Bogactwo po polsku. Nasz dochód rozporządzalny to tylko 69 proc. średniej unijnej

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
25 czerwca 2016, 06:20
Panorama Warszawy: na pierwszym planie Most Świętokrzyski, w tle warszawskie "city" finansowe.
Panorama Warszawy: na pierwszym planie Most Świętokrzyski, w tle warszawskie "city" finansowe./ShutterStock
Z opublikowanych w maju badań przeprowadzonych przez Główny Urząd Statystyczny ukazuje się obraz coraz bogatszego Polaka. W zeszłym roku przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na osobę wyniósł 1386 zł, co w ujęciu realnym było wartością wyższą o 4,3 proc. od dochodu w 2014 r.

Polacy nie są jednak aż tak bardzo zadowoleni ze swojej sytuacji materialnej - jako dobrą albo bardzo dobrą definiuje ją zaledwie 28,5 proc. gospodarstw domowych, a jako raczej złą lub złą blisko 16 proc. obywateli.

Rosnące dochody gospodarstw domowych dają Polakom większy komfort w dokonywaniu zakupów. Wciąż najwięcej wydajemy na żywność (24 proc. łącznych wydatków) oraz opłaty za mieszkanie i media (20 proc. łącznych wydatków). Mamy także coraz większe możliwości odłożenia pieniędzy lub wydatkowania ich na produkty inne niż dobra pierwszej potrzeby. Gdy wstępowaliśmy do Unii Europejskiej w 2004 r. blisko 95 proc. naszych dochodów pochłaniały wydatki, podczas gdy w zeszłym roku odsetek ten spadł poniżej 79 proc.

Polacy korzystają na dobrej sytuacji na rynku pracy ze stopą bezrobocia notującą kolejne rekordowo niskie poziomy oraz rosnącymi wynagrodzeniami, których wzrost wspierany jest dodatkowo w ujęciu realnym przez deflację obecną w polskiej gospodarce od prawie dwóch lat. W obliczu rosnących wydatków konsumentów, konsumpcja prywatna umacnia się na miejscu głównej siły napędowej polskiej gospodarki, a dalszym wzrostom będzie sprzyjać zarówno kontynuacja dobrej sytuacji na rynku pracy, jak również wsparcie ze strony programu 500+, którego pozytywny wpływ na poziom konsumpcji będzie zauważalny w ciągu kolejnych miesięcy.

>>> Polecamy: Woś: Podwyżki płacy minimalnej mają sens. Przywracają w systemie normalność

Mimo znacznej poprawy, wyglądamy jednak dość mizernie na tle innych krajów unijnych - dochód rozporządzalny Polaka to zaledwie 69 proc. średniej unijnej - z krajów regionu wyprzedziły nas nie tylko Czechy (75 proc. średniej UE), Słowacja (75 proc. średniej UE) czy Słowenia (78 proc. średniej UE), ale także Litwa (73 proc. średniej UE). Jednak ekonomiczna kondycja polskiego społeczeństwa sukcesywnie się poprawia, co potwierdza również tzw. Wskaźnik Dobrobytu opracowywany w czerwcu br. przez Biuro Inwestycji i Cykli Ekonomicznych (BIEC), który rośnie nieprzerwanie od sierpnia 2015 r. i zbliżył się już do wartości notowanych poprzednio niemalże 8 lat temu.

Statystyczny Polak ma coraz większe możliwości finansowe i coraz częściej decyduje się nabywać dobra trwałego użytku. Na podstawie badań GUS komputer osobisty znajduje się już w 74 proc. gospodarstw domowych, a 10 lat wcześniej był to udział na poziomie niecałych 39 proc., samochód osobowy jest w 63 proc. gospodarstw domowych (47 proc. w 2005 r.), kuchenka mikrofalowa w 59 proc. gospodarstw domowych (33 proc. w 2005 r.), a zmywarka do naczyń w 27 proc. gospodarstw domowych (5 proc. w 2005 r.). Większość Polaków posiada telefony komórkowe, których udział wśród gospodarstw domowych wzrósł do 95 proc. z 65 proc. w tym czasie.

Z drugiej strony - Polacy nie wpadają w zachwyt nad swoją sytuacją materialną. Jako dobrą, albo bardzo dobrą definiuje ją 28,5 proc. gospodarstw domowych, a jako raczej złą lub złą prawie 16 proc. gospodarstw domowych. Pomimo, że od wcześniejszego badania wskaźniki uległy pewnej poprawie (zarówno zwiększył się odsetek pozytywnej oceny, jak i zmniejszył odsetek negatywnej oceny), to nadal wielu Polaków znajduje się w trudnej sytuacji materialnej. W zeszłym roku 6,5 proc. gospodarstw domowych żyło w skrajnym ubóstwie, a odsetek ten utrzymuje się na poziomie przekraczającym 6 proc. od 2011 r. Skrajne ubóstwo jest obecne zwłaszcza w gospodarstwach domowych utrzymujących się z innych niezarobkowych źródeł niż emerytury i renty a ich udział jest bliski 18 proc. Aktywizacja zawodowa, wspieranie rynku pracy, a także zwiększanie płacy minimalnej oraz wsparcie ze strony programu 500+ będą sprzyjać poprawie sytuacji materialnej Polaków, zwłaszcza tych najuboższych. Z drugiej strony znaczne rozszerzenie zasiłków na dzieci może przyczyniać się do niechęci podejmowania zatrudnienia lub nawet jego porzucania wśród osób o najniższych zarobkach. Z kolei przedsiębiorstwa, które w wielu przypadkach już obecnie zmagają się z trudnościami w obsadzeniu wakatów, nawet pomimo oferowania wyższych wynagrodzeń, mogą odczuć negatywne konsekwencje wzrostu płacy minimalnej. Istotny wzrost minimalnego wynagrodzenia był jednym z głównych czynników, które firmy z krajów bałtyckich wymieniały jako powody obniżenia ich konkurencyjności i wzrostu liczby upadłości przedsiębiorstw w 2013 r. na tych rynkach, zwłaszcza na Litwie.

>>> Czytaj też: Szukasz pracy? Jedź do Belgii. Eurostat opublikował dane o wakatach w Europie

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Inne
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj