Od 2009 r. przybywa osób, pracujących na tzw. umowach śmieciowych. Problem stał się na tyle istotny, że media, związki zawodowe, a nawet pracodawcy zaczęli domagać się od rządu działań zmierzających do zmniejszenia tego zjawiska.

Przedstawiam rozwiązania, które zaproponowaliśmy wspólnie z Piotrem Lewandowskim i Piotrem Żakowieckim.

Umowy śmieciowe, to w gruncie rzeczy alternatywny sposób regulacji stosunku pracy w Polsce, który znajduje szerokie zastosowanie ze względu na relatywną nieelastyczność polskiego prawa pracy i relatywnie duże pozapłacowe koszty pracy w stosunku do tych występujących w innych krajach. „Umowy śmieciowe” stały się polską specyfiką dualizmu rynku pracy, czyli istnienia segmentów lepszych i gorszych na rynku pracy. Podziały tego typu pojawiają się praktycznie w każdej gospodarce a teorie dualnego rynku pracy sięgają prac Piore’a i Doeringer’a – ekonomistów z lat 60. XX wieku.

Według ostatnio udostępnionych szacunków GUS za 2012 r. tylko na umowach zlecenie lub o dzieło pracowało 1,35 mln osób, co stanowi 10 proc. pracujących w gospodarce narodowej. Dodatkowo 1,1 mln osób prowadziło działalność gospodarczą i nie zatrudniało nikogo innego – to 8 proc. wszystkich pracujących. Według danych Ministerstwa Finansów 916 tys. podatników płaci podatki tylko i wyłącznie na podstawie umów cywilnoprawnych. A 3,2 mln osób pracuje na umowach terminowych według badania aktywności ekonomicznej ludności.

Państwowa Inspekcja Pracy kwestionuje około 20 proc. umów cywilnoprawnych uznając, że w ich miejsce pracownicy powinni mieć podpisane umowy o pracę.

Umowa śmieciowa według nas to umowa cywilnoprawna i pozorowane samozatrudnienie (współpraca tylko z jednym pracodawcą). Związki zawodowe uważają, że umowy na czas określony także mają charakter „śmieciówki”, ale naszym zdaniem nie różnią się one zasadniczo od umowy na czas nieokreślony zwłaszcza, że po pewnym czasie nabierają cech tego typu umowy (trzecia musi być na czas nieokreślony).

>>> Bugaj: Umowy śmieciowe hamują rozwój gospodarczy

Sytuacja w innych krajach

W każdym kraju występują formy zatrudnienia, które ze względu na niską ochronę praw pracownika i ich nadużywanie można uznać za odpowiedniki polskich „umów śmieciowych”. W innych krajach europejskich są to: bardzo krótkie kontrakty (krótsze niż sześć miesięcy, które mogą także być realizowane przez agencje zatrudnienia), bardzo krótka praca na niepełny etat (mniej niż 10 godzin w tygodniu), praca bez umowy, „kontrakt zerowy”- pełna dyspozycyjność na telefon, gdy umowa nie przewiduje minimalnego czasu pracy.

>>> Czytaj cały tekst na www.obserwatorfinansowy.pl