Podczas czwartkowej rozmowy w Radiu Zet Rzymkowski m.in. przyznał, że zarabia 11 tys. netto i stwierdził, że zna kilku nauczycieli, którzy zarabiają porównywalnie, a jeden z nich "to jest nauczyciel, który pracuje po prostu w dwóch szkołach i jest w pełni zadowolony z tego powodu".

Na uwagę, że prezes ZNP stwierdził, iż nauczycielenajgorzej opłacaną grupą zawodową a rząd nie ma pomysłu jak im pomóc i zapytany dlaczego nauczyciele muszą tak marnie zarabiać, Rzymkowski odpowiedział, że to zależy czy patrzy się z punktu widzenia stawki godzinowej, czy z punktu widzenia globalnego wynagrodzenia. Stwierdził też, że zarabia 11 tys. netto, ale pracuje 7 dni w tygodniu. Na uwagę, że "widziały gały, co brały", wiceszef MEiN odparł: "Ale nauczyciele też widzieli, co brali". Dodał, że jego rodzicie pracowali w szkole ponad 30 lat i wiedzieli na co się decydują.

Reklama

"Jak dziś rano (...) zobaczyłem wypowiedź ministra Rzymkowskiego to nie uwierzyłem, że jest to możliwe, naprawdę" - powiedział Tusk w czwartek dziennikarzom. "Z tego względu, że to jest nie tylko poseł, ale i wiceminister edukacji, on pluje w twarz nauczycielom" - stwierdził szef PO.

Tusk podkreślił, że nauczyciele nie mogą liczyć na tak "solidne podwyżki o 50 proc", odnosząc się do zeszłorocznych podwyżek dla premiera, ministrów, posłów i senatorów. Dodał, że "nikt nie szedł do zawodu nauczycielskiego" ze świadomością tego, "że będzie inflacja 15 proc. i drożyzna". "Nie sądzę, żeby nauczyciele pisali się na taką robotę za tak mizerne pieniądze, przy takiej drożyźnie" - dodał.

Na pytanie, czy przewiduje podwyżki dla nauczycieli w razie wygranej jego formacji w wyborach odpowiedział, że tę decyzję należy podjąć już teraz. "Jak my będziemy rządzili, to nie wiem, o ile trzeba będzie podnieść płace budżetówce, na pewno więcej niż 20 proc." - dodał. Zaznaczył, że za jego rządów doszło do trzech podwyżek dla nauczycieli w ciągu roku o w sumie 30 proc.

Zdaniem Tuska, Prawo i Sprawiedliwość ma "kompletnie gdzieś polską inteligencję, ludzi pracujących dla państwa". "Nie wiem czy dlatego, że może im wychodzi z rachunku, że to jest mało głosów - to jest bezduszne" - dodał.

We wtorek prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz poinformował o przygotowaniu przez związek projektu nowelizacji ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych. Jedną z propozycji zawartych w projekcie są podwyżki dla nauczycieli. "Propozycja wzrostu wynagrodzeń o 4,4 proc., przy 14 proc. inflacji pokazuje, że to nawet nie jest rekompensata inflacyjna, to nie jest jakakolwiek oferta dla tego środowiska" – dodał.

Akcentował, że "na nauczycieli można liczyć, ale jednocześnie nauczyciele także potrafią liczyć". "To, że dzisiaj z zawodu odchodzą masowo nauczyciele to jest efekt tego, że państwo nawet nie próbuje rozmawiając ze związkami zawodowymi wypracować jakieś wspólne przedsięwzięcia i propozycje wzrostu wynagrodzeń. To jest rzecz, która absolutnie wymaga sprzeciwu ze strony związków zawodowych" – powiedział.

Rzymkowski stwierdził w czwartek w Radiu Zet, że jeśli ktoś chce bić się w piersi i przepraszać za to, że nauczyciele zarabiają mniej, a mogli więcej zarabiać, to prezesi największych central związkowych, w tym pan Sławomir Broniarz.

Autor: Adrian Kowarzyk