Jak poinformował twórca startupu z Jasionki Witold Mielniczek, firma wprowadziła do sprzedaży dwa lata temu zabawkowy model drona X-Tankcoptera. Jeszcze przed debiutem na rynku dron wystąpił w filmie Sylvestra Stallone’a „Niezniszczalni 3”. Do tej pory dron ten kupiło ponad 1 tys. osób z 40 krajów. Mielniczek, jak przyznał, pozyskał fundusze na komercjalizacje produktu na platformach Kickstarter oraz Indiegogo.

Jak podkreślił twórca firmy, dron jest wyjątkowy, bo posiada śmigła i gąsienice, przez co zyskał miano latającego czołgu. Może pokonywać przeszkody w terenie, poruszając się w miejscach niedostępnych dla innych dronów.

Obecnie firma w jednej z hal Inkubatora Technologicznego Podkarpackiego Parku Naukowo-Technologicznego „Aeropolis” w Jasionce pracuje nad nowymi wersjami wynalazku. „Mamy nadzieję stworzyć dron czy pojazd, który będzie mógł się poruszać w każdym środowisku: wodzie, ziemi i w powietrzu” – powiedział Mielniczek.

Przez ostatni rok firma przygotowała dwa nowe projekty dronów z gąsienicami – nieco większy od zabawki X-Tankcopter Pro oraz duży, ważący 24 kg, Huuver.

Ten pierwszy model, jak tłumaczy prezes firmy, nadaje się do różnego rodzaju inspekcji, szczególnie terenów z utrudnionym dostępem. „Może posłużyć m.in. jako fotopułapka do obserwacji świata przyrody albo narzędzie do ciekawych ujęć kamerą” – dodał. Model ma znaleźć się w sprzedaży pod koniec br.

Drugi opracowany w tym roku prototyp drona powstaje w kooperacji z dwiema innymi firmami z Polski oraz jedną z Hiszpanii. „Ten duży dron będzie miał za zadanie patrolować stoki narciarskie w Szwajcarii, a w razie potrzeby dotrzeć do poszkodowanego, by udzielić pomocy. Będzie wykorzystywany do poszukiwania osób po zejściu lawin” – tłumaczy.

Huuver złożony jest głównie z komponentów amerykańskich, australijskich i polskich, baterie są chińskie. Cały hardware – rama, konstrukcja - powstał w Inkubatorze Technologicznym w Jasionce.

Jak podkreślił prezes B-Technology, kolejnym krokiem będzie „skalowanie drona do wielkości załogowego pojazdu”. Prace badawczo-rozwojowe nad takim pojazdem są już prowadzone pod nazwą Beccarii. W tym przypadku gąsienice zostały zamienione na koła. Latająco-jeżdżący obiekt ma być zdolny do podróży z człowiekiem na pokładzie lub z 80-90 kg ładunkiem.

Jak przekonuje Mieliczek, tym projektem zainteresowało się bardzo wiele firm ze Stanów Zjednoczonych. „Stało się tak po wydarzeniu Agility Prime organizowanym przez Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych, w którym uczestniczyliśmy” – dodał.

Program Agility Prime ma na celu wdrożenie niedrogiego statku powietrznego pionowego startu i lądowania.

„Pokazaliśmy tam latający samochód Beccarii w skali 1:1. Po prezentacji skontaktowały się z nami osoby z Pentagonu, zauważając, że nasz wynalazek rozwiązałby wiele problemów armii w terenie, związanych np. z zrzutem zaopatrzenia czy ewakuacją rannych. Dron, który proponujemy doleci m.in. do bezpiecznego miejsca, wyląduje, a dalszą część drogi pokona na ziemi, docierając na samą linię frontu” – mówi prezes firmy z Jasionki.

Firma planuje również, dzięki dofinansowaniu z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju zaprojektować flotę dronów we wszystkich klasach, od C0 po C3, które będą jeździć, latać i pływać po powierzchni wody. „Ten projekt zaczynamy w maju, wierzymy, że nasze nowe produkty zostaną przez rynek przyjęte równie pozytywnie co obecne” – liczy Mielniczek.