Dzięki niskim stopom procentowym coraz szybciej spłacamy kredyty, a większa część raty to spłata kapitału

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
20 kwietnia 2021, 12:12
kredyt
shutterstock
Niskie stopy procentowe to nie tylko najtańsze w historii kredyty mieszkaniowe. Spłacając dziś raty większość z nas widzi, że lwia część raty idzie na spłatę kapitału, a nie zarobek banków. Kiedyś tak nie było - napisał we wtorkowej analizie ekspert HRE Investments Bartosz Turek.

Jak zwyliczył, pożyczając obecnie na mieszkanie 300 tys. zł trzeba się przygotować na ratę na poziomie niższym niż 1400 zł miesięcznie – o ile wybierano zadłużenie na 25 lat z ratą równą, co jest rozwiązaniem szczególnie popularnym. "Jeszcze na początku 2020 roku rata takiego kredytu opiewała na 1640 złotych miesięcznie. Aby pokazać jak mocno na przestrzeni lat staniały mieszkaniowe długi warto przytoczyć jeszcze starsze przykłady. W 2010 roku nasz modelowy kredyt kosztował 2110 złotych miesięcznie, a w 2005 roku ponad 2360 złotych – to o ponad 2/3 więcej niż dziś" - wyliczył.

Ale - jak zaznaczył Turek - nie tylko to się zmieniło. "Jeszcze niedawno (...) na początku spłaty kredytu płaciliśmy przede wszystkim odsetki, a tylko niewielka część raty odpowiadała za oddawanie bankowi pożyczonego kapitału. Chodzi o to, że na początku przede wszystkim płaciliśmy bankowi za pożyczone pieniądze, a nie oddawaliśmy swojego zobowiązania budując przy tym nasz majątek" - tłumaczył.

Jego zdaniem obecnie nawet na samym początku spłaty prawie połowa oddawanej do banku kwoty obniża zadłużenie kredytobiorcy. Analityk wyjaśnił to na przykładzie: "W 2005 roku rata wynosiła aż 2360 zł miesięcznie. Tylko 300 zł z pierwszej raty szło na spłatę kapitału, a ponad 2000 zł to były odsetki, czyli zarobek banku. Dla porównania dziś – gdy miesięcznie do banku musimy wpłacać jedynie 1400 zł - to nawet w pierwszej racie prawie połowa, bo aż 690 zł idzie na spłatę kapitału".

Ekspert zauważył, że niskie stopy procentowe to nie tylko najtańsze w historii kredyty mieszkaniowe. Dodał, że w ratach spłacanych do banku większą część stanowi spłata kapitału, a nie zarobek banków.

W ocenie Turka dopiero za około 2 lata można spodziewać się podwyżek stóp procentowych i rosnących w konsekwencji rat. Przy czym nie będą to ruchy zbyt gwałtowne - dodał. (PAP)

autor: Ewa Wesołowska

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj