego wydaje się nieunikniona. Analogiczna sytuacja występuje na rynku złota. Tam również bez popytu inwestycyjnego rynek skazany jest na silną przecenę.