W najbliższych dniach resort ma przedstawić projekt zmian dotyczący tzw. estońskiego CIT. Chodzi o rozwiązanie skierowane dla mikro i małych przedsiębiorstw, których przychody nie przekraczają 50 mln zł i które zatrudniają co najmniej trzech pracowników. Ma ono polegać na tym, że dochód tak długo nie będzie opodatkowany, jak długo będzie zatrzymany w firmie i reinwestowany. Fiskus pobierze daninę dopiero w momencie wypłaty dywidendy. W Polsce – w odróżnieniu od Estonii, gdzie jest to system podstawowy – rozwiązanie to będzie fakultatywne.

Brak ulg

Spółka, która zdecyduje się na taki rodzaj opodatkowania, nie będzie jednak mogła korzystać z innych preferencji podatkowych (np. ulgi na działalność badawczo-rozwojową). Dlaczego?

„W systemie estońskim funkcjonować będą przedsiębiorstwa systematycznie zwiększające wartość swoich nakładów inwestycyjnych, co przekładać się będzie na wzrost dochodowości produkcji” – napisał MF na swojej stronie internetowej (www.podatki.gov.pl).

Resort podkreślił, że obecnie funkcjonujące ulgi w CIT (np. zwolnienia dochodów w polskiej strefie inwestycji, IP Box i ulga na działalność B+R) mają właśnie za zadanie stymulować inwestycje i innowacje w przedsiębiorstwach, co w systemie klasycznego CIT oznacza zmniejszenie wysokości dochodu podlegającego opodatkowaniu. W systemie estońskim zaś nagrodą dla podatnika jest odroczenie opodatkowania dochodu.

Reklama

„W rezultacie gdyby dopuścić możliwość stosowania tych preferencji w systemie estońskim, zakładany cel wprowadzenia tego nowego modelu opodatkowania mógłby nie zostać osiągnięty” – wyjaśniło MF.

Podzielone opinie

Opinie ekspertów co do rozdzielenia preferencji nie są jednolite. Rozwiązanie zaproponowane przez resort nie dziwi Grzegorza Kusia, radcy prawnego, doradcy podatkowego i eksperta PwC.

– Nie wyobrażam sobie systemu typu estońskiego, w którym jednocześnie funkcjonują mechanizmy ulg podatkowych odliczanych od dochodu czy IP Box – mówi ekspert.

Dodaje, że w Estonii też nie ma możliwości korzystania z preferencji odliczanych od dochodu. Przypomina, że ulga B+R może być rozliczana przez sześć kolejnych następujących po sobie lat podatkowych następujących bezpośrednio po roku, w którym podatnik skorzystał lub miał prawo skorzystać z odliczenia. Przy zastosowaniu obu rozwiązań mogłoby się okazać, że w chwili wypłaty dywidendy podatnik nie zapłaciłby daniny, bo przez lata ulga B+R została zakumulowana. – Nie na tym nowe rozwiązanie ma polegać – twierdzi Grzegorz Kuś.

Michał Rodak, doradca podatkowy w Grant Thornton, uważa jednak, że nie ma powodów, dla których nie można by połączyć obu preferencji. – W takiej sytuacji wydatki poniesione na działalność B+R stanowiłyby koszty kwalifikowane, które zmniejszałyby dochód do opodatkowania – twierdzi ekspert.

Wyjaśnia, że dochód byłby opodatkowany dopiero w momencie, w którym podatnik wypłaciłby go udziałowcom.

– Cel zostałby osiągnięty, ponieważ podatnik, chcąc odroczyć moment zapłaty podatku, przeznaczałby wypracowany dochód na nakłady inwestycyjne, a jeżeli doszłoby do obowiązku zapłaty podatku, dochód byłby pomniejszony o koszty kwalifikowane wynikające z prowadzonej przez podatnika działalności B+R – tłumaczy Michał Rodak. A zatem podatnik mógłby jednocześnie skorzystać z ulgi B+R – jako nagrody za prowadzenie działalności badawczo-rozwojowej, oraz z estońskiego CIT – jako nagrody za systematyczne zwiększanie wartości swoich nakładów inwestycyjnych.

Trzeba będzie wybrać

Jeżeli zmiany w życie wejdą w kształcie, który proponuje resort finansów, przedsiębiorcy będą musieli rozważyć, które rozwiązanie będzie dla nich korzystniejsze – czy nowy system, czy np. wejście do polskiej strefy inwestycji bądź skorzystanie z ulgi B+R.

– Zestawiając ze sobą liczbę i charakter warunków, które są niezbędne do skorzystania z estońskiego CIT, z warunkami wymaganymi do zastosowania obecnych preferencji podatkowych, można pokusić się o prognozy, że podatnicy wybiorą jednak obecnie funkcjonujące ulgi – twierdzi Michał Rodak.

Grzegorz Kuś uważa, że kluczowe będzie, jak ustawodawca rozwiąże kwestię wejścia i wyjścia z systemu estońskiego. Na przykład czy przedsiębiorca będzie mógł się wycofać z tej decyzji i wstecz rozliczyć ulgę, jeżeli uzna, że jednak to rozwiązanie jest dla niego korzystne.

– Podatnik powinien mieć swobodę zmiany modelu opodatkowania również wstecznie. W takim wypadku jednak – czyli w razie wstecznego wyjścia z systemu estońskiego – ze wszystkimi konsekwencjami, w tym ewentualnymi odsetkami za zwłokę – twierdzi ekspert. ©℗

Źródło nieznane

Dla kogo estoński CIT