Ameryka wyłączyła się dzisiaj z globalnego rynku, ponieważ świętuje Dzień Martina Luthera Kinga. Po ciężkim piątku, kiedy pojawiły się dane o sprzedaży detalicznej gorsze od oczekiwań, USA należy się chwila wytchnienia.

Przyda się to też reszcie świata, który zbiera siły przed jutrzejszymi, a dokładniej – nocnymi – kluczowymi danymi z Chin. Rynki wstrzymują oddech, bo informacje o chińskim PKB mogą je albo pognębić, albo przynieść promyk nadziei.

Dzisiaj brakuje ważnych danych, więc rynki będą podlegały wpływom notowań ropy, z tendencją do unikania ryzyka. Po zniesieniu sankcji wobec Iranu, ropa znowu tanieje. Pytanie, co może powstrzymać jej spadki… Lepsze dane z Chin? Pekin to zarazem przekleństwo, ale i nadzieja dla reszty świata.

>>> Czytaj też: Złoty może osłabić się do 4,60 za euro. Obniżka ratingu wyklucza cięcie stóp procentowych

Uważnie trzeba przyglądać się złotemu. Obniżka ratingu Polski przez S&P zapadła w bardzo niekorzystnym momencie, kiedy na kurs waluty duży wpływ mają czynniki globalne. Obcięcie ocen przez agencje ratingową oznacza, że możemy znaleźć się w gronie rynków, których lepiej unikać, niż na nich inwestować. Nie musi się to skończyć gwałtownym osłabieniem naszej waluty, ale takie niebezpieczeństwo stało się teraz większe. Można też założyć, że decyzje rządu będą uważniej obserwowane przez inwestorów.\

dr Maciej Jędrzejak, Dyrektor Zarządzający Saxo Bank Polska