Banki już od 4 miesięcy wyraźnie poprawiają oferty depozytów. Jest to pokłosiem rozpoczętego w październiku cyklu podwyżek stóp procentowych. I chociaż instytucje finansowe działają tutaj z opóźnieniem to w zestawieniu najlepszych ofert lokat i rachunków oszczędnościowych pozostały już jedynie dwie propozycje z oprocentowaniem liczonym w promilach. Dodatkowym impulsem, który skłaniać może banki do dalszego podnoszenia oprocentowania jest obserwowany w ostatnich dniach odpływ depozytów.

Połowa banków poprawiła ofertę

Reklama

W porównaniu do ubiegłego miesiąca połowa z 18 badanych banków poprawiła ofertę depozytów. W dalszym ciągu na szczycie rankingu znajdziemy ofertę jednego z mniejszych banków, który oferuje swoim klientom oprocentowanie na poziomie 4% w skali roku. By skorzystać z tej propozycji trzeba być jednak nowym klientem oraz zasilać konto osobiste. Promocyjne oprocentowanie jest naliczane przez pół roku dla maksymalnie 10 tys. złotych.

Ważną zmianą jest również podniesienie o 1 pkt. proc. (w stosunku do styczniowej oferty) oprocentowania lokaty w największym banku w Polsce. Lokata oferująca 1,5% w skali roku jest dostępna co prawda tylko dla nowych środków klientów, którzy korzystają z bankowości osobistej, ale bez wątpienia jest to zmiana, na którą warto zwrócić uwagę.

W naszym zestawieniu co miesiąc zbieramy informacje o najlepiej oprocentowanych lokatach i rachunkach oszczędnościowych. Swoją uwagę skupiamy na takich, w ramach których pieniądze powierzane są na maksymalnie 12 miesięcy oraz takich, które podlegają pod gwarancję BFG (lub identycznej instytucji z innego kraju UE). Kluczowe jest więc dla nas bezpieczeństwo. I choć przyjmujemy oferty, w ramach których należy skorzystać z dodatkowych produktów tj. konta, karty, a nawet ubezpieczenia, to robimy to tylko wtedy gdy można z nich zrezygnować albo uniknąć kosztów dzięki aktywnemu korzystaniu z karty lub konta.

Prawie rok z lokatami poniżej 1%

Następstwem tego, że banki uatrakcyjniają swoje oferty jest wzrost średniego oprocentowania lokat. Wcześniej przez 10 miesięcy było ono liczone w promilach. Borykaliśmy się z tym problemem od kwietnia 2020 roku. W tym okresie przez pół roku mieliśmy do czynienia ze stawkami na poziomie zaledwie 0,2%. Banki zaczęły podnosić oprocentowanie swoich produktów dopiero wraz z tym jak RPP zaczęło cykl podwyżek stóp procentowych (październik 2021). W listopadzie średnie oprocentowanie lokat wynosiło już 0,44%, a w grudniu wzrosło do 0,68%. Styczeń przyniósł już wynik na poziomie 1,02%, a to najpewniej nie koniec podwyżek w bankach.

RPP między młotem a kowadłem

O tym jak wysoko wzrośnie przeciętne oprocentowanie lokat bankowych zadecydują nie tylko banki, ale też RPP. To od decyzji tego gremium zależy koszt pieniądza w Polsce, a więc też pośrednio poziom oprocentowania lokat w bankach. Jeszcze niedawno rynek spodziewał się, że podstawowa stopa procentowa wzrośnie w Polsce do poziomu 4,0-4,5%. W efekcie tego można było oczekiwać, że przeciętne oprocentowanie bankowych lokat pod koniec roku może osiągnąć około 2%.

W obliczu agresji Rosji na Ukrainę prognozy te należy zrewidować. Mamy bowiem co najmniej dwa potencjalne skutki ekonomiczne. Po pierwsze można się spodziewać wzrostu cen surowców i żywności. To przełoży się prawdopodobnie na podwyższenie dynamiki inflacji. Większość ekonomistów sugeruje, że ta w kwietniu lub maju przekroczy 10%. To oznaczałoby dodatkową presję na RPP, aby odważniej podnosiła stopy procentowe. Tego też spodziewa się rynek. Na początku marca notowania kontraktów terminowych sugerowały, że podstawowa stopa procentowa może wzrosnąć do poziomu 4,5-4,75%.

Z drugiej jednak strony wojna może oznaczać dla Polski także spowolnienie wzrostu gospodarczego. Powód? Przerwane łańcuchy dostaw i wzrost cen surowców. To znowu mogłoby skłonić RPP do mniej agresywnego zacieśniania polityki pieniężnej.

Przez ostatnie dni wśród większości ekonomistów dominowało przekonanie, że ze względu na ryzyko wyższej inflacji lub chęć umocnienia złotego, RPP będzie kontynuować cykl podwyżek stóp procentowych i to nawet w większym zakresie niż dotychczas prognozowany. Jednak nie można też odrzucić scenariusza, w którym troska o dynamikę wzrostu gospodarczego i sytuację na rynku pracy weźmie górę nad walką z inflacją. Ostatecznie co zrobi Rada Polityki Pieniężnej dowiemy się 8 marca. Ważne informacje pojawią się również dzień później podczas spotkania prof. Glapińskiego z mediami. Kilka dni później poznamy też najnowszą projekcję inflacji i PKB, którą przygotowuje zespół analityków banku centralnego.