Amerykanie mogą wystrzelać się w kilka tygodni
USA miały problem z zapasami amunicji potrzebnej do wojny z Chinami jeszcze przed atakiem na Iran. Pokazują to dziesiątki symulacji przeprowadzonych od 2023 r. przez Center for Strategic and International Studies (CSIS). W wielu z nich część najważniejszych pocisków kończyła się Amerykanom w ciągu kilku tygodni. W scenariuszach zakładających miesiąc walk potrzebowali około 5 tys. rakiet dalekiego zasięgu.
Tak ogromne zapotrzebowanie wynika z charakteru potencjalnej wojny na Pacyfiku. Chińska obrona przeciwlotnicza jest znacznie silniejsza od irańskiej. Amerykańskie samoloty i okręty musiałyby więc w większym stopniu polegać na broni dalekiego zasięgu, która pozwala atakować bez zbliżania się do najgroźniejszych systemów przeciwnika.
– Jeszcze przed rozpoczęciem wojny z Iranem prawdopodobnie nie byliśmy odpowiednio przygotowani do konfliktu z Chinami na zachodnim Pacyfiku – powiedział dziennikowi "Washington Post" Mark Cancian, emerytowany pułkownik piechoty morskiej i ekspert Center for Strategic and International Studies, waszyngtońskiego think tanku zajmującego się m.in. bezpieczeństwem i obronnością.
Ponad tysiąc Tomahawków poszło już na Iran
Pomoc dla Ukrainy także uszczupliła amerykańskie zapasy. Ale była to głównie innego rodzaju broń niż ta, której USA potrzebowałyby w wojnie z Chinami. Na Pacyfiku szczególnie ważne byłyby pociski dalekiego zasięgu dla lotnictwa i marynarki. I właśnie je Amerykanie intensywnie zużywają w wojnie z Iranem.
W pierwszych czterech tygodniach walk USA wystrzeliły ponad 850 Tomahawków, a według obecnych szacunków CSIS od początku konfliktu wykorzystały ich już ponad 1000. Przed wojną Amerykanie mieli od 3100 do 4500 tych pocisków. Zużyli również około jednej czwartej zapasu JASSM – lotniczych pocisków manewrujących przeznaczonych do atakowania celów z dużej odległości.
Jeszcze poważniejszy problem dotyczy pocisków przechwytujących. Według szacunków analityków Amerykanie zużyli już większość pocisków Patriot i THAAD, które mieli przed rozpoczęciem wojny z Iranem. Pozostało ich około 1000. W razie wojny z Chinami musiałyby one chronić m.in. około 24 amerykańskich baz oraz dziesiątki tysięcy żołnierzy w Japonii i Korei Południowej. Tymczasem Pekin dysponuje co najmniej 3 tys. pocisków balistycznych.
– Te liczby są po prostu fatalne – ocenia Jennifer Kavanagh, dyrektor ds. analiz wojskowych w Defense Priorities, waszyngtońskim think tanku zajmującym się polityką obronną USA.
Pentagon próbuje nadrobić braki. Produkcja pocisków Patriot ma zostać potrojona do 2030 r., ale zwiększenie możliwości fabryk i odbudowanie zapasów wymaga czasu.
Okręty odpłynęły, sojusznicy czekają na rakiety
Alarmujące braki w amerykańskich magazynach uderzają również w państwa, które USA miałyby wspierać w razie konfliktu z Chinami. Ma to szczególne znaczenie dla Tajwanu, który znajduje się pod rosnącą presją militarną Pekinu i swoje plany obronne w dużej mierze opiera na uzbrojeniu kupowanym w Stanach Zjednoczonych. Tymczasem jeden z tajwańskich urzędników powiedział "Washington Post", że spodziewa się "znaczących opóźnień" w dostawach pocisków PAC-3 do systemów Patriot. Tajwan czeka obecnie na amerykańskie uzbrojenie o wartości niemal 30 mld dol. Podobne obawy dotyczą Japonii, która również została ostrzeżona przed możliwymi opóźnieniami, m.in. w dostawach Tomahawków.
Na tym nie kończą się skutki wojny z Iranem dla amerykańskiej obecności w Azji. Według rozmówcy "Washington Post" ponad 30 okrętów, które miały znajdować się na Pacyfiku, skierowano na Bliski Wschód. W sierpniu trafił tam również bazujący w Japonii lotniskowiec USS "George Washington". Jego przerzucenie pozostawiło zachodni Pacyfik bez żadnego amerykańskiego lotniskowca.
Przemieszczenie sił na Bliski Wschód wpływa również na współpracę wojskową USA z azjatyckimi sojusznikami. Amerykanie zrezygnowali z udziału w zaplanowanych na wrzesień dużych ćwiczeniach desantowych Ssangyong z Koreą Południową. Według południowokoreańskiej piechoty morskiej jako powód podali ograniczoną dostępność sił w związku z wojną z Iranem.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
