Naukowcy wskazują na 2035 rok jako przełomowy moment, gdy zaczniemy obserwować statystycznie znaczące zmiany temperatury. Co więcej, stanie się to tylko w przypadku podjęcia przez ludzi zdecydowanych działań na rzecz ochrony klimatu.

Chodzi przede wszystkim o wdrożenie porozumień ze szczytu klimatycznego w Paryżu, który zakłada ograniczenie globalnego ocieplenia do 2 stopni Celsjusza powyżej temperatury sprzed epoki przemysłowej. Biorąc pod uwagę, że cząstkowe cele ambitnego planu nie są jak dotąd osiągane, możemy założyć, że na pozytywne skutki zmian poczekamy znacznie dłużej.

Reklama

Do ciekawych wniosków doszli autorzy artykułu zatytułowanego „Delayed emergence of a global temperature response after emission mitigation” opublikowanego w czasopiśmie naukowym „Nature Communications”, którzy podkreślają, że musimy mieć realistyczne oczekiwania co do efektów walki z globalnym ociepleniem. Przeanalizowali oni potencjalne skutki ograniczenia emisji dwutlenku węgla, sadzy oraz metanu. Najtrudniejszym zadaniem jest walka z pierwszym rodzajem zanieczyszczeń, ponieważ pochodzą one ze spalania paliw kopalnych, na których nadal oparta jest globalna gospodarka.

Z badania wynika, że temperatury zareagują szybciej na ograniczenie emisji dwóch ostatnich z wymienionych zanieczyszczeń, ale długoterminowo nie będzie to miało tak dużego przełożenia jak redukcja emisji dwutlenku węgla.

Problem polega na tym, że dwutlenek węgla pochodzący ze spalania paliw kopalnych może utrzymywać się w atmosferze nawet przez setki lat. Do tego należy dodać, że naturalne zmiany klimatyczne mogą spowolnić tempo wpływu redukcji antropogenicznych zanieczyszczeń na temperatury.