Jak napisali analitycy HRE Investments, w ostatnich tygodniach spadła skala transakcji zawieranych na rynku mieszkaniowym i dotyczy to zarówno mieszkań nowych, jak i tych z rynku wtórnego. Wyhamowanie - w opinii autorów komentarza - wynika z faktu, że z decyzjami wstrzymują się zarówno kupujący jak i sprzedający.

"Kupujący patrzą na rosnące stopy procentowe, mając nadzieję na obniżki cen mieszkań, a sprzedający nie chcą pozbywać się nieruchomości, które są szczególnie docenianą przystanią w czasach galopującej inflacji i topniejącej siły nabywczej gotówki" - wskazali.

Reklama

Według analityków podobna sytuacja miała miejsce w 2020 roku po wybuchu pandemii COVID-19, gdy potencjalni kupujący wstrzymywali się z decyzjami, by po kilku miesiącach zacząć je realizować ze zdwojoną siłą.

"W efekcie (wstrzymania - PAP) rośnie popyt potencjalny, który wcześniej czy później zacznie się realizować" - wskazali.

Dodali, że lukę po klientach finansujących się kredytem zagospodarują, przynajmniej częściowo, klienci inwestujący w mieszkania, zarówno indywidualni jak i instytucjonalni, ponieważ wysoka inflacja silnie stymuluje presję na zakupy wśród osób chcących uchronić kapitał przed jej destrukcyjnym działaniem.

Według autorów komentarza mniejsza liczba transakcji wynika też faktu, że wynajem mieszkań stał się zyskowniejszym niż dotychczas interesem. Ponadto - wskazali - posiadacze złotowych kredytów mieszkaniowych mogą kosztem banków oddalić od siebie problemy ze spłatą rat dzięki Funduszowi Wsparcia Kredytobiorców czy obiecanym przez rząd darmowym wakacjom kredytowym.

"Jeśli te ostatnie wejdą w życie w brzmieniu przyjętym przez Sejm, to pomimo podwyżek stóp procentowych przeciętna rata kredytu mieszkaniowego płacona w trakcie wakacji kredytowych będzie niższa niż średnia z ostatnich 5 czy 10 lat. Problemy przeważającej większości kredytobiorców powinny więc zostać zniwelowane przynajmniej do końca 2023 roku" - napisano w analizie.

W najbliższym czasie - według ekspertów - firmy deweloperskie mogą położyć większy nacisk na przygotowywanie nowych projektów czy przejęcia projektów od konkurencyjnych deweloperów, którzy nie radzą sobie w aktualnej sytuacji.

"Doświadczone firmy deweloperskie wiedzą bowiem, że choć teraz koniunktura osłabła, to aura taka nigdy nie trwa wiecznie. Już dziś mowa jest przecież o tym, że choć RPP schładza gospodarkę, to rząd (kosztem wydatków zbrojeniowych, socjalnych, obniżki PIT, inwestycji infrastrukturalnych, KPO, a nawet kosztem banków) już planuje na nowo gospodarkę rozhulać i to możliwie szybko" - wskazano w analizie.

Zdaniem ekspertów kluczem do sformułowania perspektyw dla rynku mieszkaniowego na najbliższe miesiące i kwartały wcale nie wydaje się wysokość stóp procentowych - ale jak napisali - czas. W ich ocenie za kilkanaście miesięcy stopy procentowe mają zacząć być obniżane, co zwykło pozytywnie oddziaływać na popyt na mieszkania. Nie wykluczają jednak, że kupujący mają kilka czy nawet kilkanaście kwartałów na to, aby wymusić na sprzedających obniżki cen.

Analitycy dodali, że w ostatnich latach z podobnych starć racji kupujących i sprzedających zwycięsko wychodzili ci drudzy, co wynika m.in. z trwającego od lat wzrostu dochodów, niemal dorównującemu wzrostom cen mieszkań, oraz dużej luki mieszkaniowej, która w ostatnich miesiącach ponownie skokowo się powiększyła ze względu na masowy napływ migrantów.

W opracowaniu zaznaczono, że w najbliższym czasie rynek mieszkaniowy zmieni się znacząco na korzyść klientów inwestycyjnych, a osoby niemogące pozwolić sobie na zakup będą zepchnięte do sektora najmu. (PAP)

Autorka: Ewa Wesołowska