Fotel szefa GPW, największej tego typu instytucji w Europie Środkowej, może być zwieńczeniem drogi zawodowej Pawła Tamborskiego, który właśnie na rynku kapitałowym zaczynał swoją karierę

Paweł Tamborski, którego prawie trzy tygodnie temu wybrano na nowego prezesa giełdy, na objęcie nowej funkcji będzie musiał jeszcze poczekać. Powód? Wciąż nie ma nieodzownej zgody Komisji Nadzoru Finansowego. Wiele wskazuje jednak, że w kolejny weekend będzie już mógł uczcić objęcie nowej posady.

Wczorajsze WZA giełdy trwało zaledwie kilkanaście minut. Tyle potrzeba było, aby akcjonariusze GPW, na wniosek największego z nich, czyli Skarbu Państwa, przegłosowali kolejną przerwę w obradach. Tym razem do 25 lipca. Ministerstwo, które posiada niemal 52 proc. głosów na WZA giełdy i które zaproponowało Tamborskiego na jej nowego prezesa, ma nadzieję, że KNF wyda do tego czasu potrzebną zgodę. Komisja zbiera się 22 lipca. – Jeśli będzie taka potrzeba, można zwołać dodatkowe posiedzenia – deklaruje Maciej Krzysztoszek z KNF. – Najważniejsze jest jednak zebranie materiału i uzyskanie wszystkich wyjaśnień, które byłyby podstawą do podjęcia decyzji – dodaje.

A czas zaczyna już gonić. Zgodnie z prawem WZA spółki może być przerwane najwyżej na miesiąc. 25 lipca trzeba będzie zamknąć WZA, co oznacza koniec rządów dotychczasowego szefostwa GPW z Adamem Maciejewskim na czele. Jeśli do tego dnia Tamborski nie będzie miał nadal zgody nadzoru, na GPW zapanuje bezkrólewie. – To faktycznie dość niefortunna sytuacja – przyznaje Waldemar Markiewicz, prezes Izby Domów Maklerskich. – Gdyby nie konieczność uzyskania dodatkowych zgód, sprawa zmiany prezesa giełdy byłaby już dawno załatwiona – dodaje.

Markiewicz, podobnie jak wiele innych osób związanych z rynkiem kapitałowym, z nadzieją oczekuje zmiany warty na GPW. Podkreśla on, że Tamborski to człowiek, który rozumie argumenty domów maklerskich i inwestorów. Nie ma w tym nic dziwnego. Przyszły prezes giełdy jest z nią związany od samego początku swojej kariery. Gdy kończył poznańską Akademię Ekonomiczną, GPW właśnie startowała. Przyszedł więc na jeden z pierwszych w Polsce kursów dla maklerów, zdobył licencję (nr 51) i został maklerem w Banku Staropolskim. Kariery były wtedy błyskawiczne i Tamborski po niespełna dwóch latach był już dyrektorem ds. transakcji giełdowych w DM WBK.

Kolejnym etapem jego kariery było biuro CAIB Securities, do którego przyszedł w 1994 r. i też szybko został dyrektorem. W nowy wiek wszedł już jako bankier inwestycyjny. Zatrudniony był wtedy w UniCredit CAIB Poland. W 2005 r. pracował przy giełdowym debiucie Zakładów Azotowych Puławy. – Nasz debiut na warszawskiej giełdzie wypadł nieźle – wspomina dziś ówczesny prezes puławskich zakładów Zygmunt Kwiatkowski. – Jestem przekonany, że ten sukces w dużej mierze zawdzięczamy właśnie Pawłowi, który stał na czele zespołu wprowadzającego spółkę na GPW. To profesjonalista w każdym calu, człowiek bardzo kompetentny, który od podszewki zna giełdę i jej mechanizmy – uważa Kwiatkowski.

Po tym jak w UniCredit Tamborski zdobył doświadczenie (w tym też międzynarodowe, bo przez dwa lata pracował w Londynie), trafił jako szef bankowości inwestycyjnej do Wood & Company. Nie był to jednak dla niego udany transfer. Dlatego w 2012 r. zapewne z ulgą przyjął propozycję objęcia funkcji podsekretarza stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa.

– Byłem bardzo zaskoczony, gdy dowiedziałem się, że Paweł został wiceministrem. To człowiek czynu, biznesu, a nie urzędnik ani tym bardziej polityk. Dlatego nie uważałem, żeby ministerialny gabinet był dla niego najlepszym miejscem – wspomina Kwiatkowski. Tamborski miał jednak w MSP spore sukcesy. Wprowadzał na GPW gdańską Energę, PKP Cargo, zakończył trwający latami konflikt ministerstwa z Zygmuntem Solorzem-Żakiem wokół Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin. W końcu sprywatyzował ostatecznie Ciech, sprzedając spółkę Janowi Kulczykowi.

Ta ostatnia transakcja jest jednak jednocześnie powodem krytyki byłego wiceministra. Powołując się na sprzedaż większościowego pakietu akcji Ciechu, a także na zakup przez rosyjski Acron sporych udziałów w Grupie Azoty, parlamentarzyści PiS zażądali nawet od szefa CBA wszczęcia kontroli w sprawie nowego prezesa GPW.

Ludzie związani z rynkiem kapitałowym wiążą jednak z objęciem przez niego funkcji prezesa GPW spore nadzieje. Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych, przypomina, że Tamborski już jako wiceminister skarbu przykładał wielką wagę do rozwoju rynku kapitałowego. – Wykazywał faktyczne zrozumienie i zainteresowanie jego perspektywami, kontynuował program akcjonariatu obywatelskiego, którego głównymi beneficjentami są przecież inwestorzy indywidualni – wylicza szef SII. I, jak dodaje, w podejściu i wypowiedziach wiceministra Tamborskiego, mimo że wywodzi się on ze środowiska inwestorów instytucjonalnych, dostrzec można było, że czuje i docenia znaczenie indywidualnych graczy. – Miałem okazję kilka razy z nim rozmawiać i nigdy nie odbierałem tego zainteresowania tylko jako politycznej poprawności – zapewnia Dominiak i dodaje, że m.in. z tego powodu wiąże duże nadzieje z powołaniem Tamborskiego na nowego prezesa GPW.

Także zdaniem Markiewicza zmiana na stanowisku szefa giełdy jest szansą na przełom. – Czy do niego faktycznie dojdzie, dopiero się okaże – zastrzega jednak prezes IDM. Wyjaśnia, że chodzi o to, czy giełda będzie, tak jak przez ostatnie lata, nadużywać swojej monopolistycznej pozycji, czy pokaże nowe podejście do klientów i będzie się wsłuchiwać w opinie rynku. – Dlatego też z góry nie daję Tamborskiemu kredytu zaufania – dodaje.