W przypadku obu kruszców, czas gwałtownych zwyżek już minął, a w kolejnych dniach miało miejsce odreagowanie spadkowe. Jednak warto mieć na uwadze fakt, że zarówno złoto, jak i srebro, część wcześniejszych zwyżek zachowało i obecnie notowania tych metali stabilizują się na nieco wyższych poziomach. W przypadku złota, są to okolice 1940 USD za uncję, a dla srebra, rejon 25 USD za uncję.

Jedną z przyczyn utrzymywania się cen metali szlachetnych na wyższych poziomach, jest trwający konflikt w Ukrainie. Sytuacja w tym kraju nadal budzi obawy dotyczące jej wpływu na całą globalną gospodarkę, głównie ze względu na już widoczne znaczące zwyżki notowań wielu surowców i towarów, potęgujące i tak już wcześniej wysoką inflację.

Reklama

W okresach podwyższonej inflacji oraz obaw związanych z geopolityką, złoto przyciąga inwestorów, którzy poszukują dywersyfikacji portfela. Jest to szczególnie widoczne na rynku złota fizycznego, ponieważ w obliczu wojennego strachu wielu inwestorów kupowało złote sztabki i monety. Nie brakuje także chętnych na jednostki funduszy ETF opartych o złoto, co odzwierciedlał wzrost aktywów największych funduszy tego typu.

Nie ulega wątpliwości, że w obecnych czasach podwyższonej zmienności i niepewności, zarówno złoto, jak i (przez długi czas niedoceniane) srebro pozostają atrakcyjnym dodatkiem do portfela inwestycyjnego.

Poza tym, ważnym czynnikiem, który wpływa na ceny tych kruszców, pozostają oczywiście działania Rezerwy Federalnej. Niedawne, bardziej jastrzębie wypowiedzi przedstawicieli Fed wzmocniły dolara amerykańskiego, jednak nie zdołały zbić w dół cen obu metali, co jest znakiem siły tego rynku i pokazuje, że Fed nie jest już w stanie już inwestorów zaskoczyć.

Paweł Grubiak - prezes zarządu, doradca inwestycyjny w Superfund TFI.