Krótszy tydzień pracy to temat, który od miesięcy rozpala dyskusje o przyszłości zatrudnienia w Polsce. Czy naprawdę można spędzać mniej czasu w pracy, zachować dotychczasową pensję i jednocześnie nie obniżyć efektywności firmy? Odpowiedzi mają dostarczyć doświadczenia pracodawców uczestniczących w rządowym pilotażu.
Pilotaż skróconego czasu pracy dobiega końca. Co dalej?
Od 1 stycznia trwa pilotaż skróconego czasu pracy, przygotowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Jego założenie jest proste: pracownicy mają spędzać mniej czasu w pracy, ale bez obniżania wynagrodzeń i pogarszania warunków zatrudnienia. Na realizację programu przeznaczono 50 mln zł z Funduszu Pracy. Testy obejmują firmy i instytucje, które sprawdzają różne sposoby organizacji obowiązków zawodowych. Problem w tym, że program zakończy się 31 grudnia 2026 roku, a w projekcie przyszłorocznego budżetu nie przewidziano pieniędzy na jego przedłużenie. Czy to oznacza koniec eksperymentu ze skróconym tygodniem pracy?
Minister rodziny: pierwsze wyniki napawają optymizmem
Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w rozmowie z „Faktem” pozytywnie oceniła dotychczasowe doświadczenia pracodawców i pracowników uczestniczących w pilotażu. Jak podkreśliła, pierwsze obserwacje wskazują, że skrócenie czasu pracy może przynieść korzyści nie tylko zatrudnionym, ale również firmom. — Pierwsze wnioski są bardzo obiecujące, zarówno jeżeli chodzi o poprawę dobrostanu pracowników, jak i o efektywność pracy oraz zadowolenie pracodawców, którzy uczestniczą w pilotażu — twierdzi minister rodziny w rozmowie z „Faktem”.
Na razie są to jednak wstępne obserwacje. Pełniejszy obraz tego, jak nowe rozwiązania sprawdzają się w praktyce, ma przynieść analiza wyników całego programu. Według zapowiedzi szefowej resortu podsumowanie będzie gotowe w pierwszych miesiącach 2027 roku. To właśnie na podstawie zebranych danych ministerstwo ma przygotować rekomendacje dotyczące dalszych działań. Niewykluczone, że część z nich będzie wymagała zmian w obowiązujących przepisach.
Krótsza praca bez niższej pensji. Firmy sprawdzają różne rozwiązania
Pilotaż rozpoczął się w styczniu 2026 roku i został przygotowany przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. W programie uczestniczą pracodawcy, którzy testują różne modele skracania czasu pracy. W zależności od przyjętego rozwiązania pracownicy mogą kończyć dzień pracy wcześniej, zyskiwać dodatkowy dzień wolny albo korzystać z wydłużonego urlopu.
Najważniejszy warunek pozostaje niezmienny: skrócenie czasu pracy nie może oznaczać obniżenia wynagrodzenia ani pogorszenia warunków zatrudnienia. Chodzi o to, by pracownicy zyskali więcej czasu dla siebie, a jednocześnie firmy mogły utrzymać dotychczasową efektywność.
To właśnie organizacja pracy może okazać się jednym z najważniejszych elementów całego eksperymentu. Samo zmniejszenie liczby godzin spędzanych w pracy nie wystarczy. Pracodawcy muszą odpowiednio rozplanować obowiązki, usprawnić procesy i znaleźć rozwiązania, które pozwolą wykonywać zadania w krótszym czasie bez pogorszenia jakości usług czy wyników przedsiębiorstwa.
Dlatego doświadczenia poszczególnych firm mogą być tak istotne dla dalszych decyzji resortu. Pokazują bowiem, czy krótszy czas pracy da się wprowadzić w różnych branżach i jakie zmiany organizacyjne są do tego potrzebne.
Co po 31 grudnia? Resort przygotuje rekomendacje
Pilotaż ma zakończyć się 31 grudnia 2026 roku. Po tej dacie przyjdzie czas na podsumowanie rezultatów i ocenę, które rozwiązania sprawdziły się najlepiej. Ministerstwo zapowiada, że pierwsze kompleksowe wnioski powinny być dostępne na początku 2027 roku.
Jak wyjaśnia Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, rekomendacje przygotowane po zakończeniu programu mogą dotyczyć zarówno zmian w prawie, jak i sposobów organizowania pracy. — Część z nich może mieć charakter legislacyjny i wymagać wprowadzenia pewnych zmian w prawie, część — organizacyjny, edukacyjny i informacyjny oraz wskazywać, w jaki sposób organizować pracę tak, żeby móc ją skracać bez uszczerbku dla efektywności czy wydajności — mówi minister rodziny.
To oznacza, że zakończenie pilotażu nie musi automatycznie przekreślać dalszych prac nad skróceniem czasu pracy. Wiele będzie zależało od wyników testów, wniosków wyciągniętych przez resort oraz decyzji dotyczących ewentualnych zmian legislacyjnych. Na razie nie ma jednak przesądzenia, czy program będzie kontynuowany w dotychczasowej formie ani czy skrócenie czasu pracy zostanie w przyszłości wprowadzone na szerszą skalę. Konkretne decyzje mają być poprzedzone analizą zebranych doświadczeń.
Niektóre firmy chcą zostać przy krótszym czasie pracy
Zainteresowanie nowymi rozwiązaniami nie kończy się na samym udziale w rządowym programie. Jak przekazała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w rozmowie z „Faktem”, część pracodawców już rozważa utrzymanie skróconego czasu pracy także po zakończeniu pilotażu. — Mamy takie sygnały od części z nich, że jak najbardziej rozważają kontynuowanie tego skróconego czasu pracy z zachowaniem wynagrodzenia po zakończeniu pilotażu. Wiemy też o innych przedsiębiorstwach i firmach, które nie biorą udziału w pilotażu Ministerstwa Pracy, ale na własną rękę testują różne rozwiązania organizacyjne — przekazała „Faktowi” szefowa resortu.
Takie deklaracje pokazują, że przynajmniej część pracodawców dostrzega potencjalne korzyści wynikające ze zmiany organizacji pracy. Dla firm istotne jest jednak nie tylko zadowolenie pracowników, lecz także możliwość utrzymania wydajności i sprawnego wykonywania obowiązków.
Jeżeli dotychczasowe doświadczenia okażą się korzystne, przedsiębiorstwa mogą zdecydować się na dalsze stosowanie nowych zasad niezależnie od zakończenia rządowego programu. Wiele zależy jednak od specyfiki danej branży, charakteru wykonywanych zadań oraz możliwości organizacyjnych konkretnego pracodawcy.
Krótszy tydzień pracy już przetestowali w innych krajach
Polski pilotaż nie jest pierwszą próbą sprawdzenia, czy pracę można wykonywać w krótszym wymiarze bez obniżania wynagrodzeń. Podobne eksperymenty prowadzono już w innych państwach europejskich, a ich doświadczenia stanowią ważny punkt odniesienia w dyskusji o przyszłości rynku pracy.
Jak zauważa Radio Zet, w Portugalii w 2023 roku przedsiębiorstwa testowały czterodniowy tydzień pracy bez zmniejszania pensji pracowników. Celem było sprawdzenie, czy ograniczenie liczby dni pracy może przynieść korzyści zatrudnionym, a jednocześnie nie odbije się negatywnie na funkcjonowaniu firm.
Przykładem jest również Islandia, gdzie testy skróconego czasu pracy prowadzono w latach 2015–2019. Doświadczenia z tego okresu przyczyniły się do upowszechnienia krótszego czasu pracy w części miejsc pracy. Inne rozwiązanie funkcjonuje we Francji, gdzie ustawowa norma czasu pracy dla pełnoetatowych pracowników wynosi 35 godzin tygodniowo.
Przykłady z zagranicy pokazują, że organizacja czasu pracy może wyglądać inaczej niż w tradycyjnym modelu opartym na pięciu dniach pracy w tygodniu. Nie oznacza to jednak, że rozwiązania sprawdzone w jednym kraju można bezpośrednio przenieść do innego. Konieczne jest uwzględnienie specyfiki gospodarki, poszczególnych branż i warunków zatrudnienia.
Zapracowany jak Polak
Polacy spędzają w pracy więcej czasu niż większość mieszkańców Unii Europejskiej. Z danych Eurostatu wynika, że w 2025 roku przeciętny tydzień pracy w Polsce trwał 38,7 godziny. To znacznie więcej niż średnia dla całej UE, która wyniosła 35,9 godziny.
Pod względem liczby przepracowanych godzin Polska znalazła się w ścisłej czołówce unijnego zestawienia. Więcej czasu na pracę poświęcali jedynie Grecy, których średni tygodniowy wynik sięgnął 39,6 godziny. Identyczną wartość jak w Polsce odnotowano w Bułgarii.
