Koniec sporu „ekologia kontra koszty”
Spór o to, czy transformację energetyczną prowadzić przez pryzmat ekologii, czy kosztów, traci dziś sens – uważają eksperci. W ich ocenie potrzebny jest nowy, regionalny model transformacji budowany wokół twardej odporności państwa.
– Transformacja energetyczna nie musi być dla Polski jedynie kosztem. To historyczna szansa na zbudowanie zupełnie nowej gałęzi krajowego przemysłu. Kluczowe pytanie brzmi: czy zadowolimy się rolą kupca gotowych technologii, czy staniemy się ich producentem? Wartość możemy kreować na każdym etapie tego procesu – od nowoczesnej infrastruktury i magazynów energii, przez technologie offshore i produkcję komponentów, aż po zaawansowaną automatykę, recykling, cyberbezpieczeństwo i usługi inżynieryjne – podkreśla Krzysztof Perycz-Szczepański, prezes Fundacji Polska z Natury.
Infrastruktura energetyczna jako cel ataków
Wojna w Ukrainie zmieniła sposób myślenia o sieciach przesyłowych. Instalacje energetyczne przestały być traktowane jako neutralna infrastruktura cywilna i stały się celem ataków militarnych i działań dywersyjnych. Skala zniszczeń ukraińskiej generacji pokazała, że odcięcie dostaw prądu może być skuteczną bronią psychologiczną, uderzającą w gospodarkę i stabilność państwa.
Na wschodniej flance NATO wnioski z tej sytuacji wdrażane są w trybie pilnym. Ochrona takich obiektów jak Baltic Pipe, terminal LNG w Świnoujściu czy Rafineria Gdańska stała się priorytetem planowania obronnego. Pojawia się przy tym problem prawny: krajowi operatorzy strategiczni mają środki na systemy obrony aktywnej (m.in. antydronowe czy walki radioelektronicznej), ale napotykają na monopol służb państwowych w tym zakresie.
Nowa zależność: surowce i technologie z Chin
Szybkie odejście od paliw kopalnych ze Wschodu odsłoniło kolejną słabość Europy. W miarę przechodzenia na zielone technologie Unia Europejska staje się coraz bardziej zależna surowcowo i technologicznie od Chin. Pekin kontroluje niemal całą globalną rafinację pierwiastków ziem rzadkich, niezbędnych do produkcji turbin wiatrowych i samochodów elektrycznych, a większość paneli fotowoltaicznych i komponentów trafiających na unijny rynek pochodzi właśnie z Azji.
Unijny Critical Raw Materials Act wyznacza cele dywersyfikacji dopiero na 2030 r., co nie rozwiązuje bieżącego dylematu regionu: czy w imię szybszej transformacji akceptować ryzyko geopolityczne związane z tanimi komponentami z importu, czy postawić na droższe, lokalnie produkowane urządzenia, zyskując kontrolę nad łańcuchem dostaw i oprogramowaniem.
– Z naszych badań Europulse wynika, że jest wola wspierania produktów krajowych – 53 proc. Europejczyków chce, żeby produkty krajowe były preferowane w zamówieniach publicznych dla czystych technologii. Jednocześnie 51 proc. z nich wspiera subsydia dla przemysłu, a zaledwie 35 proc. popiera cła na chińskie produkty. Jesteśmy gotowi na protekcjonizm, ale od strony produkcji, a nie ograniczeń rynkowych – tłumaczy Bartłomiej Orzeł, przedstawiciel think tanku Project Tempo na Polskę, były pełnomocnik rządu ds. Programu „Czyste Powietrze”.
– W przypadku importu z Chin kosztu nie należy postrzegać jedynie jako finalnej ceny danego towaru. Pekin w przeszłości kilkakrotnie demonstrował, że jest gotów wykorzystywać zależności gospodarcze do realizowania celów politycznych. Już w 2010 r., jak twierdzi Tokio, ograniczył eksport metali ziem rzadkich do Japonii w obliczu sporu o wyspy Senkaku/Diaoyu. Na początku roku 2026 już oficjalnie Chiny wprowadziły takie ograniczenia po słowach japońskiej premier o gotowości do użycia sił samoobrony w przypadku podjęcia przez Chiny działań militarnych przeciwko Tajwanowi – mówi z kolei Eugeniusz Romer, analityk „Układu Sił”
AI i centra danych zwiększają głód energii
Transformacja energetyczna w Polsce to już nie tylko plany. OZE odpowiadają już za ponad połowę mocy zainstalowanej w kraju, a liczba domowych instalacji prosumenckich przekroczyła 1,6 mln. Ta decentralizacja niesie jednak nowe ryzyka: rozproszona, sterowana cyfrowo sieć jest bardziej podatna na cyberataki, a automatyczne zarządzanie przepływami energii może prowadzić do błędów kaskadowych przy nagłych anomaliach pogodowych.
Do tego dochodzi rozwój sztucznej inteligencji i centrów danych, przynoszący bezprecedensowy wzrost zapotrzebowania na energię. W USA firmy technologiczne odpowiadają na to inwestycjami w małe reaktory modułowe (SMR) pracujące poza siecią, bezpośrednio przy serwerowniach. W Polsce i regionie brakuje stabilnych, bezemisyjnych źródeł pracujących w podstawie (jak SMR czy klasyczna energetyka jądrowa), a opóźnienia w rozbudowie sieci przesyłowych grożą zepchnięciem Europy Środkowo-Wschodniej do roli cyfrowej prowincji zależnej od zachodniej infrastruktury chmurowej.
Zdaniem Krzysztofa Perycza-Szczepańskiego stabilna i przystępna cenowo energia może stać się motorem napędowym gospodarki.
