Media

NASA straciła możliwość wysyłania swoich astronautów na orbitę, gdy Wahadłowiec Kosmiczny został wycofany w 2011 roku. Zmusiło to Stany Zjednoczone do rezerwowania miejsc na rosyjskim statku kosmicznym Sojuz przez blisko dekadę. Zmieniło się to wraz z udanym lotem rakiety SpaceX Falcon 9 i kapsuły Dragon z Kennedy Space Center 30 maja - pisze portal Statista.

Start był zapowiadany jako początek nowej ery amerykańskich lotów kosmicznych. Po raz pierwszy astronauci zostali wyniesieni na orbitę przez statek kosmiczny zaprojektowany i zbudowany prywatnie. Dzięki tej podróży NASA przestała być zależna od rosyjskich lotów w kosmos.

Wystrzelenie statku SpaceX było istotne z jeszcze jednego kluczowego powodu – kosztów. NASA podpisała kontrakty ze SpaceX i Boeingiem o wartości odpowiednio 3,1 mld dolarów i 4,8 mld dolarów w ramach programu Commercial Crew na opracowanie nowego statku kosmicznego. Audyt NASA przeprowadzony w 2019 r. wykazał, że cena za jedno miejsce oferowana przez SpaceX jest znacznie bardziej opłacalna niż poprzednie programy, włączając w to Sojuz.

W programie Apollo koszt jednego miejsca w locie kosmicznym wynosił 390 mln dolarów, podczas gdy w przypadku Wahadłowca Kosmicznego jest to 170 mln dolarów. Audyt NASA oszacował, że koszt jednego miejsca w kapsule SpaceX Crew Dragon wynosi 55 mln dolarów, podczas gdy miejsce w Starlinerze Boeinga jest warty 90 mln dolarów. SpaceX jest również znacznie tańszy niż 12 podróży, za które NASA płaciła Rosji od 2017 roku - kosztowały ok. 80 mln dolarów za miejsce.

>>> Czytaj też: Pierwsza załogowa misja NASA i Space X. Rakieta Falcon wystartowała [WIDEO]