Wielka Brytania ma szansę prześcignąć resztę Europy dzięki wzrostowi demograficznemu. Jest on szczególnie ważny, bo pokolenie „baby boomers” (osób, które urodziły się po II wojnie światowej) przechodzi właśnie na emeryturę, mówi James Knightley, ekonomista ING Bank NV w Londynie.

- Populacja osób w wieku produkcyjnym wzrośnie, a gospodarka będzie się rozwijać dość szybko – przewiduje Knightley.

Wzrost liczby młodych pracowników oznacza większe wpływy z podatków, co zmniejszy przymus zadłużania się, by wypłacić emerytury, utrzymać służbę zdrowia i infrastrukturę.

Polki maja swój udział w tym wzroście - matki pochodzące z Polski rodzą w Wielkiej Brytanii najwięcej dzieci spośród wszystkich imigrantek. W 2010 r. Polki urodziły na Wyspach 19 762 dzieci, podczas gdy w 2001 r. – tylko 896. Polski stał się drugim językiem w Anglii i Walii - jako swojego pierwszego języka używa go 546 tys. osób, wynika ze spisu powszechnego opublikowanego przez ONS (Urząd Krajowej Statystyki), donosił "Guardian".

Natomiast w Niemczech przyrost naturalny spada, podobnie jak siła robocza, za to rośnie liczba emerytów. 

Pracownicy poszukiwani 

W gospodarkach rozwiniętych potrzeba stałego dopływu pracowników. W ciągu najbliższych pięciu lat na emeryturę przejdą 3,3 miliony Brytyjczyków. 

Według prognoz Unii Europejskiej Wielka Brytania zastąpi Niemcy na pozycji najliczniejszego narodu Europy w ciągu trzech dekad. Może stać się również największą gospodarką na kontynencie jeszcze wcześniej, uważa Knightley. Czynniki, które się do tego przyczynią, to rosnący przyrost naturalny i imigracja, a także liczba Brytyjczyków, którzy przesuwają swoje przejście na emeryturę na później. 

Wielka Brytania odnotowała w roku między czerwcem 2011 r. a czerwcem 2012 r. największą liczbę urodzeń od 1972 r., wskazują dane rządowe. W połączeniu z napływem siły roboczej z zagranicy podwyższyło liczbę ludności na Wyspach o 419 tys., czyli 0,7 proc. do 63,7 mln. Według prognoz Krajowego Urzędu statystycznego (Office for National Statistics) liczba ludności sięgnie 73,2 mln do 2035 r. i 80 mln za 50 lat.

Małych Niemców coraz mniej

Inne kraje europejskie znajdują się w zgoła inne sytuacji. Niemcy odnotowały 663 tys. urodzeń w 2011 r. – czyli najmniej odkąd prowadzone są statystyki i mniej niż połowę liczby dzieci urodzonych w rekordowym roku 1964. Mniej dzieci rodzi się też w Hiszpanii, Włoszech i Francji, być może w związku z kryzysem gospodarczym.

Siła robocza w Niemczech się kurczy i trzeba będzie to zrównoważyć wzrostem produktywności. Rośnie też niemiecki dług per capita i do 2020 r. może wynieść 27 tys. euro. 

Brytyjski baby boom ma swoja cenę. Wzrost liczby ludności oznacza wzrost inflacji, bo prowadzi do wzrostu cen nieruchomości i surowców.

>>> Polecamy: Polacy na emigracji: Zagranica kradnie nasze dzieci