"Możemy spodziewać się, że spadki cen nieruchomości w obecnych warunkach będą nieznaczne" - wskazali analitycy w czwartkowym wydaniu "Tygodnika Gospodarczego PIE".

Swoje prognozy, jak wskazali, opierają m.in. na tym, że dotąd ani pandemia, ani wojna w Ukrainie nie spowodowały pogorszenia sytuacji na rynku pracy – "stopa bezrobocia rejestrowanego pozostaje na niskim poziomie 5,1 proc.".

Reklama

Inny powód, to obserwowany od początku wojny w Ukrainie i spodziewany w okresie zimowym napływ uchodźców z Ukrainy - "będą zwiększać popyt na mieszkania – zarówno na sprzedaż, jak i na wynajem".

Nie ma bańki na rynku

Dodali, że "mimo znacznego wzrostu poziomu cen mieszkań w ostatnich latach, nie mamy w Polsce do czynienia z przewartościowaniem cen nieruchomości i powstaniem tzw. bańki na tym rynku", na co wskazuje wiele ekspertyz. Zwrócili uwagę, że Polska notowała na tle pozostałych państw UE umiarkowany wzrost cen nominalnych nieruchomości mieszkaniowych, a także umiarkowany wzrost cen w stosunku do wzrostu dochodów ludności. "Oznacza to mniejszą niż w innych państwach przestrzeń na korektę cen nieruchomości" - wyjaśnili.

PIE zwróciło uwagę, że przez większość miesięcy od stycznia 2022 r. liczba rozpoczynanych mieszkaniowych projektów budowlanych była mniejsza niż w analogicznych miesiącach 2021 r. "Najbardziej znaczący spadek odnotowano w sierpniu, w którym liczba rozpoczętych projektów budowlanych była niemal o połowę (46 proc.) niższa niż w sierpniu 2021 r." - stwierdzono. Z kolei od stycznia do września 2022 r. całkowita liczba rozpoczynanych budów wyniosła niemal 165 tys., co oznacza spadek o 23 proc. względem roku ubiegłego, w którym od stycznia do września rozpoczęto 216 tys. inwestycji. "Wynik ten jest również gorszy od danych za lata 2019 i 2018, w których liczba rozpoczynanych inwestycji mieszkaniowych wyniosła odpowiednio 178 tys. oraz 174 tys." - przypomniano.

Zdaniem analityków Instytutu do czynników istotnie ograniczających aktywność firm budowlanych należą przede wszystkim: wzrost cen paliw i energii (97,4 proc. wskazań firm), koszty zatrudnienia (85,4 proc. wskazań), ceny komponentów i usług (84,3 proc. wskazań), koszty finansowania (koszty zaciągania kredytów i pożyczek – 71 proc. wskazań). Dodali, że istotną przyczyną spowolnienia jest też spadek popytu na mieszkania. Według danych Biura Informacji Kredytowej, w październiku tego roku liczba złożonych wniosków o kredyt mieszkaniowy spadła o 67,2 proc., a wnioskowana wartość kredytów o 68,7 proc. - podsumowali. (PAP)

autorka: Magdalena Jarco