Czerwony wiszący most w Lizbonie wygląda jak klon majestatycznego Golden Gate w San Francisco. Oba miasta leżą na wzgórzach, które łączą kolejki liniowe. Jeśli burmistrz stolicy Portugalii dopnie swego, wówczas podobieństwa wzbogacą się o zaciekłe tempo technologicznych innowacji.

“Otworzyliśmy nasz pierwszy inkubator start-upów w centrum Lizbony i wszyscy mówili, że to lekkomyślność, ale ostatecznie na 60 pomieszczeń mieliśmy 600 kandydatów” – powiedział burmistrz Antonio Costa w zeszłym miesiącu podczas ceremonii otwarcia kolejnego obiektu dla cyfrowych przedsiębiorców, którzy są zdecydowani na stworzenie czegoś nowego i wielkiego – „Kreujemy nowy paradygmat dla miasta”.

Reklama

Costa liczy na to, że klastry firm nowych technologii rozłożonych wzdłuż Tagu, przyciągną młodych ludzi zdecydowanych na budowę przedsięwzięć i stworzą miejsca pracy, rewitalizując przy tym centrum miasta po exodusie koncernów. Stawka jest wysoka, gdyż portugalska gospodarka tkwi w recesji, a bezrobocie wśród młodych osiągnęło rekordowy poziom 42 proc. Burmistrz Lizbony konkuruje z innymi europejskimi miastami, od Helsinek przez Berlin po Londyn, które chcą być europejską Doliną Krzemową.

San Francisco i Dolina Krzemowa wspinały się na innowacyjne szczyty dziesiątki lat temu w cieniu uniwersytetu Stanford i w rodzinnych garażach, gdzie zaczynały Helwett-Packard i Apple. Obecnie inkubatory start-upów działają w całym kraju, często wspierane przez firmy venture capital.

W Lizbonie Costa ma cyfrową mapę “ekosystemu start-upów”, na której widnieje siedem inkubatorów, część wspieranych przez radę miejską. Jego zachętą są dobre lokalizacje w biurowcach po atrakcyjnych cenach.

Na przykład Muzzley

“Aby postrzegano nas poważnie, jedyne czego potrzebujemy, to prawdziwy sukces” – mówi Joao Vasconcelos, szef Startup Lisboa, które gości 45 start-upów w sześciokondygnacyjnym biurowcu opuszczonym od sześciu lat. Vasconcelos uważa, że może to być Muzzley, który wypuścił aplikację pozwalającą smartfonom na kontrolowanie odbiornika TV, domowych urządzeń i niektórych funkcji w samochodzie.

“Wierzę, że możemy być następnym Googlem” – twierdzi Domingos Bruges, współzałożyciel Muzzley’a, którego klientami już są Intel Corp., Volkswagen i Portugal Telecom.

Bruges wybrał na siedzibę firmy Lizbonę, a nie w Dolinę Krzemową, gdzie posiada już biuro w Plug and Play Tech Center w Sunnycale. Urzędują tam takie firmy, jak Yahoo! Chociaż założyciel Plug nad Play wykupił udziały w portugalskim start-upie, Muzzley nie planuje przenosin w rejon zatoki San Francisco. Główny powód to koszty. „Programista w USA jest uważany za gwiazdę rocka. Tutaj wszyscy jesteśmy gwiazdami rocka, ale zarabiamy znacznie mniej”.

Na koszty jako powód wyboru Lizbony wskazuje także 31-letni Anthony Douglas. Jego firma pracuje nad urządzeniem, które w działa jak „inteligentna kasetka w kieszeni”, zawierająca technologię GPS i notatnik.

“Entrepreneur Magazine” w majowym wydaniu wymienia Lizbonę wśród dziewięciu centrów start-upów, które warto obserwować w tym roku. Portugalia zalicza się do dziesiątki krajów Europy, które mają najlepszy system światłowodów – ocenia Rada Europy.