Miliarder w używanej toyocie. Bogaci często żyją poniżej swojego stanu [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
26 grudnia 2019, 07:30
Sukces biznes korona bogactwo siła
Chciwość może motywować przeciętniaka, który po prostu chce mieć duży dom, drogie auto i elegancki garnitur. Miliarderzy nie wydają pieniędzy na zbytki, a często żyją poniżej swojego stanu/ShutterStock
Chciwość może motywować przeciętniaka, który po prostu chce mieć duży dom, drogie auto i elegancki garnitur. Miliarderzy nie wydają pieniędzy na zbytki, a często żyją poniżej swojego stanu.
4402983-u7c23-rafael-20badziag-fot-20materialy-20prasowe-20-p.jpg
Rafael Badziag - przedsiębiorca i mówca motywacyjny, autor książki „Umysł miliardera”, opartej na rozmowach z 21 miliarderami z listy najbogatszych „Forbesa”

Owszem, zwłaszcza że ja się zajmuję miliarderami, a nie milionerami.

W biznesie bycie milionerem, dolarowym milionerem – gwoli ścisłości – to jest średniactwo. Któryś z polskich przedsiębiorców chwalił mi się kiedyś, że zarobił w rok 2 mln zł. Dla przeciętnego człowieka to ogromna kwota, ale żeby w takim tempie zgromadzić miliard dolarów, ów człowiek musiałby się urodzić przed Chrystusem! Jeśli robisz biznes i w kilka lat nie stajesz się dolarowym milionerem, odpuść sobie, to nie jest dla ciebie. W USA 50 proc. osób, które prowadzą z sukcesem firmy przez minimum kilka lat, jest milionerami. Milion dolarów to jest kwota, która nawet nie wystarcza na mieszkanie w Nowym Jorku, Londynie czy w Moskwie. Nic wybitnego. Na to powinno być stać prawie każdego.

>>> Czytaj też: Zaskakujące badanie: Zbyt duża równość szkodzi, tak jak zbyt duże nierówności [OPINIA]

Bo należą do dryferów.

Tak. Od „drift”, czyli „dryfować”. Ukułem taki termin na określenie ludzi uważających, że nic od nich nie zależy, że ich los jest determinowany przez czynniki zewnętrzne. Dryfują po oceanach życia, poddając się jego wiatrom, bez kierunku i celu. Są przekonani, że sukces i bogactwo bierze się z przypadku. Nic dziwnego, że dryferzy tak często biorą udział w loteriach.

Owszem, jest! Każdy z 21 miliarderów, z którym spotkałem się w trakcie pisania książki, podkreślał dużą rolę szczęścia w swoim sukcesie. Ale to tylko jeden ze składników. Nie wystarczy po prostu znaleźć się we właściwym miejscu, o właściwej porze i spotkać właściwych ludzi… Szczęściu trzeba pomagać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj