Niemcy chcą eksportować swoje zielone ambicje i zielone technologie

Ten tekst przeczytasz w 11 minut
13 czerwca 2021, 08:41
OZE panele słoneczne wiatraki energetyka
<p>OZE panele słoneczne wiatraki energetyka</p>/ShutterStock
Niemcy planują przyspieszenie w realizacji polityki klimatycznej. Tamtejszy przemysł transformacji się jednak nie obawia, czeka tylko na regulacyjne impulsy. Niemcy będą teraz przekonywać świat do swoich zielonych ambicji – mówi Michal Kędzierski, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich.

Obserwator Finansowy: Co takiego zawierała niemiecka polityka klimatyczna, że Federalny Trybunał Konstytucyjny (FTK) uznał ją za naruszającą prawa obywateli?

Przecież są to cele zgodnie z przyjętymi założeniami na poziomie Unii Europejskiej…

FTK sformułował żądania pod kierunkiem władz państwa o prowadzenie takiej ścieżki redukcji emisji po 2030 r., która zapewni sprawiedliwszy podział obciążeń polityki klimatycznej.

Dlaczego jest to takie ważne?

Interesujące jest rozumowanie w sprawie sprawiedliwego podziału obciążeń między pokoleniami. Czy chodzi o koszty czysto finansowe, czy w grę wchodzą jakieś inne wartości?

A jak na ten wyrok zareagowali rządzący?

Na czym polegają te zmiany?

Czy ustawa przewiduje metody i narzędzia do realizacji tych celów?

Przedstawiono jakieś konkretne propozycje rozwiązań?

Ale Niemcy równocześnie rezygnują z energetyki jądrowej?

Jakie źródła energii mają je zastąpić?

Widzę tu jednak sprzeczność. Z jednej strony wygaszanie dotychczasowych źródeł energii – z węgla i atomu, ale z drugiej strony planowanie wzrostu zużycia energii elektrycznej – przez rozwój elektromobilności, czy transportu kolejowego.

Unijne programy odbudowy kładą duży nacisk właśnie na transformację energetyczną. Ale same Niemcy pewnie nie mogą liczyć na fundusze, bo są przecież płatnikiem netto.

W Polsce te najbardziej emisyjne sektory – energetyka, górnictwo, paliwa – są w rękach państwa. Rządowi jest więc teoretycznie łatwiej wpływać na ich działania. Gdyby rząd chciał zamknąć kopalnie czy elektrownie – wystarczyłaby decyzja w ministerstwie. Jednak w Niemczech te sektory są prywatne. Jak zatem wygląda wdrażanie polityki klimatycznej? Na linii państwo – sektor prywatny jest jakaś współpraca, koordynacja? A może rząd uznaje, że odpowiednimi regulacjami wymusi pewne działania lub zachętami skłoni firmy do zmian? Czy też opiera się to na wierze, że siły rynkowe doprowadzą do właściwych rozwiązań?

To nie jest kwestia tych czy innych polityków albo konkretnych partii?

Czy to co się będzie zmieniało w Niemczech może emanować na politykę europejską? Z krótkoterminowego punktu widzenia – skoro Niemcy chcą koszty z przyszłości przenieść na współczesność, to niemieckie firmy mogą stracić przewagę konkurencyjną. Czy są pomysły, żeby te ambitniejsze cele przekładać na inne kraje?

Czy Polska może coś na zmianach w niemieckiej polityce wygrać, czy też trzeba raczej myśleć, jak się przed tym bronić?

Akurat jeśli chodzi o baterie samochodowe, to są one w ostatnim czasie największym sukcesem polskiego eksportu.

Rozmawiał Maciej Jaszczuk

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: obserwatorfinansowy.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj