Inflacja rośnie, ale wynagrodzenia rosną szybciej – tak przez ostatnie miesiące powtarzał rząd, próbując uspokoić nastroje na rynku. Listopadowe dane GUS zaskoczyły ekonomistów: przeciętna płaca w przedsiębiorstwach przekroczyła 6 tys. zł (wyniosła dokładnie 6 022,49 zł). To pierwszy taki wynik w historii. Oznacza to również, że płace – w listopadzie – przegoniły inflację. Przeciętne wynagrodzenie wzrosło o 9,8 proc., a ceny poszły w górę o średnio 7,8 proc. rok do roku. Biorąc pod uwagę inflację, średnia płaca faktycznie zwiększyła się w ciągu roku o ok. 2 proc.

Pobierz aplikację upday z Google Play lub App Store!
Reklama

Koniec roku ze wzrostami

Mowa tu o sektorze przedsiębiorstw, czyli etatach w firmach posiadających przynajmniej 10 pracowników zatrudnionych w oparciu o umowę o pracę, z wyłączeniem administracji publicznej, edukacji, opieki zdrowotnej i pomocy społecznej. Zaskakujący wzrost przeciętnego wynagrodzenia niekoniecznie cieszy analityków: może być to oznaka spirali cenowo-płacowej. O samej spirali inflacyjnej, czyli przyspieszeniu inflacji zbiegającym się z szybkim wzrostem płac, mówił prezes NBP. Jeszcze w październiku prof. Adam Glapiński przekonywał, że nie ma ryzyka wpadnięcia z powodu inflacji w spiralę cenowo-płacową. „Nigdy do tego nie dopuścimy” – stwierdził.

Analitycy ING Economics komentują: „Dzisiaj trudno powiedzieć, czy zaskoczenie płacowe to już sygnał spirali płacowo-cenowej, czy wcześniejszych wypłat premii przed wzrostem podatków dla niektórych. Niemniej jednak ryzyko spirali placowo cenowej wliczamy w prognozy inflacji i podwyżek”. Według ekspertów mBank Research podwyżki wynagrodzeń są powiązane również z „potężną konkurencją” o pracowników sezonowych, których brakuje z powodu kwarantanny.

Skąd taki wzrost płac w listopadzie? GUS tłumaczy to m.in. wypłatami premii kwartalnych, nagród z okazji Dnia Górnika (najwyższy wzrost wynagrodzeń względem poprzedniego miesiąca odnotowano w sekcji „Górnictwo i wydobywanie” – o 34,1 proc., gdzie przeciętna płaca brutto wyniosła 10436,85 zł), a także nagród rocznych, uznaniowych, podwyżek wynagrodzeń oraz odpraw emerytalnych. W listopadzie 2021 r. przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw zwiększyło się względem października 2021 r. o 1,8 proc.

Wynagrodzenia (i ceny) nadal będą rosnąć

Polski Instytut Ekonomiczny komentuje, że konsekwencją wysokiego popytu na pracę jest szybki wzrost wynagrodzeń. „Miesięczne dane GUS z sektora przedsiębiorstw zaniżają skalę odbicia zatrudnienia – badania ankietowe wskazują, że realna liczba pracujących w gospodarce jest historycznie wysoka. Dodatkowo dynamicznie rośnie liczba wakatów” – wskazują analitycy PIE, szacując, że wzrost wynagrodzeń za 2022 r. powinien przekroczyć 8 proc. „Skutkiem ubocznym szybkiego wzrostu wynagrodzeń będzie jednak dalszy wzrost cen – co będzie szczególnie widoczne w usługach” – przestrzega PIE.

Ekonomiści PIE zwrócili uwagę, że liczba miejsc pracy jest o 1,2 proc. niższa niż przed pandemią. Teoretycznie oznacza to utratę ok. 77 tys. etatów. „To jednak wyłącznie złudzenie statystyczne – kwartalne badania ankietowe wskazują, że liczba osób pracujących w gospodarce jest rekordowo wysoka, a firmy informują o problemach z rekrutacją dodatkowych pracowników” - tłumaczy Polski Instytut Ekonomiczny. Dane GUS opisują etaty w firmach posiadających przynajmniej 10 pracowników zatrudnionych w oparciu o umowę o pracę. Według analityków PIE spadek liczby miejsc pracy w tego typu przedsiębiorstwach może być tłumaczony dwoma tendencjami: przenoszeniem się pracowników do mikrofirm lub na samozatrudnienie.

Wskaźnik zatrudnienia powyżej średniej unijnej

W sektorze przedsiębiorstw wzrosło również zatrudnienie – o 0,7 proc. rok do roku. W listopadzie przedsiębiorstwa zatrudniały 6363,7 tys. osób, czyli o 44,7 tys. więcej niż rok temu w analogicznym miesiącu. W porównaniu z październikiem br. zatrudnienie poszło w górę o 12,7 tys. osób.

Polska dogoniła średnią unijną na rynku pracy już w marcu. Wówczas to przy spadku zatrudnienia w pozostałych krajach UE i wzroście wyniku dla Polski po raz pierwszy od 2004 r. Polska odnotowała wyższy odsetek zatrudnionych w gospodarce niż średnia dla krajów UE i strefy Euro, ale też i dla Stanów Zjednoczonych. Według danych Eurostatu w drugim kwartale 2021 roku wskaźnik zatrudnienia w Polsce wynosił 75,2, a w całej Unii Europejskiej – 72,7. Według szacunków Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej w końcu listopada stopa bezrobocia rejestrowanego wyniosła 5,4 proc. Polska pozostaje w czołówce krajów Unii Europejskiej z najniższym bezrobociem – według Eurostatu wyprzedzają nas jedynie Czechy, Holandia, Malta i Niemcy. „Na rynku pracy wrze. Bardzo mocne dane” – komentują dane GUS analitycy mBank Research.

„Zdrowy wzrost” czy presja inflacyjna?

„Wzrost wynagrodzeń w Polsce cały czas jest niższy niż wzrost wydajności pracy – to jest ten zdrowy wzrost wynagrodzeń, o którym każda gospodarka marzy” – skomentował listopadowe dane GUS prof. Adam Glapiński, szef NBP. Jednocześnie analitycy Narodowego Banku Polskiego przedstawili raport, w którym prognozują coś wprost odwrotnego: wzrost cen w przyszłym roku będzie powodowany m.in. narastającą presją płacową i rosnącymi kosztami krajowych firm, czyli spadkiem wydajności i wzrostem pensji.

Biorąc pod lupę analizę wydajności pracy a wynagrodzenia według NBP, od 2020 r. do 2023 nie było i nie będzie kwartału, w którym wydajność pracy w Polsce przegoni płace. Może to być sygnał do nakręcania spirali płacowo-cenowej.

Tzw. Szybki Monitoring przygotowany przez NBP wskazuje na wyjątek w postaci wydajności pracy w dużych firmach. Sam raport ma swoje wady, m.in. niewystarczającą reprezentację mikroprzedsiębiorstw, bank zastrzega więc, by traktować przedstawiane dane z pewną ostrożnością. Jak twierdzą ekonomiści, presja na nakręcanie się cen przez podwyżki płac jest olbrzymia właśnie w mniejszych firmach, których Szybki Monitoring NBP nie uwzględnia.

Podwyżki będą nieuniknione

O tym, że podwyżkę wynagrodzenia wymusi inflacja, mówi Piotr Soroczyński z Krajowej Izby Gospodarczej. „Wielu pracowników zgłasza, że ceny znacząco wzrosły od czasu, kiedy zostali zatrudnieni: rok, dwa czy osiem lat temu. Może się więc okazać, że zbliża się czas na waloryzację płac. Naciski pracowników są dość mocne. Z drugiej strony rynek pracy jest stosunkowo chłonny. Jak nie ma odzewu ze strony dotychczasowego pracodawcy, pracownicy idą tam, gdzie dostają lepszą płacę” – twierdzi główny ekonomista KIG Piotr Soroczyński. „Inflacja nam ewidentnie uciekła” – dodaje.

Nie tylko wysoka inflacja zmusza firmy do podwyższenia wynagrodzeń. Planowane na 2022 rok zmiany w przepisach podatkowych skłaniają pracowników do ewaluacji swojej oczekiwanej pensji. „Wzrost wynagrodzeń naturalnie przekłada się na rosnące koszty działalności przedsiębiorstwa. Firmy już teraz zaczynają rewidować politykę cenową swoich usług i produktów – ponad 70 proc. (czyli dwa razy więcej niż w ubiegłym roku) organizacji planuje podnosić swoje ceny w najbliższych 12 miesiącach – wynika z badania firmy Grant Thornton. Można przypuszczać, że prognozy dotyczące dalszych podwyżek będą się niestety sprawdzać” – komentuje Michał Opioła z Michael Page.

„Presja na podwyższenie wynagrodzeń jest widoczna. Przełom roku to tradycyjnie czas, kiedy ten temat się pojawia. Obecnie silniej ze względu na powrót rynku pracownika, rosnącą inflację, przepisy Nowego Ładu, które dotkną lepiej zarabiających. Część firm – te, które było na to stać – już podniosła stawki chcąc zapobiec rotacjom. Inne uważnie monitorują sytuację i swoje wyniki, popyt, na który olbrzymi wpływ ma zasobność portfeli Polaków. Czas pandemii na wielu odbił się negatywnie, a koszty pracy są bardzo istotną częścią całości kosztów” – komentuje Ewa Klimczuk, Dyrektor Operacyjna Gi Group.

Spadają nastroje polskich przedsiębiorców

Według badania nastrojów polskich przedsiębiorców przygotowanego przez Polski Instytut Ekonomiczny we współpracy z Bankiem Gospodarstwa Krajowego, grudzień jest drugim miesiącem z rzędu, gdy obrazujący je indeks MIK (miesięczny indeks koniunktury) spada. Najnowszy odczyt wskazał na poziom 105,8 pkt. Indeks wciąż jest powyżej granicy 100 pkt. Oznacza to, że większa liczba przedsiębiorców ocenia sytuację jako dobrą niż złą.

„Badanie jednoznacznie wskazuje na rosnącą presję płacową. Jest ona powszechna we wszystkich sektorach. Mierzący ją indeks jest najwyższy w historii badania. Świadczy to o ograniczeniach podażowych na rynku pracy, jak również koresponduje z rosnącą inflacją. W efekcie może się to przyczyniać do rewizji w dół planów przedsiębiorstw dotyczących zwiększania zatrudnienia” – komentuje Piotr Dmitrowski, ekspert BGK.

Specjaliści i menedżerowie w kolejce po podwyżki

O tym, że wzrost płac to w istocie próba dogonienia inflacji, mówi dr hab. Iga Magda, prof. Szkoły Głównej Handlowej w Katedrze Ekonomii I. Jednak nie wszyscy pracownicy mogą liczyć na podobny poziom wzrostu wynagrodzenia. „Jak zawsze bardziej skorzystają lepiej wykształceni i lepiej zarabiający. Z kolei wraz z rosnącą płacą minimalną najniższe wynagrodzenia też będą rosły. Przypuszczam, że w środku rozkładu płac wzrost wynagrodzenia będzie najniższy” – komentuje dr hab. Magda.

Zbliża się czas na waloryzację płac, a naciski pracowników są coraz silniejsze. Według najnowszego badania Antal Market Research przeprowadzonego na próbie 878 respondentów obecnie pracujących w obszarze IT, aż 88 proc. specjalistów i menedżerów zwiększyło swoje oczekiwania finansowe w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Oczekiwania w tym sektorze w przeciągu ostatniego roku wzrosły średnio o 2900 zł netto.

Wśród głównych powodów rosnących oczekiwań jest ekspresowy wzrost inflacji oraz wprowadzane przez Polski Ład zmiany podatkowe. Badanie Antal Market Research wskazuje, że większa część respondentów już otrzymała podwyżki. Wśród osób, które otrzymały wzrost wynagrodzenia, aż 29 proc. otrzymało ją w kwocie większej niż 4000 zł netto. Dlaczego to właśnie w sektorze IT najszybciej wzrosło oczekiwanie finansowe? „To jeden z obszarów, w którym najczęściej wybieraną formą współpracy jest B2B, a nowe regulację ten obszar obciążą najbardziej” – podkreśla Karolina Bucka, Team Leader, Antal IT Services.

To też sektor, w którym jest duże zapotrzebowanie na pracowników. Według badania Antal Market Research w tej sytuacji rośnie presja płacowa na pracodawców, którzy potrafią zaoferować specjaliście nawet dwukrotność pensji. W Polsce to zjawisko można zauważyć nie tylko w branży IT, ale również w budownictwie czy centrach usług dla biznesu. Dodatkowym atutem sektora IT jest praca zdalna, która otworzyła dla polskich specjalistów rynek międzynarodowy.

O dynamice wzrostu wynagrodzeń specjalistów i wynikających z niej konsekwencjach na przykładzie rynku branży finansowej mówi Michał Opioła, dyrektor w firmie rekrutacyjnej Michael Page: „W celu przyciągnięcia najlepszych talentów pracodawcy oferują kandydatom coraz wyższe wynagrodzenia. Jednocześnie część organizacji decyduje się na przyznanie dodatkowych podwyżek swoim obecnym zespołom, aby zapobiec kosztownych rotacji pracowników. Wojna o talenty dla firm oznacza rewizje polityki płacowej”. Jednocześnie kadra zarządzająca nie odnotowuje tak dynamicznych wzrostów wynagrodzenia. „Jeszcze 8 lat temu zarobki dyrektora finansowego wynosiła 6-krotnoć pensji samodzielnej księgowej. Dziś różnica między przeciętnymi wynagrodzeniami na obu tych stanowiskach zmniejszyła się o ok. połowę. Idziemy w stronę trendów wyznaczonych przez kraje Europy Zachodniej, gdzie rozpiętość między zarobkami specjalistów a kadrą dyrektorską i menedżerską są jeszcze niższe” – komentuje Michał Opioła.

Kto może liczyć na podwyżki w 2022 r.?

„Na wzrost wynagrodzeń mogą liczyć fachowcy, specjaliści mający wysokie, poszukiwane na rynku umiejętności, mający specjalizacje, których na rynku brakuje. Kluczowe są kompetencje i wyniki” – mówi Ewa Klimczuk.

Początek 2022 roku ma przynieść rekordowe podwyżki oraz znaczny wzrost liczby nowych miejsc pracy. Wyniki 44. edycji badania Plany Pracodawców przeprowadzonego przez Instytut Badawczy Randstad i Gfk Polonia wskazują, że połowa firm planuje podwyżki. Zwiększył się też odsetek przedsiębiorstw prognozujących wzrost zatrudnienia, a zdecydowana większość pracodawców planuje powrót do pracy stacjonarnej. Ponad połowa pracodawców, którzy zamierzają podnieść płace, deklaruje wzrosty wynagrodzeń na poziomie od 2 do 7 proc.

Jak zaznacza Monika Hryniszyn, Dyrektor Personalna i Członek Zarządu Randstad Polska, prognozowane zmiany w wynagrodzeniach można definiować dwojako: „Z jednej strony jest to przejaw poprawiającej się sytuacji firm w dobie pandemii, z drugiej jednak świadczy to o powodowanej inflacją presji płacowej. O wyższych wzrostach wynagrodzeń, które mogą zrekompensować wzrost kosztów życia, mówi jedynie co czwarty pracodawca planujący podwyższenie płac”.

