Jesteśmy przygotowani, żeby rozpocząć niezwłocznie prace związane ze stworzeniem odpowiednich warunków dla obecności wojsk amerykańskich - powiedział szef MON Mariusz Błaszczak po czwartkowej odprawie dowódców jednostek z rejonów, w których będą stacjonować wojska USA. W odprawie uczestniczyli też wojewodowie z województw, na terenie których stacjonować będą zwieszone siły wojsk amerykańskich.

Błaszczak na konferencji prasowej po tym spotkaniu zaznaczył, że zwiększenie obecności wojsk amerykańskich w Polsce nie tylko podniesie bezpieczeństwo Polski, ale będzie też impulsem rozwojowym dla lokalnej gospodarki, przez - jak mówił - m.in. zwiększenie liczby miejsc pracy.

Poinformował, że w czwartek rozmawiał z wojewodami reprezentującymi pięć województw: zachodniopomorskie, dolnośląskie, wielkopolskie, łódzkie i śląskie, na terenie których będą stacjonować żołnierze amerykańscy. "Jesteśmy przygotowani, żeby prace związane ze stworzeniem odpowiednich warunków dla obecności wojsk amerykańskich rozpocząć niezwłocznie, jesteśmy gotowi, jeśli chodzi o finansowanie, jesteśmy gotowi, jeśli chodzi o przeprowadzenie inwestycji, a więc ten proces jest bardzo zaawansowany" - podkreślił Błaszczak.

Mówiąc o stanie przygotowania inwestycji związanych ze stworzeniem odpowiednich warunków dla obecności wojsk amerykańskich ocenił, że jest on różny, ale w żadnym z przyszłej lokalizacji stacjonowania wojsk USA nie "będziemy zaczynali od zera".

"Zostały już nakreślone zadania, panowie wojewodowie zostali poinformowani o konkretach dotyczących skali tych inwestycji, o przygotowaniach związanych z rozpoczęciem tych inwestycji" - poinformował szef MON.

Jak dodał inwestycje dotyczą sześciu lokalizacji, które zostały wskazane w deklaracji podpisanej przez prezydentów Polski i USA. "Różny jest stan przygotowania tych inwestycji, ale chciałbym podkreślić (...), że w każdym z tych miejsc jest już pewna infrastruktura, są już pewne możliwości, będziemy je rozwijać" - powiedział szef MON.

Dopytywany o koszt tych inwestycji oraz koszt stacjonowania amerykańskich żołnierzy w Polsce Błaszczak powiedział, że "wszystko oczywiście będzie zależało od skali tych inwestycji". "Trudno przewidywać koszty na początku. Te koszty będziemy znali, kiedy zostaną przeprowadzone przetargi, kiedy wyłonieni zostaną wykonawcy" - dodał.

Podkreślił jednocześnie, że "jesteśmy przygotowani finansowo" do tych inwestycji. Przypomniał, że podpisał już w lutym tego roku Plan Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych opiewający na sumę 185 mld zł. Zapowiedział, że ta suma ma się jeszcze zwiększyć, gdyż "w stosunkowo krótkim czasie" zostanie przyjęty kolejny taki plan, przygotowany już w nowej 15-letniej perspektywie. "To jest to źródło (finasowania - PAP), które będzie źródłem tożsamym dla modernizacji Wojska Polskiego, w sensie zwiększenia jego liczebności, zakupu nowoczesnego sprzętu" - mówił.

"Fundament finansowy jest przygotowany, ruszamy z procesem. Sądzę, że ta kwota, o której wcześniej mówiliśmy, na początku naszych negocjacji, jest z całą pewnością kwotą, w której się zmieścimy. Z całą pewnością, nie przewiduję tu żadnych zagrożeń" - dodał szef MON.

Błaszczak stwierdził przy tym, że "to nie są koszty, to jest inwestycja". "To jest inwestycja, która z całą pewnością zwróci się. Zwróci się jeśli chodzi o bezpieczeństwo, które jest bezcenne, i zwróci się jeśli chodzi o rozwój gospodarczy w poszczególnych województwach" - powiedział szef MON.

Szef MON zapewnił też, że jego ocena jest poparta analizami dotyczącym pięciu państw, w których już stacjonują wojska amerykańskie. Wymienił: Wielką Brytanię, Hiszpanię i Niemcy, a także Japonię i Koreę Południową. "Wszystkie te państwa partycypują w kosztach (obecności wojsk USA - PAP). Z reguły są to koszty infrastruktury. I we wszystkich tych państwach są wymierne korzyści z obecności wojsk amerykańskich, przekładające się na miejsca pracy i na impuls rozwoju gospodarczego" - zapewnił.

W poniedziałek w Nowym Jorku prezydenci Polski i USA Andrzej Duda i Donald Trump podpisali deklarację na temat pogłębiania współpracy obronnej Polski oraz USA. W deklaracji Polska i USA uzgodniły lokalizacje dla zwiększonej obecności wojsk USA w Polsce. Jest ona uszczegółowieniem deklaracji o współpracy obronnej z 12 czerwca br., która potwierdzała pobyt w Polsce ok. 4,5 tys. osób personelu wojskowego Stanów Zjednoczonych i zapowiadała rozlokowanie ok. tysiąca kolejnych.

Na główną siedzibę Centrum Szkolenia Bojowego do wspólnego wykorzystania przez siły zbrojne obu państw wyznaczono Drawsko Pomorskie. Wrocław-Strachowice wskazano jako siedzibę bazy lotniczej załadunkowo-rozładunkowej. Łask wyznaczono na siedzibę eskadry zdalnie sterowanych statków powietrznych Sił Powietrznych USA.

Na siedzibę lotniczej brygady bojowej, batalionu bojowego wsparcia logistycznego oraz obiektu sił specjalnych wyznaczono Powidz. Miejscem ulokowania kolejnego obiektu sił specjalnych ma być Lubliniec, a siedzibą wysuniętego dowództwa dywizyjnego oraz grupy wsparcia na teatrze Sił Lądowych USA ma być - zgodnie z zapowiedziami - Poznań.

Ponadto - jak wskazano w deklaracji - Stany Zjednoczone i Polska "prowadzą obszerny dialog na temat najbardziej odpowiedniej lokalizacji w Polsce dla pancernej brygadowej grupy bojowej". "Stany Zjednoczone i Polska podzielają optymizm co do uzgodnienia lokalizacji pancernej brygadowej grupy bojowej" - głosi deklaracja.

Prezydent USA po podpisaniu deklaracji potwierdził, że Polska poniesie część kosztów obecności amerykańskich żołnierzy. "Polska poniesie część kosztów, zbuduje też infrastrukturę. Mam nadzieję, że będzie to piękna infrastruktura. Przeniesiemy tam część żołnierzy i to oni (Polska - PAP) poniesie część kosztów; jesteśmy za to bardzo wdzięczni, ta umowa też to omawia" - podkreślił prezydent USA.

Prezydent Andrzej Duda, podczas pobytu w USA we wrześniu zeszłego roku, zapewniał - kierując swoje słowa do przedstawicieli Pentagonu - że Polska poradzi sobie z przygotowaniem infrastruktury dla stałych baz USA w Polsce. Ocenił wtedy, że 2 mld dolarów (ok. 8 mld zł), które Polska chce wydać na ten cel, to kwota uwzględniająca polskie realia.

>>> Czytaj też: Pesa pokazała, jak może wyglądać pociąg dużych prędkości, ale nie wyprodukuje go samodzielnie [WIZUALIZACJE]