Strzały w Wedding. Czeczeni manifestują niezależność

Wiosną 2017 roku w berlińskiej dzielnicy Wedding do zatłoczonej kawiarni weszło kilku mężczyzn. Padły strzały. Dwóch klientów zostało ciężko rannych. Sprawcy działali szybko, ale sprawnie – jakby ćwiczyli ten scenariusz już wcześniej. Śledztwo wykazało później, że za atakiem stała grupa Guerilla Nation Vaynakh (Guerilla Narodu Wajnachów – tak mówi się na narody Czeczenów i Inguszów), czeczeńska grupa wiążąca działalność przestępczą z subkulturą motocyklową.

Dla niemieckiej policji był to moment przełomowy. Nie dlatego, że przemoc była wyjątkowa – Berlina nie brakuje brutalnych porachunków – lecz dlatego, że tym razem chodziło o demonstrację siły, a nie o usługę świadczoną na cudze zlecenie. Czeczeńskie środowiska przestępcze po raz pierwszy spektakularnie zamanifestowały swoją niezależność.

Ten epizod stał się punktem zwrotnym. Jak wynika z raportuGlobal Initiative Against Transnational Organized Crime (GI-TOC), właśnie po tej strzelaninie niemieckie służby zaczęły traktować czeczeńskie gangi nie jako margines rosyjskojęzycznej przestępczości, lecz jako osobne, rosnące zagrożenie.

Od brutalnych podwykonawców do bossów

Czeczeni pojawiają się w Niemczech od lat 90., wraz z uchodźcami po pierwszej wojnie czeczeńskiej. Kolejna fala przybyła po rozpoczęciu drugiej wojny w 1999 roku. Następne – po 2014 roku oraz w czasie kryzysu migracyjnego. Każda z nich zasilała istniejące już sieci rodzinne i klanowe, sprzyjające powstawaniu zamkniętych środowisk.

Przez długi czas funkcjonowały one na marginesie świata przestępczego. Czeczeni byli potrzebni gangom arabskim, bałkańskim czy rosyjskim jako ludzie od "brudnej roboty": silni, zdyscyplinowani, lojalni wobec swoich. Dopiero w połowie poprzedniej dekady zaczęli stopniowo przejmować inicjatywę, rezygnując z roli podwykonawców.

Rosną w siłę. Liczby mówią same za siebie

Zmiana ta znajduje odzwierciedlenie w danych policji kryminalnej. W Berlinie w 2019 roku odnotowano 16 obywateli Federacji Rosyjskiej podejrzanych o udział w przestępczości zorganizowanej – 13 z nich było pochodzenia czeczeńskiego. Rok później proporcja wzrosła do 21 na 25. W 2021 roku czeczeńscy liderzy stali na czele czterech z sześciu rozbitych w stolicy Niemiec zorganizowanych grup przestępczych.

Działalność kaukaskich gangsterów obejmuje przede wszystkim wymuszenia, handel narkotykami, przemyt ludzi, kradzieże i pranie pieniędzy. Ale nie tylko. W 2021 roku w Brandenburgii zatrzymano 12 Czeczenów podejrzanych o serię wysadzeń automatów biletowych – był to proceder dochodowy, ale wymagający planowania i zaplecza logistycznego.

ikona lupy />
W tych miastach Niemiec wykryto czeczeńskie gangi / Global Initiative Against Transnational Organized Crime

Bossowie spinający czeczeńskie sieci

Autorzy raportu GI-TOC podkreślają, że czeczeńska przestępczość zorganizowana w Niemczech nie ma jednej, scentralizowanej struktury ani formalnej hierarchii. Jej funkcjonowanie opiera się raczej na sieci wpływów, osobistych autorytetach i nieformalnych relacjach, w których kluczową rolę odgrywają jednostki zdolne do mediacji, narzucania dyscypliny i utrzymywania kontaktów ponad granicami państw. To właśnie w tym charakterze – jako węzły łączące świat przestępczy, diasporę i polityczne zaplecze na Wschodzie – w raporcie wymieniane są konkretne nazwiska.

W dokumentach niemieckiej policji regularnie pojawiają się te same osoby. Timur Dugazajew, były promotor boksu z Kilonii, przez lata publicznie demonstrował bliskie relacje z Ramzanem Kadyrowem. Otrzymał Order Kadyrowa, a Bundestag opisywał go jako nieformalnego przedstawiciela władz Czeczenii w Europie. W 2020 roku został objęty sankcjami Stanów Zjednoczonych na mocy ustawy Magnickiego.

Sajchan Agajew, działający w Hamburgu, uchodzi za jedną z kluczowych postaci środowiska. Niemieckie media wskazywały go jako uczestnika mediacji po brutalnych konfliktach między gangami w Berlinie – roli zarezerwowanej dla osób cieszących się realnym autorytetem i zdolnością narzucania rozstrzygnięć bez udziału państwa.

Z kolei Hamzat Gastamirow, znany jako "szejk Hamzat", został w 2017 roku zatrzymany w Holandii z fałszywym paszportem i bronią. Zwolniono go po wpłaceniu kaucji w wysokości 3,6 mln euro. W rosyjskojęzycznych mediach bywał przedstawiany jako jedna z najbardziej wpływowych postaci czeczeńskiego półświatka.

Policja odbija się od zamkniętych kręgów

Największym wyzwaniem dla niemieckich służb nie jest skala przemocy, lecz szczelność tych struktur. Czeczeńskie grupy są odporne na infiltrację, a ofiary – związane więzami lojalności i strachem o bliskich, często wciąż żyjących na Wschodzie – niechętnie współpracują z organami ścigania.

Autorzy raportu Global Initiative Against Transnational Organized Crime podkreślają, że państwo niemieckie w przypadku tego zagrożenia zareagowało z opóźnieniem. Dziś działania policji mają charakter gaszenia pożarów, a nie systemowego przeciwdziałania. Rozbijanie pojedynczych grup nie narusza całości sieci, które szybko się odbudowują i adaptują.

Czeczeńska mafia nie jest już epizodem ani egzotycznym dodatkiem do niemieckiego krajobrazu przestępczego. Stała się jego trwałym elementem – cichym, hermetycznym i trudnym do usunięcia.