1 proc. najbogatszych to dość zróżnicowana grupa - od zamożnych profesjonalistów, po miliarderów, których fortuny przewyższają zasoby wielu narodów na świecie. W rożnych regionach świata progi wejścia do tego elitarnego grona znacząco się od siebie różnią.

Żeby należeć do grupy 1 proc. w bogatych w ropę Zjednoczonych Emiratach Arabskich roczny dochód przed opodatkowaniem musi był wyższy niż 900 tys. dol. W Indiach, drugim pod względem liczby ludności państwie świata, aż 13 mln Hindusów kwalifikuje się do grona 1 proc. najbogatszych., a próg przynależności do tej elitarnej grupy kształtuje się na poziomie 77 tys. dol. To 12 razy mniej niż w przypadku szejków z Emiratów. W większości państw rozwiniętych roczny dochód na poziomie od 200 tys. do 300 tys. dolarów daje przepustkę do klubu bogaczy.

>>> Czytaj też: Miliarder w używanej toyocie. Bogaci często żyją poniżej swojego stanu [WYWIAD]

W Stanach Zjednoczonych przepaść pomiędzy najbogatszymi a klasą średnią i robotnikami, których dochody w ciągu ostatnich kilku dekad ledwo wzrosły, wciąż się powiększa. Nierówności pogłębiają się nawet w szeregach samych bogaczy z grupy 1 procenta. Obecnie, aby dołączyć do 1 proc. elit w USA, trzeba mieć roczne dochody na poziomie około pół miliona dolarów. Jednak żeby znaleźć się w jeszcze węższym gronie 0,1 proc. najbogatszych, trzeba rocznie zarabiać ponad 2 mln dol. Natomiast próg dla 0,01 proc. wynosi ponad 10 mln dol.

Według danych World Inequality Database, w Polsce próg wejścia do elitarnej grupy 1 proc. najbogatszych (bez uwzględnienia parytetu siły nabywczej) kształtuje się na poziomie zarobków w wysokości 36,5 tys. złotych miesięcznie (około 9650 dol.), czyli 437,5 tys. zł rocznie (około 115,8 tys. dol.). Średni miesięczny dochód jednego procenta był na poziomie 82,7 tys. zł. (czyli 992,5 tys. zł rocznie). Podobnie jak w Stanach Zjednoczonych, także w Polsce widać dysproporcje także wśród najbogatszych. Żeby wejść do grona bogaczy z grupy 0,1 proc. trzeba mieć miesięczne dochody powyżej 135,9 tys. zł (36 tys. dol.), a awans do ścisłej elity 0,01 proc. wymaga miesięcznego dochodu na poziomie minimum 473,2 tys. zł (125,3 tys. dol.) – wylicza World Inequality Database.

Kapitał 1 proc. bogaczy to łakomy kąsek dla wielu państw. Niektóre kraje dokładają szczególnych starań, aby przyciągnąć do siebie miliarderów i ich bogactwo. Na przykład w Singapurze i Monako zostały wprowadzono specjalne ulgi podatkowe, dzięki którym zamożni mogą żyć i inwestować pod zmniejszonym obciążeniem podatkowym i regulacyjnym.

Jednak w większości krajów politycy za pomocą podatków próbują wyrównać szanse między bogatymi a resztą społeczeństwa. W wielu krajach, w których obowiązuje progresywny podatek dochodowy, najwyższe stawki dotyczą tylko najbogatszej części 1 proc. Ale są też państwa bogate w ropę i gaz, gdzie petrodolarów jest tak dużo, że dochody najbogatszych nie są w ogóle opodatkowane.

Rosnące bogactwo 1 proc. wywołało boom na rynku dóbr luksusowych. Szczególnie widoczne jest to w Chinach. McKinsey & Co. szacuje, że od 2012 roku w Pańskie Środka wydatki na luksusowe produkty, np. biżuterię, akcesoria i zegarki, wzrosły o 47 proc. 

>>> Czytaj też: Konsumpcja do lamusa. Technofeudalizm "zabije" globalny handel?