Forsal logo

Co zrobić, gdy zabraknie prądu i ogrzewania? Ekspert radzi, jak przetrwać w mieszkaniu

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
40 minut temu
biuro, praca, zimno, zima, koc
Kiedy w biurze jest za zimno, pracownik może zaprzestać wykonywania obowiązków/Shutterstock
Rządowy „Poradnik bezpieczeństwa” wskazuje na potrzebę posiadania alternatywnego źródła ogrzewania, które działa bez prądu. Ekspert ds. bezpieczeństwa Grzegorz Cieślak wyjaśnia, jak przygotować się na sytuację, w której w mieszkaniu, np. w bloku, dojdzie jednocześnie do przerwy w dostawie energii i ogrzewania.

Grzegorz Cieślak, ekspert Centrum Badań nad Ryzykami Społecznymi i Gospodarczymi Collegium Civitas i doradca warszawskiego Ratusza ds. sytuacji kryzysowych, w rozmowie z PAP przyznał, że w warunkach miejskich realizacja tego zalecenia może być trudna. – Kominek w blokach jest niedostępny. Oczywiście nierealne jest też wstawienie „kozy” na 10. piętrze – ocenił.

Problem dotyczy nie tylko mieszkańców bloków. Według Głównego Urzędu Statystycznego w 2024 r. ponad 44 proc. gospodarstw domowych korzystało z ciepła sieciowego, a 20,7 proc. z gazu ziemnego. Jeśli weźmiemy pod uwagę tylko zabudowę jednorodzinną, to – jak wynika z danych Instytutu Ekonomii Środowiska z 2025 r. – 45 proc. gospodarstw wciąż ogrzewanych jest kotłami lub piecami na węgiel albo drewno. Oznacza to, że także w domach jednorodzinnych spora część mieszkańców może mieć problem z ogrzewaniem w przypadku przerwy w dostawach energii.

Brak prądu i ogrzewania w domu. Co może się wydarzyć?

Ekspert zwrócił uwagę, że w dużych miastach, żeby zabrakło w domach ogrzewania, nie musi dojść do awarii sieci ciepłowniczej. – Nie trzeba atakować elektrociepłowni, żeby wyłączyć nam ogrzewanie. Jeżeli zabraknie prądu, to automatycznie będziemy mieli problemy z dostarczaniem wody i z ogrzewaniem. Duże aglomeracje są bardziej podatne na ten typ katastrofy humanitarnej – wskazał.

Jak podkreślił Cieślak, prądu nie musi nam wyłączyć przeciwnik. W razie zagrożenia napadem powietrznym, np. jeżeli nad Polskę zostanie skierowana duża liczba dronów albo rakiet i powstanie ryzyko zerwania sieci trakcyjnych, to żeby uniknąć przepalenia kolejnych transformatorów, państwo polskie samo czasowo wyłączy duże sieci.

Rozmówca PAP uczulił, że zalecenia „Poradnika bezpieczeństwa” nie należy zawężać do zapewnienia sobie źródła ogrzewania, które nie wymaga zasilania. – Zastanówmy się nad tym, czy w przypadku braku prądu, wody i ogrzewania, jesteśmy w stanie się dogrzać przez czas niezbędny władzom, na przykład samorządowym, do przywrócenia działania tej sieci – poradził.

Jak wskazał, w takiej sytuacji należy sprawdzić szczelność okien i dodatkowo zakleić je folią NRC. Zastrzegł jednak, że może się zdarzyć, że okna zostaną uszkodzone, np. przez falę uderzeniową zdolną wybić szyby w budynkach oddalonych nawet o kilometr od źródła eksplozji. Dlatego – jak podkreślił – nie ma tu jednego scenariusza postępowania. – Znane są przypadki, gdy mieszkańcy zalanego przez powódź domu narażali się na hipotermię, bo otwierali okna, żeby wietrzyć pomieszczenia, przez co wychładzali je jeszcze bardziej – przywołał przykład.

Jak ogrzać mieszkanie bez prądu? Ekspert wskazuje rozwiązania

Zapytany o to, jakie możemy zastosować źródło ogrzewania pomieszczeń, ekspert zarekomendował grzejnik turystyczny zasilany kartuszami na propan-butan. Zarówno to urządzenie, jak i zasobniki z gazem są dostępne w większych sklepach sportowych.

Innym wymienionym przez niego sprzętem, który może uchronić nas przed hipotermią, są ogrzewacze chemiczne, tzw. grzejki. To specjalne saszetki, w których zachodzi reakcja rozgrzewająca je do 60 st. C. Dostaniemy je w sklepach sportowych oraz z militariami.

Jak podkreślił, przetrwanie takiej sytuacji ułatwią też koce, śpiwory i ciepłe ubrania.

Cieślak przestrzegł przed dwoma zdradliwymi działaniami powszechnie uważanymi za dobre sposoby ogrzania się – intensywnym ruchem oraz spożyciem alkoholu.

– Jeżeli wychłodzą nam się ręce i nogi, a my zaczniemy robić np. pajacyki, to lepiej ogrzana krew z tułowia wcale nie trafi w te części ciała, natomiast ta zimna dotrze do tułowia, co grozi zapaścią i nawet śmiercią – wskazał.

Z kolei – jak wyjaśnił ekspert – alkohol powoduje, że trudniej zachować ciepłotę ciała. – Co więcej, organizm, który będzie miał doznanie ciepła ze względu na spożyty alkohol, będzie powodował pocenie, żeby tę temperaturę wytracić. W ten sposób jeszcze bardziej się wyziębimy. Zwykle jest to reakcja, która wymaga energii i pobiera ją z naszego ciała – podkreślił Grzegorz Cieślak i dodał, że dużo lepszy efekt uzyskamy po spożyciu tłustego, kalorycznego posiłku. (PAP)

gru/ kcz/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zdjęcie - Łukasz Dobrzyński
oprac. Łukasz Dobrzyński

Wydawca z kilkunastoletnim doświadczeniem. Z Gazetą Prawną związany od 4 lat. Prywatnie miłośnik motocykli i podróżowywania. 

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraCo zrobić, gdy zabraknie prądu i ogrzewania? Ekspert radzi, jak przetrwać w mieszkaniu »
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Bezpieczeństwo” i otrzymuj najważniejsze informacje dotyczące bezpieczeństwa w Polsce i na świecie.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj