Więcej żołnierzy w Los Angeles niż na Bliskim Wschodzie! To jeszcze protesty czy już wojna domowa?

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
11 czerwca 2025, 11:30
Zamieszki w Los Angeles
Zamieszki w Los Angeles/PAP/EPA
Los Angeles stało się nieoczekiwanym centrum największego polityczno-społecznego kryzysu w Stanach Zjednoczonych. Na ulicach miasta stacjonuje więcej amerykańskich żołnierzy niż w Iraku i Syrii razem wziętych. Skala mobilizacji przypomina sceny z krajów ogarniętych wojną, a nie z jednego z największych miast USA. Oficjalnie ma to być odpowiedź na rosnące zamieszki, ale opozycja oskarża prezydenta Donalda Trumpa o próbę zastraszenia opozycyjnych stanów.

Niewinny początek protestów

Wszystko zaczęło się od pokojowego protestu przeciwko działaniom ICE, amerykańskiej agencji ds. imigracji, która miała przeprowadzić serię kontrowersyjnych aresztowań wśród migrantów w południowej Kalifornii. Demonstracja, zaplanowana jako pokojowy marsz w obronie praw człowieka, bardzo szybko wymknęła się spod kontroli. Z każdą godziną rosły emocje i liczba uczestników, a spokojny protest przekształcił się w ognisko społecznego gniewu. Uczestnicy zaczęli rzucać kamieniami w policyjne radiowozy, a na ulicach pojawił się dym z płonących śmietników i samochodów.

National Guard deployed by President Trump as anti-ICE protests continue in Los Angeles
Ponad 100 osób aresztowanych w nocy w Los Angeles. "To, co widzimy, jest straszne"/ALLISON DINNER

W tle tego wybuchu emocji. Frustracja, która narastała latami. Kalifornia, stan o największej populacji migrantów w USA, od dawna toczy spór z Waszyngtonem o politykę imigracyjną. W opinii wielu mieszkańców, ostatnie działania władz federalnych przelały czarę goryczy. I tak, miasto aniołów stało się symbolem buntu przeciwko temu, co wielu Amerykanów uznaje za narastający autorytaryzm.

Bitwa o Kalifornię: protesty, wojsko i walka o władzę

W odpowiedzi na narastające zamieszki, prezydent Donald Trump podjął decyzję o zmilitaryzowaniu Los Angeles. Na ulice skierowano ponad 4,8 tysiąca żołnierzy – w tym 700 marines i 4 tysiące członków Gwardii Narodowej. To więcej niż obecnie stacjonuje w Iraku i Syrii razem wziętych. Dla wielu mieszkańców ten obraz przypominał bardziej strefę wojny niż demokratyczne miasto.

gwardia narodowa, usa, waszyngton, wojsko
gwardia narodowa, usa, waszyngton, wojsko

Nie pomogły ani wprowadzone przez władze godziny policyjne, od 20:00 do 6:00, ani zwiększone patrole policji. W nocy splądrowano co najmniej 23 sklepy, a zatrzymano niemal 200 osób. Demonstranci nie tylko protestowali, niektóre grupy przeszły do otwartego starcia z funkcjonariuszami, z użyciem kamieni i improwizowanych barykad.

W innych częściach kraju – od Nowego Jorku po Austin i San Francisco – również wybuchły protesty solidarnościowe, które momentami przybierały równie gwałtowny charakter. Tymczasem sytuacja w Los Angeles coraz bardziej przypominała déjà vu z wydarzeń na Majdanie w 2014 roku.

Trump kontra gubernator: sądowa wojna o kontrolę

Gubernator Kalifornii Gavin Newsom, jeden z najgłośniejszych przeciwników Trumpa, nie pozostał obojętny na sytuację. Jego reakcja była szybka i stanowcza. Stan Kalifornia wniósł pozew przeciwko rządowi federalnemu za „nielegalne użycie armii” przeciwko własnym obywatelom.

Turlock,,Ca,-,Jan,6,,2025:,Ca,Governor,Gavin,Newsom

W mocnym wystąpieniu telewizyjnym Newsom powiedział:

„To nie jest już tylko spór o politykę. To walka o to, kim jesteśmy jako naród. Donald Trump wysłał wojsko na nasze ulice bez zaplecza, bez wsparcia, bez planu – tylko po to, by zastraszyć społeczeństwo i przejąć pełnię kontroli. Jeśli dziś można zatrzymać człowieka tylko za to, że wygląda 'podejrzanie' – jutro każdy z nas może zostać wciągnięty z ulicy bez żadnego wyjaśnienia. Autorytarne reżimy zaczynają od najbardziej bezbronnych, ale nigdy się na nich nie kończą. Kalifornia się nie podda. Będziemy walczyć – w sądach, na ulicach, w sercach ludzi. Bo jeśli pozwolimy, by rząd federalny przejął nasze prawa dziś, jutro nie będzie już czego bronić.”

Newsom zaznaczył też, że wojsko wysłane przez Trumpa spało na podłodze w miejskich halach bez jedzenia, wody i podstawowych warunków. „To hańba” – napisał w poście, dołączając zdjęcia żołnierzy śpiących na zimnym betonie.

Polityka czy wojna? USA na krawędzi wewnętrznego rozłamu

Dla wielu komentatorów sytuacja w Los Angeles to coś więcej niż bunt społeczny – to preludium do politycznej wojny domowej o kształt Ameryki. Opozycja oskarża Trumpa o autorytarne zapędy, a jego zwolennicy twierdzą, że to „lewacka Kalifornia” sabotuje porządek i bezpieczeństwo.

„Trump nie walczy z przemocą, on ją wykorzystuje” – mówią mieszkańcy Kalifornii. Przypominają o wydarzeniach z 6 stycznia i pytają: „Gdzie wtedy była armia?”. Wydaje się, że główne starcie nie toczy się już na ulicach, lecz w sercach Amerykanów – o to, kto ma prawo definiować, czym jest wolność i bezpieczeństwo.

Jedno jest pewne: Los Angeles stało się nie tylko sceną miejskich zamieszek, ale areną walki o przyszłość całych Stanów Zjednoczonych. A jeśli sytuacja nie zostanie opanowana, może przerodzić się w coś znacznie bardziej niebezpiecznego niż protest – w trwały rozłam społeczeństwa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj