Rząd "repolonizuje" kolejną spółkę energetyczną

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 listopada 2020, 06:30
energia, prąd
<p>energia, prąd</p>/ShutterStock
Państwowe spółki wykupują polskie aktywa międzynarodowych inwestorów. Po elektrowniach EDF i Engie przyszedł czas na fińskie Fortum. A kto zainwestuje w małe, powiatowe ciepłownie, które według ministra klimatu miały być "kręgosłupem naszej transformacji"?

Oferta PGNiG i PGE leży na stole i czeka na decyzję centrali Fortum w Helsinkach. Początkowo miało w niej uczestniczyć jeszcze dwóch innych uczestników konsorcjum – australijski funduszu inwestycyjny IFM oraz Polski Fundusz Rozwoju. Ostatecznie jednak w końcowej ofercie obie instytucje finansowe się nie pojawiły.

Interesujące będzie czy IFM zdecyduje się złożyć samodzielną ofertę. Fundusz, który w Polsce jest udziałowcem m.in. Veolii i terminalu kontenerowego DCT w Gdańsku, już raz próbował kupić elektrociepłownie EDF. Rząd jednak się nie zgodził i polskie aktywa francuskiego potentata kupiło PGE.

Fortum dostarcza ciepło do klientów w Częstochowie, Płocku, Wrocławiu, Zabrzu i Bytomiu. Do fińskiej firmy należy także elektrociepłownia węglowa w Częstochowie oraz perła w koronie – nowa elektrociepłownia wielopaliwowa w Zabrzu, spalająca RDF, biomasę i węgiel. Sprzedawane aktywa przyniosły Fortum 43 mln euro zysku EBITDA.

Do tego dochodzą elektrociepłownie w krajach bałtyckich (66 mln euro EBITDA). Według nieoficjalnych informacji agencji Reuters Finowie za wszystkie te aktywa oczekują ceny w okolicach ok. 1,5 mld euro.

Polska Częstochowa, ale za to niemiecki Chełm?

Po ewentualnym wykupieniu Fortum z dużych zagranicznych graczy na rynku ciepła pozostaną jedynie Veolia i niemiecki E.ON. Ten ostatni ma w swoim portfelu Szczecin, Opole i Skarżysko. Może dołączyć do nich Chełm. Trwa tam przetarg na sprzedaż miejscowego MPEC, w którym startują właśnie E.ON, PGE, PGNiG oraz gdański GPEC (kontrolowany przez niemieckie Lepiziger Stadtwerke). Według informacji portalu WysokieNapiecie.pl najwyższą ofertę położył właśnie E.ON, który chce zapłacić ponad 100 mln zł i obiecał także największy pakiet inwestycyjny.

To dowód, że przynajmniej część lokalnych systemów ciepłowniczych postrzegana jest jeszcze jako atrakcyjna przez zagranicznych inwestorów. Pytanie jak długo? W 2019 r. raport Urzędu Regulacji Energetyki pokazywał, że sektor miał ujemną rentowność, a bez inwestycji w odejście od węgla sytuacja będzie się pogarszać.

Czy kolejna transakcja „repolonizacji” ma sens? Co z tego będzie miał skarb państwa poza satysfakcją? Czy inwestowanie w stare ciepłownie ma sens? O tym w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Tematy: energetyka
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj