Z dr hab. Agnieszką Chłoń-Domińczak rozmawia Anna Zaleska,
Dziennik Gazeta Prawna
Reklama
Już co piąty mieszkaniec Polski ma ponad 60 lat. Najnowszy spis powszechny pokazuje spadek liczby osób w wieku produkcyjnym z 64,4 proc. do 59,3 proc. społeczeństwa i wzrost liczby osób w wieku poprodukcyjnym z 16,9 proc. do 22,3 proc. W jakim kierunku powinna zmierzać polityka społeczno-gospodarcza w świetle tych danych?
Te tendencje, jeśli chodzi o zmiany w strukturze wieku ludności, a także kurczenie się ludności Polski, będą się tylko pogłębiać. To pokazują zarówno prognozy Głównego Urzędu Statystycznego, jak i Eurostatu. A to oznacza, że stoi przed nami wyzwanie zapewnienia równowagi pokoleniowej. Wiąże się to z poczuciem bezpieczeństwa różnych pokoleń w zakresie dostępu do rynku pracy, możliwości zachowania aktywności czy wreszcie odpowiedniego zabezpieczenia społecznego.
Na czym polega równowaga pokoleniowa?
Jeśli spojrzymy na przebieg życia od strony konsumpcji i dochodów, to zarabiamy w okresie dorosłości do przejścia na emeryturę, ale potrzeby konsumpcyjne mają także dzieci i młodzież oraz osoby po zakończeniu aktywności zawodowej. Równowagę pokoleniową osiąga się wtedy, kiedy to, co pokolenia wypracowują w postaci dochodów z pracy, jest w stanie pokryć zapotrzebowanie konsumpcyjne tych, którzy jeszcze lub już nie pracują; i gdy odbywa się to w sposób efektywny i transparentny.
Wróćmy zatem do kierunków polityki społeczno-gospodarczej.
Biorąc pod uwagę strukturę demograficzną Polski i długość trwania życia, mamy relatywnie niski wiek emerytalny - 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn. To jedno z istotnych wyzwań, bo ma poważne konsekwencje dla stabilności systemu emerytalnego, a także - co należy podkreślić - dla wysokości świadczeń dla kobiet. Jeśli chcemy utrzymać ekonomiczną równowagę pokoleniową, to trzeba działać na rzecz promowania aktywności zawodowej, w tym rozważyć stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego, co zrobiły inne kraje europejskie.
Polaków po 70. roku życia czy nawet 85. roku życia będzie coraz więcej - te osoby poza wsparciem w postaci systemu emerytalnego potrzebują również dostępu do opieki długoterminowej, a także odpowiedniej opieki zdrowotnej. Rozwiązania, które mamy w Polsce, wymagają systemowych zmian.
Jednocześnie kurczą się zasoby pracy, czyli osób, które mogą pracować, będzie coraz mniej. Konieczne są działania, które będą ograniczały różnego rodzaju bariery na rynku pracy i mobilizowały do aktywności.
Gdzie są te zasoby pracy, które można mobilizować? Seniorzy, kobiety, kto jeszcze?
Kobiety i seniorzy to są te najistotniejsze grupy z punktu widzenia aktywizowania na rynku pracy. Ponadto jeśli popatrzymy na wskaźniki zatrudnienia, to istotnie odbiegamy od poziomów w krajach europejskich w przypadku osób, które mają niższe wykształcenie - podstawowe albo zasadnicze zawodowe. Widać zatem, że niskie kwalifikacje są barierą, jeżeli chodzi o aktywność na rynku pracy. Tu wyzwaniem jest poprawa jakości kształcenia zawodowego oraz możliwość dokształcania. Dobre wzorce, jeśli chodzi o wspieranie satysfakcji z pracy, mają kraje skandynawskie.
A mobilizacja seniorów i kobiet - co tutaj jest potrzebne?
Kobiety, które mają małe dzieci, często rezygnują z pracy. Powodem jest ograniczona dostępność instytucjonalnej opieki nad dziećmi oraz dość wysoka kwota świadczeń, począwszy od 500 plus po zasiłki rodzinne. Chodzi zatem o to, by były żłobki lub inne formy opieki nad dziećmi do lat trzech, ułatwiające godzenie pracy i opieki nad dziećmi, ale też np. szkolenia dla tych mam, które zechcą wrócić na rynek. Nieodzowne są też tzw. działania miękkie takie jak promowanie równego podziału obowiązków w rodzinie, żeby ojcowie i matki zajmowali się dziećmi tak samo. Dla kobiety nie może to być podwójny etat.
Jeśli chodzi o seniorów, to poza podnoszeniem wieku emerytalnego istotne są działania związane z tym, żeby praca w tych późnych latach była atrakcyjna dla pracowników. Z europejskiego badania zdrowia, starzenia się populacji i procesów emerytalnych „SHARE: 50+ w Europie”, które prowadzimy w Szkole Głównej Handlowej, wynika, że w Polsce pracownicy w wieku co najmniej 50 lat nie czują dużej satysfakcji z pracy - albo są bardzo nią zmęczeni, wykonują dużo pracy fizycznej, albo nie czują się docenieni czy odpowiednio wynagradzani, a to przekłada się na niższe zatrudnienie.
Na pewno też znaczenie ma profilaktyka zdrowotna i promowanie zdrowego stylu życia - na tle innych krajów europejskich widać tendencje do pogarszania się stanu zdrowia wśród Polaków po 45. roku życia.
W kontekście satysfakcji z pracy, zmęczenia nią kwestia aktywności zawodowej osób starszych zazębia się chyba z kwestią aktywności osób z niskim wykształceniem. Łatwiej dłużej pracować, gdy nie jest to obciążające fizycznie i także dla zdrowia zajęcie.
Tu znów kłania się potrzeba działań umożliwiających doszkalanie, zmianę kompetencji, dostosowywanie się do nowych warunków. Ponadto zmiany, zwłaszcza technologiczne, już ułatwiają chociażby wykonywanie pracy fizycznej. Znaczna część procesów np. w produkcji samochodów jest zautomatyzowana. To w przyszłości przełoży się na mniejsze obciążenie organizmu pracą, a w konsekwencji będzie miało wpływ na lepsze zdrowie i dłuższą aktywność fizyczną. Już w tej chwili coraz więcej kobiet wykonuje prace standardowo uznawane za ciężkie, np. w fabryce Mercedesa w Polsce 45 proc. pracowników to kobiety, także na liniach produkcyjnych, w Gigafactory Tesli w Nevadzie - to 30 proc.
Chciałam zapytać, czy automatyka nie jest „wrogiem” mobilizacji, skoro sprawi, że to samo można wykonać przy mniejszej liczbie pracowników, ale uprzedziła mnie pani. Wygląda na to, że jest dokładnie odwrotnie.
Wrócę do tego, że mamy deficyt rąk do pracy, więc nie jest tak, że technologia jest konkurencją dla ludzi i zabiera miejsca pracy. Przeciwnie - jest jednym ze sposób na radzenie sobie z niewystarczającą liczbą pracowników.
Innym, o którym jeszcze nie mówiłyśmy, jest integracja migrantów. Część uchodźców wojennych z Ukrainy będzie chciała zostać w Polsce. Projekcje demograficzne wskazują, że do 2050 r. ubędzie ok. 2 mln osób w wieku produkcyjnym. Powinniśmy zatem z dużą otwartością kształtować politykę migracyjną, bo przybysze mogę tę lukę uzupełnić. Oni nie wchodzą na rynek, który jest nasycony krajowymi pracownikami. Przeciwnie.
Czy te praktyczne argumenty wystarczą? Czy otwarte myślenie o migracji nie wymaga znaczenie większej zmiany w myśleniu o gospodarce, a nawet państwie?
Zachodząca zmiana demograficzna jest wielkim zadaniem. Populacja w całej Europie się kurczy i starzeje. Polska nie jest wyjątkiem. Od początku lat 90. mieliśmy do czynienia z bardzo szybkim spadkiem dzietności zwłaszcza w krajach Europy Środkowo-Wschodniej. To pokazuje potrzebę kompleksowego podejścia z jednej strony do aktywizowania zasobów, które mamy lub możemy mieć (jak w przypadku migrantów), a z drugiej - do wspierania rodzin i ułatwiania decyzji o posiadaniu dzieci.
Wracamy zatem do równowagi pokoleniowej. Czy my w ogóle jeszcze ją mamy?
Nie do końca. Jeśli popatrzymy, kiedy następuje moment, w którym przeciętna osoba nie jest w stanie sfinansować swojej konsumpcji, czyli na granicę ekonomicznego wieku produkcyjnego, to w Polsce ta granica wynosi 55-56 lat. To mniej niż w większości krajów europejskich. Nie możemy zrezygnować z szeroko rozumianych działań aktywizacyjnych - to proces rozłożony na lata i dekady, który wymaga zaangażowania i determinacji. ©℗
Dr hab. Agnieszka Chłoń-Domińczak - dyrektor Instytutu Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, członkini Komitetu Nauk Demograficznych Polskiej Akademii Nauk, prorektor ds. nauki, uczestniczy w pracach High Level Group for the Future of the Welfare States in Europe, doradzającej Komisji Europejskiej