PiS: Masowa inwigilacja Pegasusem to fake news. Rząd Koalicji 13. grudnia manipuluje opinią publiczną

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
15 marca 2024, 10:08
Jacek Ozdoba, Marcin Przydacz
Warszawa, 15.03.2024. Członkowie komisji, posłowie PiS Jacek Ozdoba (L) i Marcin Przydacz (P) podczas posiedzenia komisji śledczej ds. Pegasusa w Sejmie w Warszawie, 15 bm. Komisja ma zbadać legalność, prawidłowość i celowość czynności podejmowanych z wykorzystaniem oprogramowania Pegasus. (jm) PAP/Paweł Supernak/PAP
Rząd próbuje wmówić Polakom, że była jakaś masowa inwigilacja, masowe podsłuchiwanie, to jeden wielki fake news - przekonywali w piątek posłowie PiS. Ich zdaniem, wezwanie na pierwszego świadka prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego pokazuje, że komisja śledcza ds. Pegasusa sama nie wie, jaki powinien być zakres jej prac.

W piątek komisja śledcza ds. Pegasusa rozpoczęła przesłuchania pierwszych świadków. Zeznania złożą profesor Zakładu Systemów Bezpieczeństwa Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni dr hab. Jerzy Kosiński, a następnie, ok. godz. 12 prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Ozdoba: "Masowa inwigilacja" to fake news

Jak powiedział podczas konferencji prasowej w Sejmie członek komisji Jacek Ozdoba (PiS), rząd próbuje wmówić Polakom, że była jakaś masowa inwigilacja, masowe podsłuchiwanie. Jego zdaniem, z góry stawiane są tezy. "Wszystkie wypowiedzi, które są, są wyssane z palca. Nikt nie ma potwierdzonych informacji. Wygląda na to, że raport już był przygotowany i z góry cel polityczny jest wyznaczony" - stwierdził Ozdoba.

Jak ocenił, wezwanie Jarosława Kaczyńskiego na pierwszego świadka pokazuje, że komisja sama nie wie, jaki powinien być zakres jej prac, gdyż - jak wskazał - szef komitetu ds. bezpieczeństwa nie jest od tego, by wybierać, jaki rodzaj oprogramowania zakupić.

Ozdoba przekonywał, że Pegasus był używany w wyjątkowych sytuacjach, a rząd tworzy fałszywą narrację. "To, co dzisiaj jest tworzone w przestrzeni medialnej, to jeden wielki fake news" - oświadczył poseł PiS.

Przydacz: Będę weryfikować informacje

Marcin Przydacz (PiS) podkreślił, że komisja śledcza to nie jest sąd; ma na celu zbadanie sprawy, a nie wydawanie wyroków i szerzenie dezinformacji. Zwrócił uwagę, że przesłuchania świadków dopiero się zaczynają i wiele materiałów dowodowych, o które komisja wniosła, jeszcze do niej nie dotarła.

Zadeklarował, że członkowie PiS zasiadający w komisji będą się starali weryfikować wszystkie informacje i sprawdzać, czy na każde z działań operacyjnych i podsłuchów było wydawane odpowiednie postanowienie sądu. Dodał, że według wstępnych informacji, które płyną od samych sędziów, takie postanowienia – jeśli były do tego podstawy - były wydawane.

Komisja śledcza ds. Pegasusa ma zbadać legalność, prawidłowość i celowość czynności podejmowanych z wykorzystaniem tego oprogramowania m.in. przez rząd, służby specjalne i policję od listopada 2015 r. do listopada 2023 r. Komisja ma też ustalić, kto był odpowiedzialny za zakup Pegasusa i podobnych narzędzi dla polskich władz. 

kmz/ mrr/

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj