Podrzucone odpady to problem właściciela nieruchomości. Domniemanie działa przeciwko niemu
Każdy posiadacz odpadów ma obowiązek niezwłocznie usunąć je z miejsca, które nie jest przeznaczone do ich składowania lub magazynowania. Jeżeli tego nie zrobi, wójt, burmistrz albo prezydent miasta co do zasady wydaje z urzędu decyzję nakazującą usunięcie odpadów.
Pojęcie „posiadacza odpadów” jest szersze, niż mogłoby wynikać z jego potocznego rozumienia. Zgodnie z art. 3 ust. 1 pkt 19 ustawy o odpadach domniemywa się, że posiadaczem odpadów znajdujących się na nieruchomości jest władający powierzchnią ziemi.
Prawo ochrony środowiska definiuje władającego powierzchnią ziemi co do zasady jako właściciela nieruchomości, chyba że w ewidencji gruntów i budynków ujawniono inny podmiot władający gruntem. W praktyce oznacza to, że jeżeli na działce pojawią się porzucone worki ze śmieciami, gruz, opony czy inne odpady, organ może w pierwszej kolejności uznać za ich posiadacza osobę władającą nieruchomością.
Czy osoba władająca gruntem zawsze i bezwarunkowo odpowiada za cudze śmieci?
Ustawowe domniemanie można obalić w ten sposób, iż trzeba wykazać, że inny, możliwy do zidentyfikowania podmiot faktycznie władał konkretnymi odpadami znajdującymi się na nieruchomości. Takie podejście potwierdza orzecznictwo sądów administracyjnych. Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 12 maja 2026 r., sygn. III OSK 2081/23, wskazał, że jeżeli nie uda się ustalić innego posiadacza odpadów, zastosowanie znajduje ustawowe domniemanie odnoszące się do władającego powierzchnią ziemi.
Dla właściciela działki albo innego podmiotu władającego może to być jednak problem. Nawet jeżeli nie miał nic wspólnego z powstaniem odpadów i nie wyraził zgody na ich pozostawienie, może ostatecznie zostać zobowiązany do ich usunięcia, jeżeli nie uda się wykazać, że ich rzeczywistym posiadaczem był ktoś inny.
Podrzucone śmieci mogą oznaczać wyższą opłatę za brak segregacji
Inny problem pojawia się wtedy, gdy odpady trafiają do przypadkowych pojemników przeznaczonych dla konkretnej nieruchomości, wspólnoty albo spółdzielni. W takim przypadku zastosowanie ma ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach.
Jeżeli firma odbierająca śmieci stwierdzi, że obowiązek selektywnego zbierania odpadów nie został dopełniony, przyjmuje odpady jako niesegregowane i zawiadamia o tym właściciela nieruchomości oraz wójta, burmistrza albo prezydenta miasta. Następnie organ wszczyna postępowanie w sprawie określenia wysokości opłaty.
Ważne
Sankcją jest podwyższona opłata za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Jej wysokość określa rada gminy, ale ustawa wyznacza granice: stawka musi wynosić co najmniej dwukrotność i nie może przekraczać czterokrotności stawki podstawowej.
Co ważne, orzecznictwo sądów administracyjnych jest pod tym względem niekorzystne dla właścicieli i zarządców nieruchomości. Sądy wskazują, że przepisy nie uzależniają zastosowania podwyższonej opłaty od winy właściciela. Takie stanowisko zajmuje NSA. W wyroku z 4 lipca 2024 r., sygn. III FSK 1168/23, zaakceptował zastosowanie podwyższonej opłaty także w przypadku incydentalnego niedopełnienia obowiązku selektywnego zbierania odpadów.
W podobnym kierunku wypowiadają się wojewódzkie sądy administracyjne. W nieprawomocnym wyroku z 9 lipca 2025 r., sygn. I SA/Gd 329/25, WSA w Gdańsku uznał, że właściciela nie zwalnia ani brak winy, ani możliwość podrzucenia śmieci przez osobę trzecią. Sąd wskazał, że odpowiada on za dopełnienie obowiązku selektywnego zbierania odpadów w miejscu ich gromadzenia, w tym za odpowiednie zabezpieczenie altany przed osobami nieuprawnionymi. Zaakceptował też pogląd, że nawet pojedyncze naruszenie może prowadzić do zastosowania podwyższonej stawki.
Z kolei w nieprawomocnym wyroku z 3 lipca 2026 r., sygn. I SA/Bk 65/26, WSA w Białymstoku odniósł się zarówno do braku winy, jednorazowego charakteru zdarzenia, jak i możliwości pozostawienia śmieci przez osoby postronne. Nie uznał tych okoliczności za wystarczające do podważenia podwyższonej opłaty.
Ważne
Ma to szczególne znaczenie dla wspólnot i spółdzielni mieszkaniowych, ponieważ osoba, która podrzuci do ich pojemników własne, niesegregowane odpady, może w praktyce spowodować koszty ponoszone ostatecznie przez mieszkańców nieruchomości.
Mechanizm ten został jednak zakwestionowany przed Trybunałem Konstytucyjnym. W sprawie SK 66/25 badane mają być m.in. art. 6ka ust. 1 i 3 ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Do sprawy przystąpił również RPO.
Podrzucone elektrośmieci. Do 5 tys. zł grzywny, ale nie automatycznie dla właściciela
Jeszcze inaczej należy ocenić sytuację, gdy podrzuconymi odpadami są zużyte urządzenia elektryczne lub elektroniczne. Ustawa o zużytym sprzęcie elektrycznym i elektronicznym zabrania umieszczania takiego sprzętu łącznie z innymi odpadami. Naruszenie tego zakazu jest wykroczeniem zagrożonym grzywną. Na podstawie ogólnych przepisów kodeksu wykroczeń grzywna może wynosić od 20 do 5 tys. zł, jeżeli ustawa nie przewiduje innej wysokości.
Ważne
W tym przypadku, aby ukarać konkretną osobę grzywną, trzeba przypisać jej popełnienie danego czynu. Sama obecność podrzuconego telewizora, lodówki czy innego zużytego sprzętu na nieruchomości nie przesądza więc, że to właściciel naruszył zakaz.
Podrzucanie śmieci do cudzych kontenerów może być wyłudzeniem usługi
Na konsekwencje takich działań zwraca uwagę Policja. Wrzucanie własnych odpadów do kontenerów przeznaczonych dla mieszkańców innej nieruchomości może – zależnie od okoliczności konkretnej sprawy – zostać potraktowane jako wyłudzenie płatnego świadczenia na podstawie art. 121 § 2 kodeksu wykroczeń.
Chodzi o sytuację, w której sprawca korzysta z opłacanej przez kogoś innego usługi odbioru i zagospodarowania śmieci, nie zamierzając ponosić związanych z tym kosztów.
Za takie wykroczenie grozi areszt, ograniczenie wolności albo grzywna. Jeżeli wymierzona zostanie grzywna, ponownie jej wysokość mieści się w granicach od 20 do 5 tys. zł.
Jeżeli odpady zostaną natomiast wyrzucone poza kontenerem, w miejscu dostępnym dla publiczności, zastosowanie może znaleźć art. 145 kodeksu wykroczeń. Za zanieczyszczanie lub zaśmiecanie m.in. drogi, ulicy, placu, ogrodu, trawnika czy zieleńca przepis przewiduje grzywnę nie niższą niż 500 zł.
Co zrobić, gdy ktoś podrzuci śmieci na działkę
Przede wszystkim warto jak najszybciej zabezpieczyć dowody. Pomocne mogą być zdjęcia, nagrania z monitoringu, numery rejestracyjne pojazdu, zeznania świadków, a także informacje pozwalające ustalić, kiedy odpady pojawiły się na nieruchomości. Materiały te mogą mieć później istotne znaczenie przy próbie wykazania, kto faktycznie pozostawił odpady.
Sprawę można zgłosić na policję lub do straży miejskiej. Jeżeli zdarzenie właśnie trwa i ma charakter nagły, wymagający natychmiastowej interwencji – na przykład sprawca nadal znajduje się na miejscu albo pozostawione odpady stwarzają zagrożenie – można zawiadomić służby pod numerem 112. W pozostałych sytuacjach właściwsze będzie zgłoszenie sprawy w zwykłym trybie.
Policja wskazuje również na możliwość zgłaszania miejsc, w których dochodzi do takich zdarzeń, za pomocą Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa.
Warto również ograniczyć dostęp osób postronnych do miejsca gromadzenia odpadów. W przypadku prywatnej działki może to oznaczać wykonanie ogrodzenia, a przy osiedlowej altanie śmietnikowej – jej zamknięcie lub zastosowanie kontroli dostępu. Pomocny może być także monitoring, choć powinien zostać ustawiony w taki sposób, aby bez potrzeby nie obejmował sąsiednich posesji i nie ingerował nadmiernie w prywatność innych osób.
Im szybciej osoba władająca nieruchomością zabezpieczy dowody pozwalające ustalić rzeczywistego posiadacza odpadów, tym większa jest szansa na obalenie ustawowego domniemania. Samo wskazanie potencjalnego sprawcy nie wystarczy.
Podstawa prawna:
Ustawa z dnia 14 grudnia 2012 r. o odpadach (Dz.U. 2023 poz. 1587 ze zm.)
Ustawa z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (Dz.U. 2025 poz. 734 ze zm.)
Ustawa z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach (Dz.U. 2025 poz. 733 ze zm.)
Zdjęcie poglądowe przygotowane przy pomocy AI
Krzysztof Rybak – prawnik, redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zajmuję się tematyką podatków, nieruchomości oraz prawa cywilnego i gospodarczego. W swoich tekstach wyjaśniam zmiany w przepisach i ich praktyczne skutki. Przez lata byłem związany z branżą naukową i rolniczą. Zostałem wyróżniony przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi za osiągnięcia w obszarze rynku konopnego.
