Te "czułki" mogą oślepić ukraińskiego łowcę
Na zdjęciach opublikowanych przez Serhija "Flasha" Beskrestnowa, ukraińskiego eksperta od technologii radiowych i dronowych, widać niepozorne urządzenie wydobyte z wraku rosyjskiego Gerania. Z kadłuba wystają charakterystyczne anteny przypominające czułki. Ich zadaniem jest ograniczenie skuteczności ukraińskiej obrony przed Shahedami. Mają utrudnić Ukraińcom niszczenie rosyjskich maszyn za pomocą dronów przechwytujących, które stały się jednym z filarów obrony przed masowymi nalotami.
Działanie systemu widać w końcowej fazie przechwycenia, gdy ukraiński dron dopada Shaheda i przygotowuje się do ataku. Jego kamera bez przerwy przesyła obraz operatorowi na ziemi. Ten widzi na ekranie rosyjską maszynę i koryguje kurs własnego drona, aby doprowadzić do zderzenia. Wtedy do gry wchodzi urządzenie zamontowane na Geraniu. Wykrywa transmisję obrazu, ustala jej częstotliwość i zaczyna zagłuszać ją własnym, około pięciokrotnie silniejszym sygnałem. Podczas testów wystarczyły około trzy sekundy, aby urządzenie uruchomiło zakłócenia. Wówczas obraz zniknął z ekranu, a operator został praktycznie "oślepiony" – właśnie w momencie, gdy musiał precyzyjnie naprowadzić drona na cel.
To właśnie czyni rosyjskie rozwiązanie groźnym. Utrata obrazu w końcowej fazie przechwycenia odbiera operatorowi możliwość precyzyjnego naprowadzenia drona na Shaheda i znacząco zwiększa ryzyko chybienia. Jeżeli Rosjanie zaczną montować takie urządzenia na większą skalę, skuteczność jednej z najtańszych i najważniejszych warstw ukraińskiej obrony przeciwlotniczej może spaść.
Geranie odsadzają drony przechwytujące Ukrainy
Rosjanie próbują utrudnić pracę ukraińskim dronom przechwytującym także w znacznie prostszy sposób – zwiększając prędkość maszyn, które Ukraińcy próbują przechwycić. Widać to było podczas nalotu w nocy z 25 na 26 sierpnia. Rosja wysłała nad Ukrainę 162 bezzałogowce, wśród których były również odrzutowe Shahedy. Ukraińcy zestrzelili lub zakłócili 134 maszyny, ale trafienia odnotowano w 18 miejscach.
Odrzutowe Geranie stawiają obrońców przed dodatkowym problemem. Cel poruszający się z dużo większą prędkością jest trudniejszy do dogonienia, a operator ma mniej czasu na wykrycie go, ustawienie drona na właściwym kursie i przeprowadzenie ataku. Ukraina już rozpoczęła bojowe testy własnych odrzutowych dronów przechwytujących przeznaczonych właśnie do walki z odrzutowymi Geraniami.
To złe wieści przed jesienią i zimą
Stawka w tym technologicznym wyścigu jest znacznie większa niż skuteczność samych dronów przechwytujących. Ukraina przygotowuje się na kolejną jesień i zimę, podczas których Rosja może ponownie skierować setki bezzałogowców i rakiet na elektrownie, ciepłownie oraz sieci przesyłowe. Każdy Shahed, który przedrze się przez obronę, może oznaczać zniszczony transformator, przerwaną dostawę prądu albo tysiące mieszkań pozbawionych ogrzewania.
Sytuację pogarsza niedobór rakiet przeciwlotniczych, które Ukraina desperacko próbuje pozyskiwać od zachodnich sojuszników. Jeśli Rosjanom uda się jednocześnie ograniczyć skuteczność tanich dronów przechwytujących, ukraińska obrona może znaleźć się pod jeszcze większą presją.
Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.