Polacy nie chcą krótszego tygodnia pracy
Pomysł ustawowego krócenie tygodnia pracy nie przekonuje większości Polaków. Kiedy w styczniu tego roku ruszył pilotaż , United Surveys by IBRiS, przeprowadził sondaż na zlecenie Wirtualnej Polski. Jakie były wyniki? Przeciwko skróceniu tygodnia pracy opowiedziało się łącznie 61,5 proc. ankietowanych. W tej grupie 31,2 proc. respondentów zadeklarowało zdecydowany sprzeciw, natomiast 30,3 proc. wskazało odpowiedź „raczej nie”.
Zwolennicy reformy są w wyraźnej mniejszości. Poparcie dla skrócenia ustawowego czasu pracy wyraziło 30,9 proc. badanych. Zdecydowanie za takim rozwiązaniem opowiedziało się 10,8 proc. respondentów, a kolejne 20,1 proc. odpowiedziało „raczej tak”. Wyniki pokazują, że pomysł skrócenia tygodnia pracy nie zyskał obecnie poparcia większości społeczeństwa. Jednocześnie 7,6 proc. uczestników sondażu nie potrafiło jednoznacznie określić swojego stanowiska w tej sprawie.
Wyborcy koalicji rządzącej bardziej przychylni zmianom, ale nadal podzieleni
Interesująco przedstawiają się wyniki sondażu po uwzględnieniu preferencji politycznych respondentów. Analiza wskazuje, że stosunek do skrócenia tygodnia pracy różni się w zależności od tego, na jakie ugrupowania głosują badani. Żaden z głównych obozów politycznych nie wykazuje jednak zdecydowanego poparcia dla tego rozwiązania.
Najbardziej otwarci na zmianę są wyborcy koalicji rządzącej, do której zaliczono zwolenników Koalicji Obywatelskiej, Trzeciej Drogi i Lewicy. Nawet w tej grupie przeciwnicy skrócenia tygodnia pracy mają jednak niewielką przewagę nad osobami popierającymi ten pomysł.
Za reformą opowiedziało się 43 proc. wyborców ugrupowań rządzących. Przeciwko zmianom było 49 proc. ankietowanych z tej grupy. Pozostałe 8 proc. nie miało wyrobionego zdania lub nie potrafiło jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie.
Oznacza to, że nawet wśród wyborców partii tworzących rząd nie ma większości popierającej skrócenie ustawowego tygodnia pracy. Choć zwolennicy reformy są tu liczniejsi niż w pozostałych analizowanych grupach politycznych, pomysł wciąż budzi istotne zastrzeżenia.
Wyborcy opozycji najbardziej sceptyczni wobec krótszego tygodnia pracy
Jeszcze większy sprzeciw wobec skrócenia czasu pracy odnotowano wśród wyborców opozycji, czyli osób popierających Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederację. To właśnie w tej grupie przeciwnicy proponowanych zmian mają największą przewagę.
Aż 69 proc. wyborców opozycji nie popiera pomysłu skrócenia ustawowego tygodnia pracy. Za wprowadzeniem takiego rozwiązania opowiedziało się 23 proc. respondentów z tej grupy. Pozostałe 8 proc. ankietowanych nie potrafiło określić swojego stanowiska.
Dane pokazują więc wyraźną różnicę między wyborcami obozu rządzącego a zwolennikami ugrupowań opozycyjnych. W obu grupach przeważają przeciwnicy reformy, ale wśród wyborców PiS i Konfederacji niechęć do skrócenia tygodnia pracy jest zdecydowanie większa.
Także pozostali wyborcy nie są przekonani do reformy
Sceptyczne podejście do skrócenia ustawowego tygodnia pracy widać również wśród osób, które nie głosują na żaden z dwóch głównych bloków politycznych uwzględnionych w badaniu. W tej grupie przeciwko zmianom opowiedziało się 66 proc. respondentów. Poparcie dla krótszego tygodnia pracy zadeklarowało 26 proc. ankietowanych, natomiast 8 proc. nie miało zdania w tej kwestii.
Wyniki wskazują, że sprzeciw wobec reformy nie ogranicza się do wyborców konkretnych ugrupowań politycznych. Przeważa również wśród osób, które nie identyfikują się z żadnym z dwóch głównych bloków.
Absolwentka politologii i dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, także PR-owiec. Przez blisko dziesięć lat jej pasją było radio, gdzie prowadziła audycje i robiła reportaże, ostatecznie zwyciężyła magia mediów internetowych. Bliskie są jej tematy związane z rynkiem pracy i przedsiębiorczością. Lubi rozmawiać z ludźmi i opisywać ich historie, także te biznesowe, prowadzące do sukcesu. Prywatnie wielbicielka psów i kotów, górskich wędrówek, jazdy na nartach i podróży w miejsca nieoczywiste.
