"Mamy porozumienie. Nikt nie dostał wszystkiego, czego chciał, ja z pewnością nie dostałem wszystkiego, czego chciałem (...), ale to przypomina mi dawne czasy, kiedy udawało nam się razem zrobić wiele rzeczy w Kongresie" - powiedział Biden przed Białym Domem po zakończeniu negocjacji z grupą 10 senatorów z obydwu partii.

Choć szczegóły planu są jeszcze nieznane, wiadomo że będzie on znacznie okrojony w stosunku do początkowej propozycji Bidena, zakładającej wydatki 2,3 biliona dolarów na remont dróg, rozszerzenie sieci szerokopasmowego internetu, czy połączeń kolejowych. Nowy plan zakłada wydatki 973 mld dolarów przez pięć lat, w tym m.in. przeznaczenie 109 mld na budowę i naprawę dróg, 66 mld na inwestycję w kolej, 65 mld na internet i 73 na infrastrukturę energetyczną.

Reklama

Plan był przedmiotem wielu tygodni negocjacji między przedstawicielami umiarkowanych skrzydeł obydwu partii. Aby porozumienie zamieniło się w prawo, muszą oni przekonać resztę senatorów.

"W Waszyngtonie mówiło się o porozumieniu ws. infrastruktury przez lata. Prezydent i Kongres, który wybraliście w 2020 r. osiągnął porozumienie, które odpowiada na potrzeby XXI w." - stwierdził kongresmen Tom Malinowski z New Jersey.

Plan inwestycji jest kolejną rundą potężnych wydatków publicznych planowanych przez administrację Bidena. W ramach pandemicznego planu ratunkowego dla gospodarki Kongres przyjął w marcu plan wydatków opiewający na 1,9 bln.

Tymczasem równocześnie szykowany jest kolejny pakiet gospodarczy, którego wartość ma wynieść nawet 6 bilionów. Pieniądze miałyby zostać przeznaczone na inicjatywy związane z przeciwdziałaniem zmian klimatu, dostępem do opieki nad dziećmi i poszerzeniem dostępu do bezpłatnej służby zdrowia. Los tego projektu jest jednak niepewny i niemal na pewno spotka się on z opozycją wśród Republikanów, a nawet części Demokratów.