Do listy objętych sankcjami przedsiębiorstw dopisano m.in. Gazprombank oraz kontrolowaną przez państwo energetyczną kompanię Rosnieft, banki i spółki przemysłu zbrojeniowego, w tym koncern produkujący kałasznikowy. Sankcje dotkną również samozwańcze republiki ludowe na Ukrainie - Ługańską i Doniecką oraz lidera tej ostatniej, Aleksandra Borodaja, a także kolejnych rosyjskich polityków: deputowanego rosyjskiej Dumy, ministra do spraw Krymu i doradcę Władimira Putina.

To kolejny krok podjęty przez Stany Zjednoczone wobec Rosji. Dochodzi do niego po tym jak Moskwa nie odpowiedziała na apel USA w sprawie wpłynięcia na separatystów na Ukrainie i zablokowania transportu broni z Rosji do ukraińskich regionów, gdzie trwają walki. W wojnie domowej zginęło tam w sumie blisko 600 osób, od weekendu 50 cywilów.

Wcześniejsze sankcje dotknęły osoby związane z Władimirem Putinem, przedsiębiorstwa, a także liderów separatystów.

Ogłoszenie wydane przez USA zbiega się ze spotkaniem liderów Unii Europejskiej, którzy również debatują nad zwiększeniem sankcji wobec Rosji.

>>> Czytaj też: Rosja zaczyna propagandę przeciwko Polsce. "Chcemy odzyskać utracone ziemie na Ukrainie"

Unia Europejska

Unia Europejska ma zagrozić sankcjami rosyjskim oligarchom. Ostrzeżenie pod adresem biznesmenów wspierających prezydenta Władimira Putina ma znaleźć się we wspólnym oświadczeniu unijnych przywódców zebranych na szczycie w Brukseli.

Sankcje oznaczałyby wpisanie oligarchów na czarną listę z zakazem wjazdu do Unii i zamrożonymi aktywami finansowymi. To reakcja Wspólnoty na zaognianie przez Rosję sytuacji na wschodniej Ukrainie.