Bankowe depozyty już od dawna nie rozpieszczają. Przeciętna roczna lokata już od kilku lat nie chroni kapitału przed utratą siły nabywczej w wyniku działania inflacji. W ostatnich miesiącach sytuacja się tylko pogarsza. Inflacja nie odpuszcza, a cięcia stóp procentowych spowodowały, że w ciągu roku oprocentowanie przeciętnej rocznej lokaty spadło 11-krotnie do 0,14 proc. w sierpniu – sugerują najnowsze dostępne dane NBP.

Pieniądze odpływają z depozytów terminowych

Trudno się dziwić, że w ostatnich miesiącach z bankowych lokat odpływają pieniądze. Jeszcze w lutym trzymaliśmy na nich łącznie 290 miliardów złotych. Dziś jest to o 67 miliardów mniej – sugerują wyliczenia banku centralnego wg stanu na koniec września. To oznacza, że z lokat w ciągu 7 miesięcy odpłynęła niemal co czwarta złotówka. Z tak dynamicznymi zmianami nie mieliśmy do czynienia co najmniej od 1996 roku - od kiedy NBP gromadzi stosowne dane. Napływające z różnych stron informacje sugerują, że oszczędności te płyną do innych aktywów, które dają szansę na solidniejsze zyski. Chodzi o detaliczne obligacje skarbowe, rynek nieruchomości czy fundusze inwestycyjne. Tam w ostatnim czasie płynie nawet po kilka miliardów złotych miesięcznie. Mniejsze, ale wciąż pokaźne kwoty Polacy angażują też kupując złoto czy samodzielnie inwestując na giełdzie.

Oprocentowanie niemal zerowe, ale pewne jak w banku

Nie jest to oczywiście rozwiązanie dla wszystkich. Większość posiadaczy lokat wciąż docenia bezpieczeństwo oferowane przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Dla takich osób fakt, że inflacja pochłania siłę nabywczą ich oszczędności wielokrotnie szybciej niż banki doliczają do nich odsetki jest ceną za bezpieczeństwo środków. Po prostu wielu Polaków woli co prawda skromne, ale pewne oprocentowanie bankowej lokaty lub rachunku oszczędnościowego.

Reklama

Szczególnie takie osoby wciąż mają czego szukać w promocyjnych ofertach bankowych rachunków i lokat. Z naszego cyklicznego badania wynika, że mamy na rynku 5 produktów, które pozwalają zarobić 2-3 proc. w skali roku. Miesiąc temu takich lokat i rachunków było 7. Z drugiej strony w aż 9 instytucjach nawet najlepsze depozyty są oprocentowane na mniej niż 1 proc. w skali roku.

Nie zmieniło się to, że najlepsze oferty są obarczone dodatkowymi ograniczeniami. Najczęściej są dedykowane dla nowych klientów, można dzięki nim powierzyć pieniądze na określony czas (np. 3 miesiące), mamy górną granicę atrakcyjnie oprocentowanej kwoty (np. 10-20 tys. złotych), a do tego często musimy założyć w banku konto, wyrobić sobie kartę i aktywnie z tych produktów korzystać, aby uniknąć opłat. Dlatego warto dokładnie czytać regulaminy promocji, aby mieć pewność, że faktycznie na danej ofercie skorzystamy.

Realnie do „ugrania” jest o od 60 do około 190 złotych. O tyle więcej, niż na przeciętnej lokacie, można zarobić wykorzystując do maksimum pojedynczą bankową promocję z czołówki naszego rankingu. Wymaga to dobrego poznania zasad, często założenia dodatkowego konta i przyjęcia do portfela nowej karty płatniczej. Z tych produktów najczęściej trzeba aktywnie korzystać (zasilać konto i dokonywać płatności kartą lub BLIK-iem). Na koniec – gdy już promocja się skończy - i okaże się, że nie chcemy kontynuować współpracy z bankiem, trzeba będzie jeszcze produkty pozamykać, aby nie generowały kosztów. Zazwyczaj można to zrobić przez internet lub telefon, ale wciąż są instytucje, które wymagają wysłania stosownego dokumentu listem lub wizyty w oddziale. Każdy posiadacz oszczędności musi więc sam odpowiedzieć na pytanie czy gra jest warta świeczki.

W naszym rankingu lokat i rachunków oszczędnościowych bierzemy pod uwagę produkty najpopularniejsze wśród Polaków, a więc maksymalnie roczne. Zakładamy ponadto, że łowca bankowych okazji skłonny jest związać się z bankiem nie tylko promocyjnym depozytem, ale też – o ile skutkować to będzie możliwością skorzystania z lepszych ofert – zdecyduje się przy okazji na inne produkty (np. konto osobiste wraz z kartą płatniczą).

Najlepsze lokaty i rachunki oszczędnościowe (październik 2020 r.)

nieznane

Bartosz Turek, główny analityk HRE Investments