Z ostatniego rankingu Pearsona „The Learning Curve 2014” wynika, że w pierwszej piątce najlepszych systemów edukacyjnych na świecie znalazły się kolejno: Korea Południowa, Japonia, Singapur, Hongkong i Finlandia. Przypomnijmy, że w zestawieniu tym Polska także została sklasyfikowana na wysokiej 10. pozycji.

W jaki sposób szkoły w krajach z pierwszej piątki rankingu wyróżniają się na tle innych systemów edukacyjnych na świecie? Oto najciekawsze fakty na ten temat.

Korea Południowa

- Korea Południowa mocno inwestuje w edukację. Wydatki na oświatę stanowią tu 7,7 proc. PKB. To trzeci najlepszy wyniki wśród krajów OECD po Danii i Islandii. Dla porównania, średnie wydatki na edukację w krajach OECD wynoszą ok. 6 proc. Polska przeznacza na tel cel 5,5 proc. PKB.

- Na uczniach w Korei Południowej nieustannie ciąży olbrzymia społeczna presją – rozwój i osiągnięcia są tu najważniejsze. Nie ma mowy o porażce czy braku zdolności. Koreańczycy uważają, że do wszystkiego można dojść ciężką pracą. Młodzi uczą się więc przez okrągły rok, zarówno w szkole, prywatnie po lekcjach i w czasie wolnym. W 2012 roku, według danych ministerstwa edukacji, koreańscy rodzice wydali prawie 18 mld dol. za korepetycje dla swoich dzieci. Czterech na pięciu koreańskich uczniów szkoły podstawowej uczęszcza na lekcje prywatne.

- Klasy w koreańskich szkołach należą do najliczniejszych na świecie - wynika z najnowszego rankingu OECD "Education at glance 2014". W klasach na poziomie szkoły średniej niższego szczebla uczy się przeciętnie około 35 osób. Klasa jest tu postrzegana jako mała społeczność, której przewodzi nauczyciel, duży nacisk kładzie się na rozwój relacji między rówieśnikami.

- W Korei panuje kult egzaminów. Koreańczycy są przekonani, że wynik testów nie tylko pozwala dostać się na wymarzoną uczelnię, ale także warunkuje status społeczny młodego obywatela. W dniu państwowych egzaminów maturalnych w listopadzie (College Scholastic Ability Test), wokół szkół panuje absolutna cisza. Ruch uliczny zostaje wstrzymany, policja patroluje ulice dbając o to, by nikt nie zakłócał spokoju uczniów piszących egzamin. Sklepy, banki, a nawet giełda papierów wartościowych są otwierane później niż zwykle. Czasem wprowadza się nawet zmiany w ruchu lotniczym, by przelatujące nad szkołami samoloty nie robiły zbyt dużo hałasu.

- Koreańska pogoń za punktami na egzaminach i stres z tym związany mają jednak niebezpieczne skutki uboczne. W 2011 roku wśród osób w wieku od 15 do 24 lat najczęstszą przyczyną śmierci były samobójstwa.

>>> Polecamy: Korea Południowa radzi młodym: nie idźcie na studia, idźcie do pracy

Japonia

- Rok szkolny w Japonii jest podzielony na trzy części. Zaczyna się w kwietniu, a kończy w marcu. Każdy trymestr kończy się egzaminami, do których młodzi Japończycy przygotowują się równie mocno, co Koreańczycy. Letnie wakacje w Japonii trwają 5 tygodni, a zimowe i wiosenne ferie - po 2 tygodnie. Nawet wtedy uczniowie nie mogą jednak porządnie odpocząć. Nauczyciele zadają im na wakacje liczne prace domowe. Muszą też w tym czasie uczęszczać na spotkania kółek zainteresowań. 

- Oprócz szkół publicznych w Japonii równolegle funkcjonuje system szkół prywatnych tzw. juku – większość uczniów popołudniami chodzi na prywatne korepetycje przygotowujące do egzaminów.

- W japońskich szkołach nie ma ekip sprzątających. O porządek w salach, na korytarzach i toaletach dbają sami uczniowie.

- Uczniowie młodszych klas nie mają muszą nosić w szkole mundurków, jednak już od szkoły średniej niższego szczebla taki formalny strój jest obowiązkowy

- W Japonii olbrzymią wagę przywiązuje się do systemu starszeństwa. Nauczyciel jest w szkole najważniejszy, a na lekcjach obowiązuje bezwzględna dyscyplina. Sale w szkołach bardzo często są otwarte, czasem od korytarza nie oddziela ich żadna ściana. Młodsi uczniowie muszą z szacunkiem traktować starszych kolegów i wyręczać ich w obowiązkach szkolnych, takich jak sprzątanie klas.

Singapur

- Kluczem do sukcesu systemu edukacji w Singapurze jest jakość nauki i profesjonalizm kadry pedagogicznej. Singapur ma jeden z najbardziej rygorystycznych systemów kształcenia nauczycieli. Założony w 1991 roku Narodowy Instytut Edukacji to jedyna w Singapurze jednostka, która uczy przyszłych nauczycieli zawodu i dokształca tych, którzy już aktywnie pracują w szkołach. Przez pierwsze lata pracy w szkole, młodym nauczycielom zostają przydzieleni doświadczenie opiekunowie.

- Każdy z singapurskich nauczycieli ma prawo do poświęcenia 100 płatnych godzin rocznie na doskonalenie swoich umiejętności

- Władze Singapuru dbają, by nauczyciele byli motywowani odpowiednią płacą. Wynagrodzenie początkującego nauczyciela kształtuje się tu na podobnym poziomie, co młodzi inżynierowie czy księgowi. Średnie roczne zarobki nauczycieli w Singapurze po uwzględnieniu parytetu siły nabywczej wynoszą 46 tys. dol. brutto – wynika z raportu „Global Teacher Status Index” przygotowanego przez Varkey GEMS Foundation. To najlepszy wynik wśród 21 rozwiniętych krajów świata. Ci, którzy mają najlepsze osiągnięcia w nauczania, mogą liczyć na bonusy.

Hongkong

- Podobnie jak w innych azjatyckich krajach, w Hongkongu obowiązuje kult nauki. Osiągnięcia w tej dziedzinie to przede wszystkim efekt ciężkiej pracy. Tutejsi rodzice wręcz obsesyjnie dbają o wykształcenie swoich dzieci. Jeśli nauczyciele w szkole zadają zbyt mało prac domowych ich dzieciom, natychmiast interweniują w szkole i żalą się na zaniedbania z ich strony. Ponad 70 proc. uczniów ze szkół średnich w Hongkongu korzysta z prywatnych korepetycji.

- Najważniejsze przedmioty w szkole to język chiński, matematyka i język angielski. Lekcje tego ostatniego często stanowią aż jedną czwartą tygodniowych zajęć w szkole.

- W tutejszych szkołach także przeważają liczne liczne klasy – średnio uczy się w nich 42 uczniów. Przy tak licznych grupach nauczyciele podczas lekcji często muszą korzystać mikrofonów. Raczej rzadko pracuje się tu w grupach i aktywizuje do dyskusji.

- Uczniowie i nauczyciele przywiązują ogromną wagę do egzaminów i wyników. Wysoka ocena z egzaminu może bowiem otworzyć drzwi do najlepszych szkół w kraju.

Finlandia

- W Finlandii to właśnie szkoła jest centrum społeczności i to ona kształtuje tożsamość ucznia. Fiński uczeń spędza na lekcjach w szkołach relatywnie mało czasu, jego dzień jest zaś przepełniony organizowanymi przez szkołę zajęciami pozalekcyjnymi. Finowie wierzą, że najskuteczniej uczyć się poza szkolną salą. Wyjątkiem są zajęcia sportowe, które nie są sponsorowane przez szkołę, ale przez władze miasta.

- Dzieci po raz pierwszy idą do szkoły w wieku 7 lat. Nie noszą mundurków, a do nauczycieli zwracają się po imieniu.

- Jedna trzecia przedmiotów w szkołach średnich, to przedmioty wolnego wyboru. Uczniowie wybierają też, które z nich chcą zdawać na egzaminie dojrzałości. Dzieci do 16 roku życia nie zdają żadnych egzaminów

- Fińskie klasy nie są liczne. Średnio w jednej grupie uczy się od 15 do 20 młodych.

- Nauczyciel w Finlandii to świętość. Pedagogika na studiach to tak poważany kierunek, jak medycyna czy prawo w innych krajach. Równie trudno się na ten kierunek dostać. Na listę studentów kwalifikuje się jeden na dziesięciu kandydatów. Aby zacząć uczyć w szkole, nauczyciel musi mieć co najmniej stopień magistra. Choć jest to bardzo poważany zawód, pensje początkujących fińskich nauczycieli (30,5 tys. dol. rocznie po uwzględnieniu siły nabywczej) są tylko o 13 proc. wyższe, niż średnia dla OECD.

- Nauczyciele w fińskich szkołach pracują 600 godzin rocznie, mniej więcej tyle, co polscy pedagodzy. Resztę czasu przeznaczają na doskonalenie umiejętności zawodowych, spotkaniach z uczniami i ich rodzicami. Dla porównania, w USA nauczyciele spędzają przy tablicy ponad 1100 godzin rocznie. Fińscy nauczyciele prowadzą tylko 4 lekcje dziennie. Dwie godziny w tygodniu poświęcają na swoje doskonalenie zawodowe. Mają dużą swobodę w kwestii nauczania. Nie trzymają się ślepo wytycznych ze skryptów nauczania, ale dostosowują styl nauczania i materiał do każdego ucznia osobno.

- Finowie wiedzą, że jeśli chcą odnieść sukces, muszą uczyć się języków. Oprócz fińskiego i szwedzkiego, na porządku dziennym jest tu znajomość angielskiego, niemieckiego, francuskiego czy rosyjskiego. Nikt inny na świecie nie mówi po fińsku, dlatego obywatele tego państwa zdają sobie sprawę, że znajomość języków obcych to konieczność.

- W Finlandii nie ma zwyczaju porównywania szkół w rankingach. Jeśli szkoła nie została jeszcze zamknięta, to znaczy, że jest dobra.

- Nie istnieje tu szkolnictwo niepubliczne, pobieranie opłat za naukę jest wręcz nielegalne.