O Innotrans w Berlinie mówi się pół żartem, pół serio, że to największe polskie targi kolejowe. W tym roku do stolicy Niemiec przyjechali wystawcy z 60 krajów, w tym prawie stu z Polski. Oto najciekawsze pojazdy producentów mających zakłady produkcyjne w naszym kraju.
O Innotrans w Berlinie mówi się pół żartem, pół serio, że to największe polskie targi kolejowe. W tym roku do stolicy Niemiec przyjechali wystawcy z 60 krajów, w tym prawie stu z Polski. Oto najciekawsze pojazdy producentów mających zakłady produkcyjne w naszym kraju.
Polski Dart został skrócony o trzy człony, żeby w ogóle zmieścić się na torach wystawienniczych. Pociąg budzi duże zainteresowanie. Pesa zamontowała w środku sporo efektownych dodatków, których nie ma w składach kursujących po polskich torach, a pasowałyby do wnętrza samolotu pasażerskiego. Np. interaktywny stół „smart travel” z ekranem dotykowym, który umożliwia m.in. oglądanie filmów i granie w gry, ale też np. zamówienie posiłku w przedziale barowym (gdzie można zapłacić w technologii NFC).
Pociąg pasażerski polskiego Newagu na berlińskich torach stoi nieco z boku (broń Boże, obok Pesy, bo polscy producenci nawzajem nie lubią się bardziej niż konkurentów z Zachodu). Pociąg cieszy oko z powodu efektownego wyglądu i malowania. To trójczłonowy elektryczny zespół trakcyjny dla ok. 325 pasażerów - jeden z trzech dostarczonych nowosądeckiego producenta dla województwa opolskiego. Tamtejszy Urząd Marszałkowski kupił dla lokalnego oddziału Przewozów Regionalnych w sumie pięć takich składów. Kontrakt jest dziś wart ponad 63 mln zł, ale w ramach opcji może urosnąć do ponad 88 mln zł. Równolegle giełdowy Newag dostarcza podobne składy dla Małopolski. Impuls to odpowiednik Elfa ze stajni taborowej konkurencyjnej Pesy.
To jedna z najbardziej gorących premier Innnotrans. W języku retoromańskim Giruno to myszołów, bo ten pociąg na 250 km/h ma być kolejowym drapieżnikiem. Od 2019 r. pojazd Stadlera będzie jeździł przez 57-kilometrowy tunel Św. Gotarda pod Alpami, czyli najdłuższy taki podziemny przejazd na świecie. Koleje Szwajcarskie SBB podpisały umowę z narodowym producentem na dostawę 29 składów za 970 mln franków z opcją rozszerzenia o 92 dodatkowe sztuki do końca 2038 r.
Trudno powiedzieć, że to gorąca premiera, bo pociąg jest bezemisyjny i podobno niewidoczny z poziomu dziury ozonowej. Ale na pewno premiera wyczekiwana. Skład zasilają wodorowe ogniwa paliwowe. Służy do obsługi odcinków niezelektryfikowanych i stanowi alternatywę dla pociągów spalinowych.
Link to klasyczny pociąg spalinowy, czyli z silnikiem diesla, (bez wodorowych „fanaberii”). To także pierwszy polski pociąg dopuszczony na niemieckie tory. W czerwcu br. polska Pesa otrzymała od regulatora EBA (niemieckiego odpowiednika UTK) dopuszczenie do eksploatacji, co było dla tego producenta prawie przewrotem kopernikańskim. To pierwsza w historii homologacja pociągu polskiej produkcji w Niemczech. Pojazdy są eksploatowane od lipca przez przewoźnika NEB. Od tego czasu np. przewiozły trasą Berlin – Kostrzyń nad Odrą uczestników rockowego „Przystanku Woodstock”.
Smok z Nowego Sącza. Newag poza Impulsem przywiózł do Berlina sześciosiowego Dragona, czyli elektryczną lokomotywę ze spalinowym silnikiem dojazdowym (ten ostatni służy do manewrów wraz z całym składem na bocznicach i dojazdów na liniach niezelektryfikowanych). Lokomotywa ma moc 5 MW, dzięki czemu jest zdolna ciągnąć ciężkie składy towarowe o masie powyżej 4 tys. ton. Z kolei spalinowy moduł dojazdowy ma moc 540 kW.
Polski Solaris, który jest potęgą w produkcji autobusów, chciał podbić Europę tramwajami. Od 2009 r. pojazdy Tramino udało mu się dostarczyć: w Polsce do Poznania i Olsztyna, a w Niemczech do Jeny i Brunszwiku (w realizacji jest kontrakt dla Lipska). Podczas Innotrans gruchnęła wiadomość, że Solaris łączy siły ze szwajcarskim Stadlerem, w związku z czym na polskim rynku tramwajowym od tej pory będą działać w konsorcjum - np. w ogłoszonym ostatnio przetargu na tramwaje dla Krakowa. W branży jest to odczytywane jako oddanie przez Solarisa pałeczki tramwajowego dyrygenta Stadlerowi i skoncentrowanie się na rynku autobusowym.
Krakowiak: tramwaj, którym jechał papież Franciszek. A stało się to w lipcu podczas Światowych Dni Młodzieży. Pesa chciała pokazać w Berlinie właśnie ten „święty tramwaj” (w papieskim żółto-białym malowaniu). Niestety, przewoźnik MPK Kraków nie pozwolił na użyczenie egzemplarza papieskiego. Mało tego – naliczył Pesie 26 mln zł kar za nieterminowe dostawy.
Oprócz mariażu z Solarisem Stadler zaprezentował w Berlinie tramwaj hybrydowy. Pojazdy Citylink mogą być zasilane zarówno napięciem elektrycznym 600V/750V, jak i olejem napędowym. To pojazd w wersji dwukierunkowej. Niemiecki przewoźnik z Chemnitz zamówiło osiem sztuk.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Powiązane
Zobacz
|