– Zielona transformacja zadziała jak gospodarcze koło zamachowe. Wzrost krajowych producentów podniesie nasze kompetencje technologiczne, przyciągnie kapitał i stworzy silne zaplecze badawczo-rozwojowe. To z kolei stanie się naturalnym magnesem dla kolejnych strategicznych inwestycji energochłonnych – od centrów danych i infrastruktury chmurowej, po zaawansowane huby sztucznej inteligencji. Projekty te wymagają nie tylko czystego prądu, ale także stabilnej sieci i wykwalifikowanych kadr. Ich obecność będzie stale stymulować popyt na inżynierów, programistów czy specjalistów ds. automatyki. Dlatego sukcesu transformacji nie wolno mierzyć wyłącznie ceną energii. Równie kluczowe jest to, ile wartości dodanej i stabilnych, wysokopłatnych miejsc pracy zdołamy stworzyć i zatrzymać w kraju – mówi ekspert.
Przemysł pod presją kosztów
Wysokie koszty energii w Europie, wielokrotnie przewyższające te w Chinach czy USA, uderzają bezpośrednio w sektory strategiczne. Przykładem jest przemysł cementowy, którego produkty są niezbędne przy budowie fundamentów morskich farm wiatrowych czy osłon reaktorów jądrowych. Branża próbuje ograniczać koszty uprawnień do emisji (ETS) poprzez projekty wychwytu i skraplania CO2, jak inicjatywa Go4ECOPlanet realizowana przez Holcim i Grupę ORLEN w Cementowni Kujawy, skąd skroplony gaz ma trafiać koleją i statkami na Morze Północne.
Rodzi to pytanie, czy państwo powinno finansowo wspierać tego rodzaju kosztowne i logistycznie skomplikowane projekty w imię ochrony surowcowej suwerenności kraju, czy raczej dopuścić do przenoszenia emisji za granicę i importu cementu z krajów trzecich. W tym kontekście państwo musi ponownie stać się organizatorem i „ubezpieczycielem ostatniej instancji”, nie przez ślepe subsydiowanie, ale przez stabilne mechanizmy wsparcia, takie jak kontrakty różnicowe dla nowych technologii jądrowych i SMR, gwarantujące realny transfer wiedzy do krajowej gospodarki.
– W przypadku wyrobów przemysłowych z Chin pojawiają się istotne zagrożenia. Istnieje wiele analiz polskich i międzynarodowych instytucji, które wskazują, że produkcja części z nich jest w sposób znaczący subsydiowana z budżetu państwa. Sprawia to, że europejskim producentom coraz trudniej jest z nimi konkurować. Dość powiedzieć, że według Dataforce w lipcu tego roku samochody chińskich marek odpowiadały już za 11,2 proc. nowych rejestracji w UE, EFTA i Wielkiej Brytanii. Tymczasem w mediach pojawiają się informacje o tym, że Volkswagen rozważa zwolnienie nawet 140 tys. pracowników - mówi Eugeniusz Romer.
Krzysztof Perycz-Szczepański widzi w tym kontekście rolę Polski jako aktywnego uczestnika budowy europejskiej autonomii przemysłowej.
– W obliczu dążenia Europy do suwerenności przemysłowej i uniezależnienia się od Chin czy USA, Polska musi odegrać aktywną rolę. Europejska autonomia nie może oznaczać dla nas wyłącznie importu gotowych maszyn. Naszym celem powinno być ich projektowanie, produkcja i rozwój nad Wisłą. Tylko w ten sposób przekształcimy nieuchronne wydatki w długoterminową inwestycję w globalną konkurencyjność polskiej gospodarki – podkreśla.
Konferencja Energy & Resilience w Warszawie
Te dylematy będą tematem konferencji Energy & Resilience, która odbędzie się 29 września 2026 r. w Hotelu Verte w Warszawie. Wydarzenie pod hasłem „Security Starts with Energy”, organizowane przez Fundację Polska z Natury i Instytut Sobieskiego, zgromadzi liderów rynku, przedstawicieli wojska, decydentów oraz ekspertów regionalnych.
Program obejmuje cztery panele poświęcone geopolityce, technologiom podwójnego zastosowania, suwerenności przemysłowej oraz nowej pozycji Europy Środkowej. Wśród prelegentów znajdą się m.in.: Jacek Bartosiak (Strategy&Future), Wanda Buk (doradczyni Prezydenta RP), Péter Kaderják (Zero Carbon Hub), Beata Daszyńska-Muzyczka (Trójprzymierze Biznesowe Trójmorza), Marek Sawicki (Marszałek Senior), Jadwiga Emilewicz (Instytut Sobieskiego), Jack Spencer (Heritage Foundation), Anna Łukaszewska-Trzeciakowska (była minister klimatu), Joanna Pandera (Forum Energii), Konrad Szymański (Rada PISM) oraz eksperci Instytutu Sobieskiego – Radosław Pyffel i Rafał Libera.
W stronę pragmatycznego konsensusu
Aby przełamać obecny impas decyzyjny, polska debata publiczna musi odrzucić skrajne stanowiska. Większość obywateli popiera zrównoważony rozwój zarówno OZE, jak i stabilnych źródeł konwencjonalnych oraz jądrowych. Zdaniem ekspertów konsensus wymaga, by każda nowa technologia przechodziła trzy testy: czy zwiększa bezpieczeństwo sieci, czy jej koszt jest akceptowalny dla firm i gospodarstw domowych oraz czy trwale obniża ryzyko związane z opłatami emisyjnymi. Powrót do modelu opartego na tanich surowcach ze Wschodu nie jest już możliwy – ta baza przestała istnieć. Jedyną drogą pozostaje konsekwentna budowa odporności energetycznej, która ma być zarówno tarczą bezpieczeństwa państwa, jak i motorem gospodarki Europy Środkowo-Wschodniej.