Kto może liczyć na istotne podwyżki? „Warunki finansowe pracowników poprawią się przede wszystkim w sektorze obsługującym nieruchomości, a także w sektorze nowoczesnych usług dla biznesu SSC/BPO i wśród firm zajmujących się finansami oraz ubezpieczeniami, a także w transporcie, gospodarce magazynowej i łączności. W tych sektorach ponad 50 procent pracodawców zapowiada podwyżki. Najczęściej podniesienia wynagrodzeń spodziewać się mogą pracujący na terenach wiejskich poza aglomeracjami, najrzadziej zaś w największych miastach – i to pomimo tego, że przedsiębiorcy z tych terenów najlepiej oceniają swoją kondycję finansową. Stosunkowo najrzadziej podwyżek spodziewać mogą się pracownicy z regionu północnego (woj. pomorskie i zachodniopomorskie)” – komentuje Monika Fedorczuk, ekspertka rynku pracy Konfederacji Lewiatan.

„Na podwyżki, tak jak na atrakcyjne wynagrodzenia, mogą liczyć w pierwszej kolejności specjaliści o wysokich kompetencjach, rzadkich, pożądanych i poszukiwanych umiejętnościach. Nadal trwa dobra passa dla pracowników branży IT, e-commerce, marketingu internetowego, co jest związane z rozwojem technologii, cyfryzacji, przeniesieniem dużej części sprzedaży do internetu. Do tej grupy należą też księgowi, pracownicy działów wsparcia czy specjaliści kadr i płac” – mówi Joanna Wanatowicz, Business Director Grafton Recruitment. Dodaje również: „Podwyżki na stanowiskach specjalistycznych są także związane z wyrównywaniem się płac ekspertów, co wynika z popularyzacji pracy zdalnej. Stąd presja płacowa nie dotyczy tylko wielkich miast czy znanych firm. Następuje „wypłaszczanie” płac, ze szczególnym uwzględnieniem pracowników z doświadczeniem 3-5 letnim. Patrząc z perspektywy wprowadzenia Nowego Ładu – na mniejsze bądź większe podwyżki mogą liczyć pracownicy, którzy stracą na zmianie przepisów podatkowych, jednak pod warunkiem, że zatrudniające ich firmy będzie na to stać, co nie jest oczywiste”.

Nie tylko specjaliści mogą liczyć na podwyżki wynagrodzenia. W założeniach Polskiego Ładu znalazło się podniesienie płacy netto dla osób o niższych zarobkach. O ile faktycznie wzrosną płace od stycznia – trudno powiedzieć. Dr hab. Iga Magda zwraca uwagę, że Polski Ład wprowadza wiele skomplikowanych regulacji i chaosu, a w parlamencie są już nowelizacje planu podatkowego: „Bardzo trudno określić, jak wynagrodzenia będą realnie wyglądały. Płace zmienią się w zależności m.in. od tego, czy pracownik będzie miał dostęp do ulg. A przykładowo ulga dla klasy średniej musi być zwrócona, jeżeli pracownik w ciągu roku przekroczy choćby złotówkę określonego limitu zarobków”.

Ewa Klimczuk dodaje, że negatywne konsekwencje wprowadzenia Nowego Ładu dotkną lepiej zarabiających. „To grupa doświadczonych specjalistów z wysokimi kompetencjami. Nie chcą zarabiać mniej, co jest oczywiste, oczekują więc, że różnicę pokryje pracodawca. To z kolei prowadzi do istotnego wzrostu kosztów płac, tym samym znacznego obniżenia rentowności. Dla firm, których sytuacja finansowa już jest trudna to poważny problem". Joanna Wanatowicz komentuje, że przepisy Nowego Ładu uderzą w grupę lepiej zarabiających specjalistów z wysokimi kompetencjami, menedżerów. „Nie jest trudno się domyśleć, że będą oni oczekiwać wyższych pensji, gdyż nie będą chcieli zarabiać mniej niż wcześniej, szczególnie w kontekście postępującej inflacji. Nie jest jednak pewne, że wszystkie firmy będą w stanie zrekompensować im tę różnicę”.

Dr hab. Iga Magda podkreśla, że na Polskim Ładzie skorzystają osoby z niższymi zarobkami. Jednak gdy pierwsze pensje zostaną wypłacone w styczniu, niektórych pracowników może czekać niemiła niespodzianka. „Wtedy też część pracowników będzie się zwracać do pracodawców o podniesienie wynagrodzeń – czyli w zasadzie wyrównanie strat. To może jeszcze bardziej nakręcić spiralę płacową” – mówi dr hab. Magda.

