Oddanie Rosji tych terenów może pogrążyć Ukrainę. Analitycy ostrzegają przed planami Kremla i Waszyngtonu

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
9 sierpnia 2025, 12:52
wojna w Ukrainie rosyjska armia ukraińska armia Rosja
Oddanie Rosji tych terenów może pogrążyć Ukrainę. Analitycy ostrzegają przed planami Kremla i Waszyngtonu/Shutterstock
W kontekście rozmów Donalda Trumpa i Władimira Putina, które mają mieć miejsce 15 sierpnia 2025 roku, wiele mówi się na temat oddania niektórych terytoriów Ukrainy na rzecz Rosji. Przede wszystkim mowa tutaj o obwodzie reszty obwodu donieckiego, który jest strefą sporną od 2014 roku. Według analityków ISW oddanie tych ziem Kremlowi może dać dogodną pozycję do ataków na kolejne regiony Ukrainy.

Zdaniem ISW przywódca Rosji Władimir Putin domaga się od Ukrainy oddania tej części terytorium. Według doniesień Bloomberga Putin miał to przekazać wysłannikowi USA Steve'owi Witkoffowi, z którym rozmawiał w mijającym tygodniu w Moskwie.

Zawieszenie broni na Ukrainie kosztem Donbasu i Krymu

Bloomberg podał w piątek, że USA i Rosja pracują nad porozumieniem przewidującym zatrzymanie wojny w Ukrainie i utracenie przez Kijów całego Donbasu oraz Krymu na rzecz Rosji.

ISW zwrócił uwagę, że gdyby Ukraina przystała na te żądania, utraciłaby tzw. pas fortec, czyli kluczową ufortyfikowaną linię obrony, którą Ukraina niezmiennie utrzymuje i rozwija od 2014 roku.

Liczy ona ok. 50 km długości i ciągnie się wzdłuż drogi N-20 na odcinku między Konstantynówką i Słowiańskiem. Autorzy raportu ISW zaznaczyli, że przez ostatnie 11 lat Ukraina przeznaczyła dużo zasobów na umocnienie tej linii i zbudowanie wokół niej zaplecza logistycznego.

ISW podkreślił, że skuteczność tych fortyfikacji została wykazana w 2022 roku, gdy rosyjskie wojska nie zdołały zająć Słowiańska na początku pełnowymiarowej inwazji. Według analityków to właśnie miasto jest kluczowe dla ewentualnego zdobycia przez Rosję kontroli nad obwodem donieckim. Mimo znaczących strat Rosja kontynuuje tam ataki.

Według think tanku armia rosyjska może chcieć obejść tę linię obrony od zachodu i stara się ją przełamać, co może zająć lata. Eksperci tłumaczą, że wskazują na to dodatkowe siły rzucone przez Moskwę na ten kierunek i zdobycze terytorialne z początku lipca w okolicach Pokrowska.

Oddanie obwodu donieckiego ryzykowne dla Ukrainy

ISW zwróciło uwagę, że jeśli Ukraina wycofa się z pozycji w obwodzie donieckim, to wojska rosyjskie podejdą do granicy tego regionu, której o wiele trudniej będzie bronić. Ze względu na nieliczne zabudowania na tym obszarze Ukraina musiałaby – przy pomocy zachodnich sojuszników – zmobilizować ogromne środki, aby ustanowić i umocnić nową linię obrony.

Ponadto w wypadku wycofania się sił Ukrainy z obwodu donieckiego Rosja nie musiałaby przedzierać się przez inną ważną linię obrony, oddaloną na zachód i przechodzącą przez miejscowości Dobropole-Biłozerske-Nowodonecke-Ołeksandriwka. Jest to ostatnia linia obrony przed miastem Dniepr.

W raporcie ISW zaznaczył, że „niezmiennie ocenia, że Rosja złamie wszelkie przyszłe zawieszenie broni bądź porozumienie pokojowe i ponowie zaatakuje Ukrainę, jeśli Kijów nie uzyska jednoznacznych gwarancji bezpieczeństwa”.

Doniesienia o propozycji Putina po raz kolejny pokazują, że nie ma on zamiaru zmieniać swoich celów i nie będzie angażować się w negocjacje z dobrej woli - ocenił think tank. Rosja domaga się m.in. neutralności i demilitaryzacji Ukrainy oraz zmiany władz w Kijowie.

Rosja nie wydaje się chętna ustępstwa

ISW zauważył ponadto, że nie wydaje się, by Kreml przygotowywał rosyjskie społeczeństwo na wiadomość, że wojna z Ukrainą nie zakończy się całkowitym zwycięstwem Rosji. Wiele rządowych kanałów informacyjnych udostępniło artykuł agencji Bloomberga, która ujawniła rosyjską propozycję, ale nie skomentowało jej, a jedynie przypomniało, że Putin domagał się w 2024 roku przejęcia obwodu zaporoskiego, ługańskiego, donieckiego i chersońskiego Ukrainy.

ISW ocenił, że z rosyjskiej analizy mediów i niezmienionej narracji Kremla wynika, że Putin nie zamierza iść na żadne ustępstwa i z pewnością będzie dążył do zajęcia innych obwodów poza donieckim i ługańskim.

Amerykański ośrodek uważa ponadto, że Putin prawdopodobnie będzie chciał wzmocnić poparcie dla siebie u sojuszników, przede wszystkim Chin. Przypomniano, że po spotkaniu z Witkoffem Putin rozmawiał m.in. z przywódcą Białorusi Alaksandrem Łukaszenką, premierem Indii Narendrą Modim i prezydentem RPA Cyrilem Ramaphosą.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj