Forsal logo

Izrael chce atakować z kosmosu. Szykuje broń, której nie ma jeszcze żadne państwo

Wizualizacja uderzenia satelity na satelitę
Izrael chce atakować z kosmosu. Szykuje broń, której nie ma jeszcze żadne państwo/Shutterstock
Izrael szykuje miliardy dolarów na rozbudowę swoich wojskowych zdolności w kosmosie. Najbardziej ambitnym elementem planu jest stworzenie broni kinetycznej zdolnej do uderzania z orbity w cele na Ziemi. Minister obrony Israel Katz podkreśla, że takich możliwości nie ma jeszcze żadne państwo, i zapowiada, że jego kraj chce być pierwszy.

Izrael chce uderzać z orbity

Israel Katz postawił przed resortem obrony jasny cel: Izrael ma zdobyć możliwość atakowania celów na Ziemi bezpośrednio z kosmosu.

– Musimy także być zdolni do działania z kosmosu przeciwko celom na Ziemi: najpierw poprzez zakłócanie systemów, a później również poprzez ataki kinetyczne – powiedział minister. Jak podkreślił, żadne państwo nie potrafi obecnie przeprowadzać takich uderzeń. Izraelski resort obrony rozpoczął już poszukiwania specjalistów potrzebnych do realizacji programu.

Broń do rażenia celów na Ziemi jest tylko jednym z jego elementów. Izrael zamierza również rozwijać systemy chroniące własne satelity przed wrogimi obiektami na orbicie. W prace zaangażują się armia, Dyrekcja Badań i Rozwoju Ministerstwa Obrony (MAFAT) oraz izraelskie firmy zbrojeniowe.

W ciągu dekady na rozwój wojskowych zdolności kosmicznych ma trafić około 16 mld szekli, czyli 5,4 mld dolarów. Nie ma jednak gwarancji, że cała ta kwota rzeczywiście zostanie wydana. Ministerstwo Finansów sprzeciwia się skali planowanego wzrostu wydatków obronnych.

Jak uderzać z kosmosu? Problemem są koszty i fizyka

Plan Katza jest niezwykle ambitny również dlatego, że zbudowanie takiej broni pozostaje ogromnym wyzwaniem technicznym. Izrael nie jest zresztą pierwszym państwem, które rozważało podobne rozwiązanie. USA analizowały koncepcję Project Thor, zakładającą rozmieszczenie na orbicie wolframowych prętów o długości około 6 m i masie 10 ton. Nie potrzebowałyby materiału wybuchowego – cel niszczyłaby energia kinetyczna pręta uderzającego z ogromną prędkością.

Największym problemem jest przejście pocisku przez atmosferę. Przy ogromnej prędkości jego powierzchnia rozgrzewa się do ekstremalnych temperatur, ulega erozji i odparowuje, a część materiału może przejść w plazmę. Stworzenie pocisku, który przetrwa takie warunki i zachowa wystarczającą energię do zniszczenia celu, pozostaje poważnym wyzwaniem technicznym.

Nawet jeśli konstruktorzy poradzą sobie z tym problemem, pozostaje cena. SpaceX obniżył koszt wyniesienia kilograma ładunku na orbitę z około 54 tys. do 2,5 tys. dolarów. Przy broni ważącej kilka lub kilkanaście ton rachunek nadal idzie jednak w dziesiątki milionów dolarów.

USA, Chiny, Rosja i Indie od lat rozwijają broń antysatelitarną i inne systemy przeznaczone do walki na orbicie. Izraelskie plany idą jednak w innym kierunku: Katz mówi już nie tylko o walce z obiektami w kosmosie, ale również o atakowaniu z niego celów na Ziemi.

Wojna z Iranem przyspieszyła izraelskie plany

To, że Izrael chce teraz tak mocno inwestować w kosmos, ma bezpośredni związek z doświadczeniami ostatniej wojny. Podczas operacji "Roaring Lion" satelity na znacznie większą skalę wykorzystywano do zdobywania danych wywiadowczych i wskazywania celów. Katz chce, aby jego kraj znalazł się wśród pięciu światowych liderów w tej dziedzinie.

Skala wykorzystania satelitów podczas wojny z Iranem była bezprecedensowa. W ciągu około 40 dni wykonały one ponad 50 tys. zdjęć tego kraju, czyli ponad tysiąc dziennie. Dla porównania podczas wojny w czerwcu 2025 r. było ich około 12 tys. – ponad cztery razy mniej. Izraelskie satelity radarowe mogą prowadzić obserwację również nocą i przez chmury, dostarczając danych potrzebnych do wyszukiwania celów i przeprowadzania kolejnych uderzeń.

Kosmos odgrywał ważną rolę także w obronie. Podczas ostatniej wojny Izrael zakłócał nawigację satelitarną wykorzystywaną przez irańskie drony i pociski. Konflikt ujawnił jednak również skalę zależności Izraela od USA podczas operacji prowadzonych daleko od własnych granic. Dan Blumberg, były szef Izraelskiej Agencji Kosmicznej, zwraca uwagę, że rozwój własnych systemów kosmicznych ma dać państwu większą swobodę działania.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
W. Rodak
Wojciech Rodak

Redaktor Forsal.pl. Absolwent politologii na Uniwersytecie SWPS, z zamiłowania historyk. W przeszłości związany z Polskim Radiem, Wirtualną Polską, dziennikiem „Polska The Times” oraz miesięcznikiem „Nasza Historia”. Publikował również w Gazeta.pl i „Newsweek Historia”. Były wieloletni współpracownik Ośrodka „Karta” i Muzeum Getta Warszawskiego. Autor pierwszej pełnej biografii gen. Tadeusza Bora-Komorowskiego - „Decyzje ‘Bora’. (Auto)biografia Tadeusza Komorowskiego - kawalerzysty, olimpijczyka, dowódcy, wodza i premiera”.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraIzrael chce atakować z kosmosu. Szykuje broń, której nie ma jeszcze żadne państwo »
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter Forsal.pl „Bezpieczeństwo” i otrzymuj najważniejsze informacje dotyczące bezpieczeństwa w Polsce i na świecie.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj