Szczególnie zadowoleni byliśmy z inwestycji bezpośrednich, które miały się przyczyniać do unowocześnienia i zwiększenia potencjału naszej gospodarki. I z pewnością się przyczyniły – choć na temat proporcji między kwotami zainwestowanymi przez zagranicę w handel czy finanse a w najbardziej zaawansowane branże produkcyjne można długo dyskutować.
Jednak za tę nowoczesność i stabilność trzeba płacić. Jak podaje NBP, kwota dywidend pobieranych przez zagranicznych właścicieli od polskich spółek stale się zwiększa. A do tego dochodzą innego typu płatności, jak obsługa pożyczek udzielanych polskim spółkom córkom przez zagranicznych udziałowców. Nie wspominając już o sprawach takich, jak opłaty za możliwość użytkowania znaków towarowych czy ceny transferowe.
W bilansie płatniczym mamy już nadwyżkę w saldzie transferów (tu pomagają nam pieniądze z UE), od lat na plusie jesteśmy, jeśli chodzi o usługi, w ubiegłym roku pierwszy raz zanotowaliśmy dodatnie saldo w obrotach towarowych. A ujemne saldo dochodów jest na tyle duże, że w sumie w bieżących przepływach z zagranicą jesteśmy na minusie. Kapitał, jaki przyciągnęliśmy z zagranicy, kosztuje.
Redaktor w DGP. Pisze głównie o finansach, chętniej o fuzjach i wynikach banków niż o oprocentowaniu depozytów i kredytów. Drugi ulubiony temat: makroekonomia. Zaczynał w czasie, gdy o stopach procentowych decydował w pojedynkę prezes NBP, czyli w poprzednim tysiącleciu. Pracując w „Dzienniku Gazecie Prawnej” od 2012 r., był twórcą rankingów banków i ubezpieczycieli "Gwiazdy Bankowości" i "Gwiazdy Ubezpieczeń". W tygodniku "Gazeta Bankowa" wymyślił ranking trafności prognoz makroeokonomicznych, który później przeniósł do Gazety Giełdy "Parkiet", gdzie konkurs wciąż ma się dobrze. W 2021 r. nagrodzony Grand Press Economy, w latach 2014 i 2021 laureat Nagrody Dziennikarskiej im. M. Krzaka przyznawanej przez Związek Banków Polskich.
