Rogalski: Rynki finansowe, a Ukraina

Marek Rogalski, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.
Marek Rogalski, Analityk, Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A./Media
Teraz kluczowe będzie to, czy obawy dotyczące rosyjskiej „interwencji pokojowej” na Ukrainie zmaterializują się, czy też nie.

 Wydaje się, że nerwowość utrzyma się jeszcze do weekendu, ale jeżeli do tego czasu Putin nie wykona żadnego ruchu, to informacje o koncentracji rosyjskich wojsk przy granicy z Ukrainą będą odczytane, jako kolejny element wojny psychologicznej Moskwy z resztą świata. To pozwoli jednak dość szybko odrobić straty chociażby naszemu złotemu. W czarnym scenariuszu interwencji, czego raczej nie należy oczekiwać (potencjalne straty są większe od korzyści, a Rosjanie zdają się bardziej preferować wojnę w wykonaniu „zielonych ludzików”) kluczowe będzie to, jaka będzie reakcja Zachodu i NATO. Polityka nakładania coraz to większych sankcji, jak na razie nie jest efektywna – z prostego powodu: to działanie, którego skutki są z założenia długo, a nie krótkoterminowe.

Zachowanie się globalnych rynków w środę pokazuje, że inwestorzy zdają się nie wierzyć w scenariusz inwazji Rosji na Ukrainę. Waluty uznawane za tzw. bezpieczne przystanie, tj. jen i frank, wprawdzie zyskały, ale nie jest to znaczący ruch, a po południu widoczna była już przeciwstawna tendencja. Także i złoty nieznacznie odrabiał straty, chociaż EUR/PLN nie zdołał powrócić poniżej poziomu 4,20. Za to USD/PLN spadł pod barierę 3,15, po tym jak w ciągu dnia kosztował nawet 3,16.

Spadki amerykańskiej waluty względem krajowej mogą być kontynuowane, jeżeli spełni się oczekiwany scenariusz „biernej” postawy Europejskiego Banku Centralnego podczas jutrzejszego posiedzenia. Rynki mogą oczekiwać od Mario Draghiego czegoś więcej po tym, jak inflacja HICP spadła w lipcu do poziomu 0,4 proc. r/r, a konflikt ukraiński i związane z nim sankcje nałożone na Rosję (z wzajemnością) mogą zwiastować wyraźniejsze wyhamowanie i tak niemrawego odbicia w europejskiej gospodarce. W przypadku takiej postawy ECB możliwe jest odreagowanie kursu EUR/USD do 1,3480-1,3500, co może dać spadek USD/PLN w okolice 3,12. W przypadku uspokojenia się nastrojów wokół Ukrainy notowania tej pary mogą zejść poniżej 3,10 na początku przyszłego tygodnia.
Dzisiaj EUR/USD zszedł na nowe minimum na 1,3332. Jeżeli jednak uda się powrócić powyżej 1,3366 (poziom dołka z 30 lipca) to otrzymamy pro-wzrostowy impuls z kształtującej się formacji 2B.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dom Maklerski BOŚ
Marek Rogalski
Marek Rogalski
Ekspert ds. rynku walut w Domu Maklerskim Banku Ochrony Środowiska SA
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraRogalski: Rynki finansowe, a Ukraina »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj