Dyrektor PGNiG Upstream Norway: Na szelfie liczy się teamwork [FELIETON]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
27 listopada 2020, 05:40
Platforma wiertnicza w Arktyce
<p>Platforma wiertnicza</p>/Shutterstock
W branży wydobywczej w Norwegii konsorcjum jest standardową formułą eksploracji szelfu. Kluczowych czynników, które ułatwiają nawiązywanie skutecznych partnerstw, jest kilka. Jeśli wspólnym sukcesem zakończyliśmy jeden projekt, tym łatwiej o dalszą współpracę - pisze w felietonie dyrektor PGNiG Upstream Norway Marek Woszczyk.

Grupa PGNiG jest obecna na norweskim szelfie kontynentalnym za sprawą spółki PGNiG Upstream Norway. Stanowimy zgrany międzynarodowy zespół niespełna 40 osób. Pracujemy głównie z siedziby w Stavanger, ale część naszego działu poszukiwań mieści się w Tromsø na dalekiej norweskiej północy. Oprócz Norwegów i Polaków pracują z nami też koledzy z innych krajów. Do prac na morzu zatrudniamy podwykonawców.

Na dwóch koncesjach, na których pełnimy rolę operatora, to my jesteśmy odpowiedzialni za przygotowanie i przeprowadzenie poszukiwań, a następnie – w wypadku odkrycia zasobów – za ich wydobycie. To dla nas szczególnie ważne, bo działamy wśród naftowych gigantów z o wiele bogatszą historią obecności na szelfie, m.in. Equinor, ConocoPhillips lub Aker BP. Do współpracy szukają oni aktywnych eksploratorów i sprawdzonych odkrywców złóż z klarowną i zrozumiałą strategią popartą jej konsekwentną realizacją. Zakończony wspólnym sukcesem odwiert będzie pretekstem do złożenia kolejnego wspólnego wniosku koncesyjnego. Historia udanej operacyjnej współpracy ułatwia także rozmowy o ewentualnych akwizycjach. Na szelfie liczą się nie tylko fachowa wiedza, ale przede wszystkim doświadczenie i zespołowa praca.

Równowaga indywidualnej odpowiedzialności i współpracy zespołowej jest zresztą wybijającą się cechą norweskiej kultury pracy. Kluczem do jej utrzymania są otwartość, szacunek i zaufanie, a standardem jest partycypacyjny proces wypracowywania kluczowych decyzji. W branży wydobywczej, gdzie konsorcjum jest standardową – i wymaganą przez norweskie regulacje – formułą eksploracji szelfu, skutkuje to co prawda relatywnie dłuższym etapem projektowania, ale już faza wykonawcza przebiega zasadniczo ściśle według zdefiniowanych scenariuszy. Takie podejście ma uzasadnienie ekonomiczne, bo z zasady – poprzez skrupulatne analizy planistyczne – minimalizuje ryzyko wystąpienia nieprzewidzianych zdarzeń, które mogłyby pogrzebać ekonomikę projektu. Wymaga jednak ciągłej koncentracji na poszukiwaniu optymalnych biznesowo rozwiązań inżynierskich. Jest też konsekwencją wysokiej dbałości o środowisko pracy, która wykracza daleko poza rutynowe zapewnienie bezpieczeństwa zdrowia i życia pracowników.

Norweska administracja konsekwentnie dba o maksymalne wykorzystanie zasobów szelfu poprzez ciągły dialog techniczny z branżą. Poza obopólnym (i dla gospodarki Norwegii i dla firm naftowych) efektem ekonomicznym, skutkuje to jednym z najwyższych na świecie współczynników sczerpania zasobów (relacją wydobytych ze złoża zasobów do całkowitych zasobów złoża). Jest to źródło swoistej branżowej satysfakcji całego norweskiego przemysłu naftowego, w tym i PGNiG Upstream Norway.

Marek Woszczyk, Dyrektor Generalny PGNiG Upstream Norway

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj