W wydanym w poniedziałek oświadczeniu szef rządu poinformował, że na razie nie będzie zmian na stanowisku ministra spraw wewnętrznych. Jednocześnie podkreślił, że konieczne jest "uporządkowane wyjaśnienie (skandalu) w MSW", a Kicklowi "brakuje świadomości koniecznej do wyjaśnienia i poradzenia sobie z tym skandalem".

Napisał też, że zarząd jego własnego ugrupowania, Austriackiej Partii Ludowej (OeVP), w pełni popiera dotychczasowy kierunek obrany przez rząd, "ale bez korupcji, skandali i powracających incydentów".

Kryzys rządowy wybuchł w związku z nagraniem wideo opublikowanym w piątek przez niemiecką prasę, w którym dotychczasowy szef FPOe Heinz-Christian Strache oferuje państwowe kontrakty rzekomej inwestorce z Rosji w zamian za pomoc w uzyskaniu przez FPOe lepszego wyniku w wyborach parlamentarnych w 2017 roku. Prawicowo-populistyczna FPOe zajęła w nich trzecie miejsce, uzyskując 26 proc. głosów. W nagraniu mowa jest również o sposobach finansowego wsparcia FPOe z obejściem obowiązujących przepisów.

Na skutek publikacji Kurz ogłosił niemożność kontynuowania koalicji rządowej OeVP i FPOe, a Strache podał się do dymisji ze stanowiska wicekanclerza i przewodniczącego FPOe. Kurz zapowiedział też jak najszybsze przeprowadzenie przedterminowych wyborów parlamentarnych; prawdopodobnie odbędą się one we wrześniu.

Jak pisze APA, wątpliwości wobec Kickla mają związek z faktem, że w 2017 roku, gdy powstało kompromitujące dla FPOe nagranie, obecny szef MSW był sekretarzem generalnym FPOe.

Agencja AP przypomina, że Kickl jeszcze przed skandalem uchodził za jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci w koalicyjnym rządzie Kurza. Za jego rządami w MSW policja przeszukała biura najważniejszej krajowej agencji wywiadowczej BVT, podlegającej temu resortowi. Opozycja zarzucała Kicklowi, że w ten sposób chciał przeprowadzić polityczną czystkę w szeregach BVT.

Treść komunikatu Kurza jest sprzeczna z wcześniejszymi sygnałami w sprawie Kickla - w opublikowanej wcześniej w poniedziałek wypowiedzi dla dziennika "Kurier" Kurz ocenił, że w obecnej sytuacji Kickl nie jest w stanie prowadzić dochodzenia we własnej sprawie. W niedzielę zaś bliski sojusznik kanclerza Gernot Bluemel (OeVP), prognozował, że Kurz poprosi prezydenta Alexandra Van der Bellena o usunięcie Kickla z rządu.

Jednak zarówno FPOe, jak i opozycja w poniedziałek usiłowały wywierać presję na szefa rządu. Mianowany na następcę Strachego Norbert Hofer oraz Kickl na wspólnej konferencji prasowej zakomunikowali, że chcą zachować sprawowane funkcje, i zagrozili, że ewentualna próba zdymisjonowania Kickla sprawi, że z rządu odejdą wszyscy ministrowie FPOe. Kickl zarzucił chadekom "upojenie władzą", bo - jak ocenił - OeVP najwyraźniej chce odebrać jego partii resort spraw wewnętrznych.

Tymczasem niewielka opozycyjna partia JETZT (dawniej Lista Petera Pilza) zapowiedziała w poniedziałek, że na najbliższej sesji parlamentu zgłosi wniosek o wotum nieufności wobec Kurza. Jeśli wniosek przejdzie, prezydent będzie musiał powierzyć komuś innemu misję stworzenia rządu.

Termin najbliższej sesji Rady Narodowej zostanie ustalony prawdopodobnie jeszcze w poniedziałek - pisze agencja APA. Opozycyjni socjaldemokraci zgłosili wniosek o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia parlamentu. O wyjaśnienie roli kanclerza w ujawnionym skandalu apelował również europoseł austriackich Zielonych Michel Reimon.

Z opublikowanego w poniedziałek sondażu ośrodka Research Affairs dla portalu Oe24 wynika, że poparcie dla FPOe w następstwie skandalu spadło o 5 punktów procentowych do 18 proc., a poparcie dla chadeków kanclerza Kurza wzrosło o 4 punkty procentowe do 38 proc.

>>> Czytaj też: Kto może stać za skandalem wideo w Austrii? Kanclerz Kurz zabrał głos