Ambitne plany rekrutacyjne

Płace rosną również z powodu trudności związanych z zapełnieniem wakatów w firmach. Odsetek przedsiębiorstw planujących zwiększenie załóg w ciągu półrocza wzrósł do ponad 30 proc. Najczęściej zatrudnienie nowych pracowników planują firmy z sektora transportu i logistyki oraz przemysłu, z kolei redukcje zatrudnienia najczęściej planują branża finansowa i ubezpieczeniowa oraz firmy zajmujące się obsługą nieruchomości i innych przedsiębiorstw – podaje badanie Plany Pracodawców.

Łukasz Komuda, specjalista ds. rynku pracy w Fundacji Inicjatyw Społeczno-Ekonomicznych, komentuje: „Trudności rekrutacyjne mogą być też powodem, dla którego spada liczba firm zatrudniających pracowników w oparciu o płacę minimalną. Zmiany w wynagrodzeniach przedsiębiorstwa najczęściej zamierzają rekompensować w budżetach podnoszeniem cen towarów i usług”.

Czy podwyżki dla jednych oznaczają zwolnienia dla innych? „Tak sugerowałaby teoria ekonomii, natomiast patrząc na doświadczenia ostatnich lat i wyniki badań prowadzonych w Instytucie Badań Strukturalnych wydaje się, że spadki zatrudnienia dotychczas były relatywnie niewielkie” – mówi dr hab. Iga Magda. Nic nie zapowiada, by sytuacja miała się zmienić. Dr hab. Magda przypomina, że w Polsce następują niekorzystne zmiany demograficzne: „W obliczu kurczącej się populacji nie sądzę, byśmy mieli do czynienia z masową skalą zwolnień” – dodaje. Wynagrodzenia i ewentualne podwyżki to tylko jeden z czynników mający wpływ na zatrudnienie. „Dla przedsiębiorstw i rynku pracy wielkie znaczenie ma kryzys pandemiczny, niepewność wokół sytuacji geopolitycznej czy np. kurs złotego” – podsumowuje dr hab. Iga Magda.

Ewa Klimczuk komentuje: „Czynników wpływające politykę kadrową, w tym zwolnienia lub rekrutacje jest wiele. To nie tylko wynagrodzenia, ale też koniunktura gospodarcza, kondycja firmy i branży, popyt na usługi firm, płynność w łańcuchu dostaw komponentów. Bez wątpienia wyższe koszty wynagrodzeń odbijają się na rentowności firm ich konkurencyjności. Przepisy Nowego Ładu dopiero wchodzą w życie, firmy analizują i uważnie obserwują sytuację. Nie bez obaw”.

„Z rozmów z klientami Grafton nie wynika, jakoby takie sytuacje miały miejsce, choć obaw związanych z wprowadzeniem nowych przepisów podatkowych jest wiele. Polityka zatrudnienia jest uzależniona od rentowności firm, ale też ogólnej sytuacji ekonomicznej, wpływu pandemii na gospodarkę, popytu, zachowań konsumentów. To naczynia połączone” – podsumowuje Joanna Wanatowicz, Business Director Grafton Recruitment.

Jak presja płacowa wpłynie na firmy?

Kluczowa jest koniunktura, popyt na usługi i produkty firmy. Ewa Klimczuk mówi, że przedsiębiorstwa, które nie zostały dotknięte pandemią lub wręcz na niej zyskały w dużym stopniu już podniosły płace. „Inne to planują, jeszcze inne uważnie przyglądają się sytuacji. Podwyżki płac to naturalna część działalności firm, tylko czy wszystkie będą mogły sobie na to pozwolić w obecnej sytuacji gospodarczej, inflacji, która dotyczy przecież także firm, i zmian podatkowych? Przedsiębiorcy myślą w kategoriach konkurencyjności swoich usług, ich atrakcyjności i dostępności cenowej. Nie bez znaczenia jest ryzyko ograniczenia inwestycji zagranicznych w naszym kraju” – dodaje.

Według Ewy Klimczuk konkurencja o pracowników, szczególnie tych o poszukiwanych umiejętnościach jest duża. „Firmy, które podwyższą stawki łatwiej utrzymają pracowników, łatwiej pozyskają nowych” – mówi.

„Pracodawcy wielokrotnie już wypowiadali się na temat negatywnego wpływu Polskiego Ładu na rentowność firm, rozwój gospodarczy, ryzyko ograniczenia inwestycji zagranicznych. Nowe obciążenia podatkowe oznaczają wzrost kosztów zatrudnienia, zwiększenie ryzyka rotacji - specjaliści będą zmieniać pracę w poszukiwaniu wyższych wynagrodzeń. Mogą być poważną barierą w tworzeniu nowych miejsc pracy, zastopować rekrutacje” – dodaje Joanna Wanatowicz. „Dotyczy to wszystkich sektorów, w tym również w ostatnich kilku latach najszybciej się rozwijających”.

Jak skutecznie ubiegać się o podwyżkę?

Eksperci podkreślają, że warto dokładnie przygotować się na rozmowę o podwyżce wynagrodzenia. Pracownik ma największą szansę na sukces, jeśli o zmianę wysokości płacy ubiega się po spektakularnym osiągnięciu, w momencie, gdy przejmuje dodatkowe obowiązki bądź przed przyjęciem wymagającego projektu – twierdzi Wojciech Martyński z Interviewme. Dobry czas na proszenie o podwyżkę to moment przed końcem kwartału lub na koniec roku finansowego w firmie.

Ewa Klimczuk podpowiada, że szanse na podwyższenie wynagrodzenia mają przede wszystkim osoby, których zakres obowiązków się zwiększa, te, które mają unikatowe kompetencje, wydajnie pracują. „Właśnie te czynniki pracownik powinien przedstawić ubiegając się o wyższe wynagrodzenie. Inflacja także jest istotna – w tym przypadku firmy, w większości, mają ustaloną politykę, która jest znana pracownikom”.

Joanna Wanatowicz, Business Director Grafton Recruitment podkreśla, że wzrost wynagrodzeń musi wynikać z racjonalnych przesłanek. „Jest związany w pierwszej kolejności ze zwiększeniem zakresu zadań i odpowiedzialności, awansem, osiąganiem sukcesów przekładających się na rentowność firmy. Polityki płacowe firm przewidują także podwyżki w wyniku z inflacji oraz zmian w systemie podatkowym, nie jest to jednak żelazną regułą. Wiele zależy od sytuacji na rynku, popytu na usługi i towary firmy, jej kondycji. Firmy, na których usługi popyt jest stabilny bądź rośnie, np. z sektora IT, są otwarte na podwyższanie pensji pracownikom. Nie wszystkie mogą sobie na to pozwolić”.

Należy uzbroić się w argumenty, które przekonają szefa – przedstawić rozwój swoich kwalifikacji, unikalnych kompetencji i ostatnich sukcesów w firmie. Nie wystarczy wspomnieć o inflacji, a wręcz nie wypada nawiązywać do sytuacji rodzinnej. „Przed rozmową o podwyżkę dokładnie przejrzyj oferty pracy innych firm. Postaraj się zorientować, jakie zarobki są oferowane na podobnym stanowisku osobom z Twoim doświadczeniem i kompetencjami. Pokaż swojemu szefowi konkretne liczby i udowodnij, że zatrudniając kogoś na Twoje miejsce, musiałby zaoferować znacznie wyższe wynagrodzenie” – podpowiada Wojciech Martyński z Interviewme.

Jaką kwotę podwyżki zaproponować? Bezpiecznym przedziałem jest ubieganie się o podwyższenie wynagrodzenia o 10-20 proc. Wojciech Martyński odradza kierowanie się emocjami i stosowania szantażu. „To bardzo ryzykowne zagranie” – dodaje.