Niezapłacony rachunek na 5,6 mld zł
Nieodebrane szczepionki z kwietnia 2022 roku wpływają na działalność organu zarządzającego polską przestrzenią powietrzną. To kuriozalna historia europejskiej wspólnoty, naczyń połączonych i późnego reagowania polskich organów.
Wszystko zaczęło się w środku pandemii, gdy Polska odmówiła przyjmowania kolejnych dostaw szczepionek Pfizera – negocjowanych ponad rok wcześniej wspólnie dla całej UE przez Komisję Europejską. Powoływano się na siłę wyższą, wojnę w Ukrainie, nadwyżki szczepionek i gwałtowny spadek zapotrzebowania ze względu na zaszczepienie większości społeczeństwa. Chodziło o aż 64 mln dawek o wartości 5,6 mld zł.
Sąd w Belgii: Polska musi płacić
Pfizer pozwał Polskę przed sądem w Brukseli we wrześniu 2023 roku. Podobnie postąpił m.in. wobec Rumunii i Albanii. Sprawa toczyła się ponad dwa lata. 1 kwietnia 2026 roku Sąd Pierwszej Instancji w Brukseli nakazał Polsce odebranie szczepionek i zapłatę miliardów wraz z ok. 170 mln zł odsetek.
Strona polska – reprezentowana przez Prokuratorię Generalną – wniosła apelację. Jednak według belgijskiego prawa już pierwszy wyrok pozwala na egzekwowanie należności. Amerykański producent szczepionek (a dokładniej firmy Pfizer Inc., Pfizer Export B.V. oraz BioNTech Manufacturing GmbH) od razu z niego skorzystał.
PAŻP nie dostał pieniędzy za loty
Sąd zdecydował, że Pfizer może zająć konto Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej (PAŻP). Konkretnie chodzi o środki przekazywane agencji przez Eurocontrol, czyli europejską organizację, która pobiera opłaty trasowe (en-route charges) od przewoźników i przekazuje je poszczególnym państwom. Dlaczego wybrano taki sposób? Eurocontrol ma siedzibę w Brukseli.
Na koncie PAŻP zajęto do tej pory 73 mln euro, czyli ponad 310 mln zł. To ponad 80 proc. przychodów agencji. Środki potrzebne są m.in. do zapewnienia funkcjonowania systemów radarowych czy wypłaty wynagrodzeń kontrolerom ruchu lotniczego. PAŻP wniósł formalny sprzeciw – agencja nigdy nie była stroną postępowania. Dostała „rykoszetem”.
Polska się odwołuje. Co z pieniędzmi?
Na początku sierpnia Ministerstwo Zdrowia złożyło odwołanie. Zażądało w nim wstrzymania wykonalności wyroku do czasu rozpatrzenia apelacji. Chodzi tu o odblokowanie konta PAŻP. W komunikacie dla mediów resort dał do zrozumienia, że będzie się odwoływał do oporu – jeśli druga instancja nie będzie pomyślna, skieruje się do trzeciej.
„Rozstrzygnięcie sądu pierwszej instancji nie uwzględnia wszystkich istotnych okoliczności faktycznych i prawnych sprawy. Z tego względu został on zaskarżony do właściwego sądu odwoławczego” – czytamy.
Niedawno, 18 sierpnia, sąd w Brukseli zdecydował, że rozprawa w sprawie zablokowanych środków PAŻP odbędzie się dopiero 15 października. Do tego czasu pozostanie status quo, czyli polska agencja nie dostanie należnych jej środków. Czy może to doprowadzić do kryzysu w jej działaniu? „Niezależnie od trwającego postępowania, ciągłość działania PAŻP pozostaje w pełni zabezpieczona, a bezpieczeństwo operacji lotniczych w polskiej przestrzeni powietrznej jest i pozostaje naszym najwyższym priorytetem” – podano w oświadczeniu.
Co zrobi Ministerstwo Zdrowia?
Sprawa stała się polityczna. Obecny rząd twierdzi, że to wina poprzedników. Z kolei posłowie PiS pytają, co Ministerstwo Zdrowia zrobi dalej z tą sprawą. Grupa posłów opozycji skierowała w tej sprawie interpelację. W odpowiedzi czytamy:
„Minister Zdrowia nie posiadał wiedzy o planowanych przez Pfizer działaniach w zakresie rodzaju środka egzekucyjnego, który miał zostać zastosowany. (...) W konsekwencji Minister Zdrowia nie miał możliwości podjęcia działań związanych z poinformowaniem innych podmiotów o ryzyku jego zastosowania. Tym samym po stronie Ministra Zdrowia nie doszło do żadnego niedopełnienia obowiązków, a organ wykonywał swoje obowiązki z należytą starannością i zgodnie z zakresem posiadanych informacji”.
To odpowiedź na zarzut, że resort mógł ostrzec PAŻP przed sytuacją, tak by agencja zdążyła wypłacić część środków z belgijskiego konta.
Ministerstwo nie chce ujawnić szczegółów procesowych ze względu na dobro postępowania. Wiadomo jednak, że wraz z Prokuratorią Generalną zatrudniono do pomocy międzynarodowe kancelarie prawne.
Redaktor Forsal.pl, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w tematach związanych z inwestycjami oraz transportem. Od lat obserwuje wielkie budowy, opisuje rynek nieruchomości, a także zawiłości systemu transportowego.
Autor reportażu "Żarnowiec. Sen o polskiej elektrowni jądrowej" nagrodzony Grand Press 2023 w kategorii książka reporterska roku. Finalista m.in. Pomorskiej Nagrody Literackiej oraz konkursu dziennikarskiego "Biały Kruk".
